Czy AI szkodzi dziecku?

Czy AI szkodzi dziecku?
Czy AI szkodzi dziecku?
Źródło zdj. gł.: Mat. prasowe
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Zabawki, aplikacje, gry, krótkie filmy, powiadomienia i media społecznościowe są projektowane tak, aby przyciągać uwagę. Do tego dochodzi sztuczna inteligencja, która potrafi w kilka sekund odpowiedzieć na pytanie, rozwiązać zadanie czy wytłumaczyć niemal dowolne zagadnienie.

Dla dorosłego jest to ogromne ułatwienie. Dla dziecka oznacza jednak dorastanie w środowisku zupełnie innym od tego, w którym wychowywały się poprzednie pokolenia. Informacja jest na wyciągnięcie ręki, odpowiedź pojawia się w kilka sekund, a coraz więcej narzędzi wykonuje część pracy za nas. Dlatego coraz ważniejsze staje się pytanie nie o to, ile dziecko wie, ale czy potrafi samodzielnie myśleć, kiedy odpowiedź nie pojawia się od razu.

Mózg dziecka nie przyspieszył razem ze światem

– Technologia rozwija się niewiarygodnie szybko, ale biologiczne mechanizmy uczenia się dziecka nie zmieniły się w ciągu kilkunastu lat. Dziecko nadal potrzebuje czasu, działania, powtarzania, obserwowania, stawiania hipotez, popełniania błędów i dochodzenia do rozwiązania. Problem w tym, że współczesny świat coraz częściej próbuje ten proces skrócić – mówi Joanna Grodecka, matematyczka, twórczyni programu edukacyjnego i ogólnopolskiej sieci szkół matematyki MatPlus.

Dziecięcy mózg intensywnie rozwija umiejętności potrzebne do utrzymania uwagi, zapamiętywania informacji, planowania i zmiany sposobu działania, gdy pierwszy pomysł nie przynosi efektu. Rozwijają się one dzięki doświadczeniu i ćwiczeniu. Pierwsze lata życia są szczególnie intensywnym okresem tworzenia połączeń neuronalnych, dlatego mózg potrzebuje nie tylko informacji, ale także okazji do aktywnego działania i uczenia się.

– Jeżeli za każdym razem usuwamy dziecku trudność z drogi, natychmiast podpowiadamy, poprawiamy, pokazujemy właściwe rozwiązanie albo dajemy narzędzie, które zrobi coś za nie, odbieramy mu część najcenniejszego procesu. W nauce i w rozwoju nie chodzi przecież tylko o uzyskanie prawidłowej odpowiedzi. Chodzi o wszystko, co wydarzyło się w głowie dziecka, zanim do niej doszło – podkreśla Joanna Grodecka.

Właśnie dlatego brak wysiłku intelektualnego może stać się jednym z niedocenianych problemów współczesnego dzieciństwa. Jeśli odpowiedź niemal zawsze przychodzi natychmiast, dziecko ma mniej okazji, by zatrzymać się nad problemem, sprawdzić kilka możliwości i wytrwać mimo trudności. A kiedy rozwiązania nie widać po kilku sekundach, łatwiej powiedzieć: "nie umiem" i zrezygnować.

"Nie wiem" może być początkiem czegoś bardzo wartościowego

Dorosłym trudno jest patrzeć, jak dziecko się męczy. Gdy nie potrafi rozwiązać łamigłówki albo znaleźć sposobu na zadanie, naturalnie chcemy mu pomóc i to od razu. Tyle że pomoc udzielona zbyt szybko może oznaczać wykonanie najważniejszej części pracy za dziecko.

– Dziecko potrzebuje doświadczyć momentu, w którym czegoś nie wie. Potrzebuje mieć przestrzeń, żeby się zatrzymać, zastanowić, spróbować, pomylić i spróbować ponownie. Błąd nie jest przeciwieństwem uczenia się. Bardzo często jest jego częścią. Jeżeli dziecko zawsze otrzymuje rozwiązanie zanim zdąży naprawdę pomyśleć, uczymy je przede wszystkim tego, że kiedy robi się trudno, trzeba czekać na pomoc – mówi Grodecka.

Przestrzeń do myślenia dają klocki, układanki, gry strategiczne, eksperymenty czy problemy bez natychmiastowej odpowiedzi. Taką okazją może być nawet drobna sprzeczka z kolegą, której dorosły nie rozwiąże od razu za dziecko. Trzeba wtedy zatrzymać się, przeanalizować sytuację i poszukać rozwiązania. Takiego cierpliwego myślenia można uczyć również poprzez matematykę.

