- Krystyna Przybylska o śmierci córki
- Krystyna Przybylska o ostatnich chwilach Anny Przybylskiej
- Anna Przybylska przygotowywała rodzinę na swoją śmierć?
Krystyna Przybylska o śmierci córki
Anna Przybylska przez wiele miesięcy walczyła z nowotworem trzustki – chorobą, która z dnia na dzień zabrała jej energię, ale nigdy nie odebrała charakteru. Aktorka zmarła w październiku 2014 roku w swoim rodzinnym domu w Gdyni. Przez cały czas była otoczona najbliższymi – partnerem Jarosławem Bieniukiem, dziećmi, rodzeństwem i ukochaną mamą.
Krystyna Przybylska w rozmowie z portalem Świat Gwiazd wraca pamięcią do wspólnych spacerów po gdyńskim Orłowie – choć Ania była już bardzo osłabiona, nie rezygnowała z codziennych rytuałów, które dawały im namiastkę normalności.
"Myślę, że wola jej walki była niesamowicie silna. [...] Pamiętam, że zrobiłyśmy taki spacer. Poszłyśmy na ryby w Orłowie. [...] Byłam z moją siostrą, a ona [córka] do końca była taka, bym powiedziała, [...] pełna świadomości. […] Chyba każdy z nas wyczuwa jakiś moment, że to [koniec] chyba przychodzi. [...] Ania zawsze mówiła: »Mamo, takiej kolejności nie będzie«, bo ja jej mówiłam, że najpierw chowa się rodziców, potem dzieci. [...] Tak jakby ona mnie przygotowywała" - powiedziała.
Krystyna Przybylska w poruszającym wyznaniu. Mówi o utracie ostatniej nadziei
Jednym z najtrudniejszych momentów, do którego Krystyna Przybylska wraca w rozmowie, była chwila, w której zrozumiała, że nadzieja, choć dotąd tak silna, powoli znika. To było po powrocie z leczenia w Stanach Zjednoczonych. Anna Przybylska miała wówczas usłyszeć, że szanse na powodzenie w leczeniu niemal nie istnieją.
"Ostatnim takim momentem, był ten, kiedy wróciła z Ameryki. Niestety, tam, tak jak Agnieszka mówi, została odarta z tej ostatniej nadziei. [...] Ania nie była nigdy w hospicjum. [...] Była tam parę godzin, jak wróciła z Bydgoszczy. Po tym było trzeba założyć jej ten aparat do morfiny. [...] Ania miała hospicjum domowe. Przyjeżdżała pani Ela, pielęgniarka wspaniała, no przede wszystkim ci wolontariusze, którzy przyjeżdżali czy tam dzwonili, czy coś potrzeba. [...] Wszyscy byli zorganizowani. Jarek przerwał przede wszystkim grę, więc też był bardzo zaangażowany w pomoc. Ja byłam i Agnieszka i Beata. Myśmy się wymieniali" - wyznała.
Autorka/Autor: Dagmara Olszewska-Banaś
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA