- Jak doszło do śmierci syna Sławomiry Łozińskiej?
- Ile lat w chwili śmierci miał syn Sławomiry Łozińskiej?
- Jak Sławomira Łozińska przeżywała okres żałoby?
- Jak wygląda dziś życie Sławomiry Łozińskiej?
Sławomira Łozińska zmierzyła się ze śmiercią syna. Tragedia odcisnęła piętno na jej życiu
Sławomira Łozińska i Janusz Olejniczak doczekali się dwóch synów - Tomasza oraz Pawła. Rodzinne szczęście trwało do kwietnia 2002 roku - kiedy jeden błahy incydent zakończył się prawdziwą tragedią. 24-letni Tomasz Olejniczak skręcił nogę podczas wysiadania z autobusu. Trafił do szpitala, gdzie założono mu gips, jednak w pośpiechu nie podano mu leków przeciwzakrzepowych. W nocy doszło do zatoru, który okazał się śmiertelny.
Był zapalonym żeglarzem, najlepszym studentem na medycynie, miał dziewczynę. Wysiadał z autobusu i skręcił nogę, założyli mu gips. W nocy dostał zatoru, rano już nie żył- wyznał w rozmowie z magazynem "Pani" przyjaciel aktorki - Tadeusz Chudecki.
Dla Sławomiry Łozińskiej moment śmierci syna zatrzymał czas i na zawsze podzielił jej życie na "przed" i "po".
To było niewyobrażalne. […] Myślałam, że tylko obłęd będzie moim życiem. Ale pamiętam moment, kiedy kilka dni po pogrzebie Tomka poczułam, że wstępuje we mnie jakaś zwierzęca siła, nieprawdopodobna moc. To był sygnał, że muszę trwać- wyjawiła w tygodniku "Rewia".
Sławomira Łozińska nie mogła poradzić sobie po śmierci syna
Po śmierci syna aktorka niemal całkowicie wycofała się z życia publicznego. Żałoba przybrała formę głębokiego kryzysu, z którym przez długi czas nie potrafiła sobie poradzić. Sięgała po silne leki, a smutki topiła w alkoholu...
Po ośmiu latach powie już tylko, że trzy razy w tygodniu chodziła na cmentarz. Znała każdą alejkę, wiedziała, ile kroków prowadzi od bramy do miejsca, gdzie jest Jego grób. A normalne życie? Nie potrafiła wymawiać imienia Tomka i już wie, że nie pojedzie w miejsca, które on kochał: do Australii, Chorwacji, Indii- czytamy na łamach portalu Viva.
Choć od tragedii minęły ponad dwie dekady, Sławomira Łozińska otwarcie przyznaje, bólu nie da się "przepracować" raz na zawsze. Nauczyła się z nim żyć, ale rana nigdy się nie zagoiła.
Ja miałam coś takiego, że mówiłam: "Boże, chciałabym, żeby to już była 20. rocznica". 20. rocznica minęła i też nie jest lepiej- podsumowała w programie "Rozmowy (nie)wygodne".
CZYTAJ TEŻ: Anastazja Jakubiak szczerze o codzienności po śmierci męża. "Bardzo mocno wspieramy się specjalistami"