Muniek Staszczyk przerywa milczenie po odejściu Sidneya Polaka z T.Love. "Wybrałem zespół"

Muniek Staszczyk
Wianki na Wisłą: Ania Karwan i Muniek Staszczyk "Szare miraże"
Kulisy rozstania Sidneya Polaka z T.Love wciąż budzą ogromne emocje. Po słowach perkusisty o "żałobie" i bolesnym SMS-ie kończącym 35 lat współpracy głos ponownie zabrał Muniek Staszczyk, tłumacząc, dlaczego zdecydował się na tak radykalny krok i jak odnosi się do emocjonalnej reakcji byłego kolegi z zespołu.

Muniek Staszczyk podjął decyzję o zakończeniu współpracy z Sidneyem Polakiem

Zmiany w składzie T.Love stały się jednym z najgłośniejszych tematów ostatnich tygodni w polskiej muzyce. Najpierw z zespołem pożegnał się gitarzysta Jan Benedek, a chwilę później - po 35 latach grania - Sidney Polak. W obu przypadkach muzycy dowiedzieli się o zakończeniu współpracy za pośrednictwem wiadomości SMS, co wywołało falę komentarzy i krytyki.

W wiadomości Muniek swoją decyzję umotywował tym, że miałem kilka lat temu jakiś pozamuzyczny konflikt z kolegami, którzy wrócili niedawno do składu, i że robi to dla dobra zespołu. Dziwne tłumaczenie, którego kompletnie nie rozumiem – powiedział Onetowi Sidney Polak.

Muniek Staszczyk, lider formacji, w nagraniu Q&A opublikowanym w mediach społecznościowych zespołu przyznał, że rozstanie było dla niego wyjątkowo obciążające emocjonalnie. Podkreślił, że przez ponad cztery dekady istnienia T.Love nigdy nie podejmował podobnych decyzji pochopnie ani bez konsultacji z resztą składu. Jak zaznaczył, tym razem stawką było dalsze funkcjonowanie zespołu.

Muniek Staszczyk wyjaśnił, że problemy narastały od dłuższego czasu, a wcześniejsze rozmowy nie przynosiły efektów.

Jako lider musiałem w końcu wziąć odpowiedzialność
- dał do zrozumienia, dodając, że decyzja zapadła wspólnie z pozostałymi muzykami, którzy od lat tworzą trzon T.Love.

Muniek Staszczyk tłumaczy swoją decyzję

Szczególne poruszenie wywołały słowa Sidneya Polaka, który w rozmowach z mediami przyznał, że przeżywa rozstanie jak żałobę i że cała sytuacja bardzo go dotknęła. Muniek Staszczyk odniósł się do tych emocji z wyraźnym dystansem, ale i zrozumieniem.

Zaznaczył jednak, że konflikty i napięcia są czymś naturalnym w zespołach z tak długą historią. Jak mówił, relacje w T.Love bywały różne: od bardzo bliskich po wyraźnie trudniejsze, ale przez lata udawało się utrzymać wspólny kierunek.

Lider zespołu nie ukrywał, że forma przekazania decyzji o zakończeniu współpracy mogła być lepsza. Jednocześnie zaznaczył, że był to efekt impasu i braku porozumienia po wielu wcześniejszych próbach rozmów.

"Na przestrzeni lat obecność Sidneya w zespole wielokrotnie wisiała na włosku - zawsze go usprawiedliwiałem, choć moi kumple z zespołu tego kompletnie nie rozumieli. Zgadzam się, że forma przekazania przeze mnie decyzji o zakończeniu współpracy nie była najlepsza, ale nasze rozmowy w ostatnich tygodniach nic nie dawały. Jako lider podjąłem decyzję o rozstaniu z Sidneyem dla dobra zespołu, w pełnym porozumieniu z Perkozem, Nazimem, Magillą, którzy też od 35 lat są filarami T.Love. Miałem bardzo trudny wybór - albo zespół, albo Sidney. Wybrałem zespół" - podsumował.

Muniek Staszczyk przyznał również, że przez lata często stawał w obronie Sidneya Polaka, nawet wtedy, gdy pozostali muzycy mieli inne zdanie. Ostatecznie jednak, jak sam to ujął, stanął przed wyborem, którego nie dało się uniknąć. Wybrał dalsze istnienie T.Love, mając świadomość, że dla wszystkich stron będzie to bolesne doświadczenie.