Rodzinna tragedia zatrzymała jej świat. Sławomira Łozińska pochowała 24-letniego syna

Sławomira Łozińska
Aleksandra Domańska o macierzyństwie
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Dodaj do preferowanych źródeł w Google
Kwiecień 2002 roku to z pewnością jeden z najbardziej traumatycznych okresów w życiu Sławomiry Łozińskiej. To wówczas, straciła swojego ukochanego 24-letniego syna. W jednym z najnowszych wywiadów, aktorka wróciła pamięcią do dramatycznego momentu sprzed lat i ujawniła jak obecnie pochodzi do tragedii.
Z ARTYKUŁU DOWIESZ SIĘ:
  • Jak doszło do śmierci syna Sławomiry Łozińskiej?
  • Ile lat w chwili śmierci miał syn Sławomiry Łozińskiej?
  • Jak Sławomira Łozińska przeżywała okres żałoby?
  • Jak wygląda dziś życie Sławomiry Łozińskiej?

Sławomira Łozińska zmierzyła się ze śmiercią syna. Tragedia odcisnęła piętno na jej życiu

Sławomira Łozińska i Janusz Olejniczak doczekali się dwóch synów - Tomasza oraz Pawła. Rodzinne szczęście trwało do kwietnia 2002 roku - kiedy jeden błahy incydent zakończył się prawdziwą tragedią. 24-letni Tomasz Olejniczak skręcił nogę podczas wysiadania z autobusu. Trafił do szpitala, gdzie założono mu gips, jednak w pośpiechu nie podano mu leków przeciwzakrzepowych. W nocy doszło do zatoru, który okazał się śmiertelny.

Był zapalonym żeglarzem, najlepszym studentem na medycynie, miał dziewczynę. Wysiadał z autobusu i skręcił nogę, założyli mu gips. W nocy dostał zatoru, rano już nie żył
- wyznał w rozmowie z magazynem "Pani" przyjaciel aktorki - Tadeusz Chudecki.

Dla Sławomiry Łozińskiej moment śmierci syna zatrzymał czas i na zawsze podzielił jej życie na "przed" i "po".

To było niewyobrażalne. […] Myślałam, że tylko obłęd będzie moim życiem. Ale pamiętam moment, kiedy kilka dni po pogrzebie Tomka poczułam, że wstępuje we mnie jakaś zwierzęca siła, nieprawdopodobna moc. To był sygnał, że muszę trwać
- wyjawiła w tygodniku "Rewia".
Sławomira Łozińska
Sławomira Łozińska
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Sławomira Łozińska nie mogła poradzić sobie po śmierci syna

Po śmierci syna aktorka niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego. Żałoba przybrała formę głębokiego kryzysu, z którym przez długi czas nie potrafiła sobie poradzić. Sięgała po silne leki, a smutki topiła w alkoholu...

Po ośmiu latach powie już tylko, że trzy razy w tygodniu chodziła na cmentarz. Znała każdą alejkę, wiedziała, ile kroków prowadzi od bramy do miejsca, gdzie jest Jego grób. A normalne życie? Nie potrafiła wymawiać imienia Tomka i już wie, że nie pojedzie w miejsca, które on kochał: do Australii, Chorwacji, Indii
- czytamy na łamach portalu Viva.

Choć od tragedii minęły ponad dwie dekady, Sławomira Łozińska otwarcie przyznaje, bólu nie da się "przepracować" raz na zawsze. Nauczyła się z nim żyć, ale rana nigdy się nie zagoiła.

Ja miałam coś takiego, że mówiłam: "Boże, chciałabym, żeby to już była 20. rocznica". 20. rocznica minęła i też nie jest lepiej
- podsumowała w programie "Rozmowy (nie)wygodne".
Sławomira Łozińska
Sławomira Łozińska
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

CZYTAJ TEŻ: Anastazja Jakubiak szczerze o codzienności po śmierci męża. "Bardzo mocno wspieramy się specjalistami"

Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk