- Z jakich zabiegów medycyny estetycznej korzystała w przeszłości Blanka Lipińska?
- Dlaczego Blanka Lipińska określa swój dawny wygląd mianem "katastrofy"?
- Czy Blanka Lipińska miała poczucie, że przesadziła z ingerencją w wygląd?
- Jak obecnie Blanka Lipińska podchodzi do medycyny estetycznej?
Blanka Lipińska korzystała z wielu zabiegów medycyny estetycznej. Dziś mówi o "katastrofie"
Blanka Lipińska nie ukrywa, że w przeszłości zdecydowanie chętniej korzystała z zabiegów medycyny estetycznej. W rozmowie z serwisem Plejada ujawniła, że mając 25 lat jej wygląd mocno różnił się od tego, jak prezentuje się obecnie. Pisarka zdecydowała się wówczas m.in. na powiększenie ust, wypełnienie brody kwasem, makijaż permanentny oraz bardzo mocno podkreślone rzęsy.
Jak miałam około 25 lat, to usta kończyły mi się tu, gdzie zaczynał mi się nos. Miałam brodę w kształcie trójkąta, wypełnioną kwasem. To była taka katastrofa. Miałam oczywiście makijaż permanentny rzęsy takie, że ledwo dźwigały to powieki- wyznała.
Co ciekawe, Lipińska przyznaje, że w tamtym czasie wcale nie miała poczucia, że poszła o krok za daleko. Celebrytka podkreśla jednocześnie, że obecnie znacznie lepiej czuje się ze swoim naturalnym wyglądem.
Jak miałam usta napompowane jak pontony, to też w ogóle nie czułam, że przegięłam [...] Zauważyłam, że im jesteś starsza, tym więcej, "sztuczności z siebie ściągasz" [...] Teraz właściwie nic nie mam poza makijażem permanentnym brwi, bo ich po prostu nie mam, bo wyrwałam na żmijki, jak miałam 14 lat. Wydaje mi się, że jestem coraz bardziej okej ze swoim ciałem- dodała.
Blanka Lipińska ufa specjalistom w zakresie medycyny estetycznej
W dalszej części rozmowy Blanka Lipińska podkreśliła jednak, że nie uważa medycynę estetyczną za coś, co powinno być automatycznie kojarzone z brakiem akceptacji własnego ciała. Jej zdaniem jeśli dana cecha przeszkadza nam na tyle, że chcemy ją zmienić, nie widzi powodu, by z takiej możliwości rezygnować.
Dla mnie bardzo dziwne jest postrzeganie tych rzeczy, jak operacje plastyczne, przez ludzi, że my leczymy swoje kompleksy. Nie, my zmieniamy rzeczy, które nam nie pasują. Akceptowanie siebie, moim zdaniem, jest bardzo często wymówką i lenistwem. Dlaczego mam akceptować rzeczy, które mogę zmienić? Jeżeli coś mi się nie podoba, a da się to zmienić, to to zmieniam- podkreśliła.
Jednocześnie zaznaczyła, że dziś podchodzi do takich decyzji inaczej. Obecnie bardziej słucha osób, które mają wiedzę i doświadczenie dziedzinie medycyny estetycznej. Szczególną rolę odgrywa w jej przypadku bliska przyjaciółka będąca lekarką.
Teraz słucham się mądrzejszych od siebie. Moją najlepszą przyjaciółką jest lekarz — na całe szczęście — więc jakbym gdzieś przegięła w którymś momencie, to by mi powiedziała "stop"- podsumowała.