- Ile dzieci ma Agnieszka Grochowska?
- Jakie metody wychowawcze stosuje Agnieszka Grochowska?
- Jak na temat wychowania dzieci wypowiada się Agnieszka Grochowska?
Agnieszka Grochowska wyznała, jak wychowanie wpływa na dzieci
Agnieszka Grochowska wychowuje dwóch synów, w wieku dziewięciu i trzynastu lat. Jak sama przyznała w wywiadzie dla "Twojego Stylu", macierzyństwo skłoniło ją do głębokiej refleksji nad tym, jak bardzo zmienił się model wychowania na przestrzeni pokoleń. Dorastając w czasach, gdy dzieci "nie miały głosu", dziś stara się dawać swoim synom bezwzględny szacunek i uważność na ich emocje.
Pokolenie moich rodziców nie rozmawiało z dziećmi o wielu sprawach, nie zawsze brało pod uwagę nasze zdanie, bo „dzieci i ryby głosu nie mają”. Takie były czasy, tak się wtedy wychowywało. Dlatego sama, zapewne chcąc załatać jakąś własną "dziurę", okazuję synom bezwzględny szacunek. Nieustannie z nimi rozmawiam, chucham i dmucham na ich emocje- zdradziła.
Aktorka otwarcie powiedziała, że dużo rozmawia z dziećmi, chroni je, "chucha i dmucha" na ich uczucia. Jednocześnie zaczęła się zastanawiać, czy nie poszła za daleko. Jednym z najbardziej wyrazistych wątków jej wypowiedzi jest obawa, że nadmierna ochrona może paradoksalnie zaszkodzić. Agnieszka Grochowska przyznała, że być może za często wyręcza synów i zbyt rzadko stawia im twarde granice, które uczą odpowiedzialności i sprawczości.
Wniosek, który wyciągnęłam z pracy nad "Bratem" jest taki, że być może za bardzo próbuję chronić swoje dzieci, być może trzymam je w szklarnianych warunkach i robię im tym jakąś krzywdę. (...) Może w moich próbach bycia dobrą mamą roztaczam nad synami zbyt dużą opiekę, za bardzo ich w różnych rzeczach wyręczam. A przecież chciałabym wychować ich na sprawczych, silnych ludzi potrafiących poradzić sobie ze światem, który nie zawsze jest miły- zaznaczyła.
Agnieszka Grochowska szczerze o jej metodach wychowawczych
Agnieszka Grochowska wpisuje swoje doświadczenia w szerszy kontekst pokolenia rodziców 40+, które próbuje wychowywać dzieci "lepiej" niż było wychowywane samo. Jak zauważa, pokusa usuwania z drogi dziecka każdej przeszkody jest ogromna, ale może prowadzić do wychowania ludzi nieprzygotowanych na trudny, nie zawsze przyjazny świat.
Aktorka nie ukrywa, że z perspektywy czasu zadaje sobie pytania o konkretne decyzje: czy powinna była czasem "tupnąć nogą", zmusić do treningu, nie odpuszczać. Jednocześnie podkreśla, że za swój największy sukces uważa to, że jej synowie czują się kochani, potrafią mówić o emocjach i znają swoją wartość.
Dzisiaj, kiedy spoglądam wstecz, wydaje mi się, że mogłam synom stawiać większe wymagania i czasem tupnąć nogą. Może np. powinnam powiedzieć: "Musisz iść na ten trening", zamiast odpuszczać- podkreśliła.
Szczególnie szczere są jej słowa o dojrzewaniu dzieci i oddalaniu się ich od rodzica. Agnieszka Grochowska zauważa, że z wiekiem synowie przestają przychodzić do niej ze wszystkimi problemami, zaczynają mieć swoje tajemnice i własny świat. Dla niej to znak, że macierzyństwo nie staje się łatwiejsze - wręcz przeciwnie.
Ważnym wątkiem wywiadu jest także spojrzenie aktorki na własnych rodziców. Dopiero zostając matką, zrozumiała, że robili wszystko najlepiej, jak potrafili, w danych realiach i z własnym bagażem doświadczeń. To zrozumienie, jak podkreśla, było dla niej wyzwalające i pozwoliło jej na wybaczenie oraz większą łagodność wobec siebie samej.
W powtarzanym od pokoleń frazesie: "Jak będziesz mieć własne dzieci, to zobaczysz", jest jakaś uniwersalna prawda. Ja dziś rzeczywiście rozumiem, że moi rodzice robili wszystko najlepiej, jak umieli w tych warunkach, w których funkcjonowali, i z tym bagażem, który sami dostali. Uświadomienie sobie tego było dla mnie uwalniającym doświadczeniem, pozwoliło wiele wybaczyć- powiedziała Agnieszka Grochowska.