- W jakim wypadku uczestniczył Radosław Pazura?
- Kto zginął w wypadku z udziałem Radosława Pazury?
- Co o pierwszych chwilach po wypadku mówił Radosław Pazura?
- Jak na wypadek Radosława Pazury zareagowała Dorota Chotecka-Pazura?
Radosław Pazura cudem uniknął śmierci. "Otrzymałem czas do tego, by się mocno zastanowić nad sobą"
Był 24 stycznia 2003 roku, kiedy Radosław Pazura otrzymał nowe życie. Dokładnie tego dnia, podróżując wraz z aktorem Waldemarem Goszczem i muzykiem Filipem Siejką, uczestniczył w wypadku pod Ostródą. Ich samochód zderzył się czołowo z innym pojazdem.
Miałem wracać pociągiem. Ale wybrałem samochód, bo chciałem być szybciej z Dorotą- wspominał na łamach "Vivy!".
W wyniku kolizji natychmiastową śmierć poniósł 29-letni Waldemar Goszcz. Radosław Pazura, w ciężkim stanie trafił do szpitala. Przez 10 następnych dni przebywał w śpiączce farmakologicznej.
W wypadku zginął mój kolega, a mi udało się przeżyć. Był to punkt zwrotny w moim życiu, żeby zobaczyć świat z innej perspektywy. Przede wszystkim ten wypadek spowodował to, że otrzymałem czas do tego, by się mocno zastanowić nad sobą- cytuje jego słowa portal Jastrząb Post.
Radosław Pazura przeżył wypadek samochodowy. "Po wypadku groziło mi kalectwo"
Po nieszczęśliwej kolizji, Radosław Pazura mierzył się ze złamaną nogą oraz mocno uszkodzonymi płucami. Jego rodzina błyskawicznie zaangażowała się w proces oddawania krwi. Po czterech miesiącach spędzonych w szpitalu, aktor przeszedł półroczną rehabilitację. Choć lekarze nie wierzyli, że uda mu się samodzielnie poruszać na nogach, on walczył, by powrócić do pełnej sprawności.
Po wypadku groziło mi kalectwo. Lekarze nie wykluczali, że do końca życia będę na wózku inwalidzkim. Gdyby nie to, że tuż po przywiezieniu mnie do szpitala zapadła decyzja o szybkiej operacji, to dziś pewnie nie chodziłbym o własnych siłach [...] Rzeczywiście ułamki sekund decydowały o moim życiu. To mną wstrząsnęło- wyznał w rozmowie z serwisem Plejada.
To ona wspierała Radosława Pazurę tuż po wypadku samochodowym. "Były momenty, kiedy traciłam nadzieję"
U boku poszkodowanego Radosława Pazury bez skrępowania stanęła jego ukochana - Dorota Chotecka. To ona, wraz z medykami, walczyła o jego powrót do pełnej sprawności. Nie wahała się podejmować decyzji, które finalnie okazały się "zdanym egzaminem".
Były momenty, kiedy traciłam nadzieję i przyszłość jawiła mi się w ciemnych barwach. Konieczne było podejmowanie w bardzo krótkim czasie decyzji, które miały wpływ na życie Radka. Trudno mi powiedzieć, jakbym się dziś zachowała w takim momencie. Nie mam pojęcia, czy nie załamałabym się totalnie lub nie wpadłabym w depresję. Mam nadzieję, że nie. Ale tego nie wiem. Wtedy zdałam egzamin. I po tym wszystkim przyszła do mnie taka refleksja, że jeżeli kogoś bardzo się kocha, ale tak naprawdę całym sercem, i nie wyobraża sobie życia bez tej drugiej osoby, to chwile zwątpienia, odsuwa się na dalszy plan. Ważniejsze było dla mnie to, żeby Radek przeżył, a nie to, czy będzie niepełnosprawny- dodała.
Niedługo po odbytej rehabilitacji, Radosław Pazura oświadczył się wybrance. Sam twierdził, że wypadek sprzed ponad dwóch dekad, zmienił jego podejście do codzienności. Zaczął inaczej odczuwać obecność Boga i nabrał przekonania, że ocalał nieprzypadkowo.
Później skonsultowałem to z lekarzami i zrozumiałem, że rzeczywiście ułamki sekund decydowały o moim życiu. To mną wstrząsnęło. Nagle wszystko stało się dla mnie jasne. Byłem pewien, że Bóg musiał mieć w tym swój udział. Wszystko, co później działo się w naszym życiu, było dla mnie potwierdzeniem tego, że ten wypadek miał sens. Że był dla nas błogosławieństwem i łaską- powiedział.
Kilka miesięcy później, Radosław Pazura i Dorota Chotecka powiedzieli sobie sakramentalne "tak" w klasztorze kapucynów we Frascati (nieopodal Rzymu). W 2007 roku powitali na świecie wyczekaną córkę Klarę.
CZYTAJ TEŻ: Muniek Staszczyk otwarcie o używkach, zdradach i życiu po wylewie. "Nie ufam sobie..."
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: kapif