Matematyka może być treningiem myślenia

Dla wielu dorosłych matematyka oznacza tabliczkę mnożenia, wzory i jedną poprawną odpowiedź. Tymczasem dobrze prowadzona edukacja matematyczna wymaga zrozumienia problemu, planowania, sprawdzania różnych możliwości, zauważania zależności i oceny, czy otrzymany wynik w ogóle ma sens.

Potwierdzają to badania. Opublikowana w 2026 roku analiza 29 wieloletnich badań, obejmujących ponad 104 tys. dzieci i nastolatków, wykazała związek między umiejętnościami kierowania własnym myśleniem a późniejszymi wynikami w matematyce. Szczególnie ważna okazała się pamięć robocza. Liczy się więc nie tylko wynik, ale również proces dochodzenia do niego.

Nie oznacza to, że wystarczy zapisać dziecko na matematykę. Ogromne znaczenie ma sposób, w jaki matematyka jest uczona. Czym innym jest odtwarzanie gotowego algorytmu, słuchanie wyjaśnień korepetytora, a czym innym samodzielne szukanie sposobu rozwiązania danego zadania.

Matematyka może być treningiem myślenia
Matematyka może być treningiem myślenia
Źródło zdjęcia: Mat. prasowe

Nie wyręczać, mądrze wspierać

W świecie, który coraz częściej wyręcza dzieci w szukaniu odpowiedzi, okazje do wysiłku intelektualnego trzeba tworzyć świadomie. Nie oznacza to jednak pozostawienia dziecka samego z trudnością. Mądra edukacja polega na dobraniu takiego wsparcia, aby dziecko nadal mogło wykonać najważniejszą część pracy: pomyśleć i samodzielnie dojść do rozwiązania.

– Porównuję to czasem do jogi. Kiedy nasze ciało nie ma jeszcze odpowiedniego zakresu ruchu, instruktor może podać pasek, który pomaga wykonać ćwiczenie i stopniowo zrobić postęp. W matematyce jest podobnie. Jeżeli dziecko nie jest jeszcze gotowe na pełną abstrakcję albo nie opanowało jakiejś umiejętności, nie mówimy mu, że jest słabe. Dajemy mu odpowiednią pomoc, dzięki której nadal to ono może myśleć i znaleźć prawidłowe rozwiązanie – tłumaczy Joanna Grodecka.

Takim "paskiem" może być tablica z liczbami, odważniki, model figury przestrzennej, zegar demonstracyjny czy autorska KątoMata. Rolą Nauczyciela jest dobrać pomoc do możliwości dziecka i stopniowo ją wycofywać. Takie wsparcie pomaga pokonać trudność, ale nie odbiera dziecku samodzielności.

Na takim podejściu opiera się program MatPlus "Doświadczaj i Obliczaj!", realizowany w szkołach matematyki w całej Polsce.

Podczas zajęć dzieci budują, porównują, mierzą, wykorzystują MatMaty, gry i pomoce dydaktyczne. Najpierw doświadczają matematycznej zależności, później ją nazywają, a dopiero następnie przechodzą do symbolu i zapisu. Uczą się przy tym cierpliwości, samodzielności, argumentowania i wiary we własne możliwości.

– Kiedy dziecko samodzielnie odkrywa pewną zależność, nie muszę zaczynać od zdania: "zapamiętaj zasadę...". Mogę zapytać: "co zauważyłeś?". I to jest ogromna różnica. Chcemy, żeby Nauczyciel nie wykonywał całej pracy intelektualnej za dziecko. Jego rolą jest stworzenie sytuacji, w której to dziecko zacznie myśleć – wyjaśnia Grodecka.

Nie wyręczać, mądrze wspierać
Nie wyręczać, mądrze wspierać
Źródło zdjęcia: Mat. prasowe

Za jakiś czas samo znalezienie odpowiedzi może nie być żadną kompetencją

Dzisiaj sztuczna inteligencja potrafi w kilka sekund przygotować odpowiedź, tekst czy rozwiązanie. Wiedza nadal będzie potrzebna, bo bez niej trudno ocenić, czy otrzymana odpowiedź jest prawdziwa. Coraz cenniejsza może być jednak zdolność do zadania właściwego pytania, zauważenia błędu, porównania informacji, wyciągnięcia wniosków i powiedzenia: "chwila, coś tutaj się nie zgadza".

– Jeżeli maszyna potrafi w sekundę podać dziecku odpowiedź, zadaniem edukacji nie może być ściganie się z maszyną w podawaniu odpowiedzi. Musimy nauczyć dziecko rozumieć, pytać, sprawdzać i oceniać. Za dziesięć lat przewagą młodego człowieka może nie być to, że szybko uzyska odpowiedź, ale to, że będzie potrafił rozpoznać, czy ta odpowiedź jest prawdziwa, logiczna i użyteczna, wyciągnąć z niej właściwe wnioski, a następnie mądrze wykorzystać zdobytą wiedzę. Technologia powinna nam służyć, ale żeby tak było, człowiek musi potrafić samodzielnie myśleć i świadomie z niej korzystać – mówi Joanna Grodecka.

Może to prowadzić do nowego rodzaju różnic między młodymi ludźmi: między tymi, którzy będą używać technologii jako narzędzia wspierającego własne myślenie, a tymi, którzy pozwolą jej to myślenie zastępować. To nie jest przesądzony scenariusz, ale realne wyzwanie dla rodziców i edukacji.

Dzieci zasługują na mądrą edukację

Nie chodzi o powrót do świata bez technologii. Chodzi o to, aby dzieci nadal miały przestrzeń do myślenia, zadawania pytań, popełniania błędów, wyciągania wniosków i podejmowania wysiłku intelektualnego, gdy rozwiązanie nie pojawia się od razu. Tej wytrwałości będą potrzebowały w szkole, pracy, relacjach i podejmowaniu decyzji.

Dzieci zasługują na edukację, która nie odbiera im trudności, ale pomaga je pokonywać. Na dorosłych, którzy potrafią powiedzieć: "spróbuj, dasz radę", a następnie dać czas na zastanowienie i doświadczenie satysfakcji z samodzielnie odkrytego rozwiązania.

Taką przestrzeń MatPlus tworzy dziś w 35 szkołach matematyki w całej Polsce. Dla najmłodszych zajęcia są godziną mądrej, wymagającej zabawy: dzieci testują, szukają odpowiedzi, uzasadniają pomysły, pracują w grupie i uczą się od siebie. Błąd nie jest powodem do krytyki, ale informacją, która pomaga wykonać kolejną próbę.

– Dla mnie ogromnym sukcesem nie jest moment, w którym dziecko najszybciej poda prawidłowy wynik. Znacznie ważniejszy jest ten, w którym mówi: "jeszcze nie wiem, ale spróbuję, poczekaj, muszę się zastanowić". Bo właśnie wtedy widzę dziecko, które nie boi się myśleć, ufa własnym możliwościom i wie, że wysiłek jest naturalną częścią dochodzenia do rozwiązania. Dzieci zasługują na to, żeby każdego dnia dodawać im skrzydeł i pokazywać, że poradzą sobie również wtedy, kiedy jest trudno i trzeba trochę pomyśleć. I takiej postawy będą potrzebowały długo po zakończeniu szkoły – podsumowuje Joanna Grodecka.

Dzieci zasługują na mądrą edukację
Dzieci zasługują na mądrą edukację
Źródło zdjęcia: Mat. prasowe

Joanna Grodecka – matematyczka, mgr inż. matematyki stosowanej, od 16 lat związana z edukacją matematyczną dzieci. Twórczyni programu "MatPlus – Doświadczaj i Obliczaj!" i ogólnopolskiej sieci szkół matematyki MatPlus. Autorka metody opartej na przechodzeniu od doświadczenia i konkretu do rozumienia matematyki.

Jeżeli szukasz dla swojego dziecka zajęć, na których matematyka staje się przestrzenią do myślenia, odkrywania i budowania wiary we własne możliwości, sprawdź MatPlus.

Pracujemy w małych, maksymalnie 6-osobowych grupach, dzięki czemu Nauczyciel ma przestrzeń, aby naprawdę obserwować każde dziecko, dobierać odpowiednie pomoce, zadawać pytania i dawać czas na samodzielne dochodzenie do rozwiązania. MatPlus działa już w 35 szkołach matematyki w całej Polsce. Znajdź najbliższą placówkę MatPlus i zapisz dziecko na zajęcia pokazowe.

Czytaj także