Dzieliło ich 27 lat, łączyła miłość do teatru. Historia uczucia Doroty Segdy i Stanisława Radwana
Jak poznali się Dorota Segda i Stanisław Radwan?
Poznali się w Starym Teatrze w Krakowie. Ona była studentką, stawiała pierwsze kroki na scenie i marzyła o udowodnieniu swojej wartości. On był uznanym kompozytorem, dyrektorem naczelnym i artystycznym teatru, postacią o ogromnym autorytecie. W chwili pierwszego spotkania oboje byli jeszcze w innych związkach, a rodzące się między nimi uczucie przez długi czas pozostawało nienazwane.
Dorota Segda wspominała po latach, że początkowo między nimi nie było mowy o miłości. Skupiała się na pracy i rozwoju, traktując Stanisałwa Radwana z respektem i dystansem. Z czasem jednak relacja zaczęła się zmieniać. Łączyły ich rozmowy o sztuce, wspólne spacery, podobne poczucie humoru i wrażliwość na detale. Aktorka wspominała, że na początku relacji nie było mowy o uczuciu, myślała jedynie o tym, by pracować i pokazać ile jest warta.
Choć różnica wieku mogła wydawać się barierą, dla nich była jedynie pozorem. Dorota Segda podkreślała, że mąż był jednocześnie autorytetem i partnerem do żartów. Mówiła, że można było z nim zarówno dyskutować o literaturze i historii, jak i "głupio gadać", śmiać się czy siedzieć w milczeniu - i to milczenie również było pełne bliskości.
Budowanie relacji nie było łatwe. Przed jej rozpoczęciem oboje byli w związkach, które postanowili zakończyć. Aktorka przyznawała, że to uczucie kosztowało ich wiele bólu i cierpliwości, jednak mimo przeciwności zdecydowali się zawalczyć o relację.
Jak wyglądała relacja Doroty Segdy i Stanisława Radwana?
Dorota Segda i Stanisław Radwan pobrali się w 2001 r. Aktorka miała wtedy 35 lat, a jej mąż 62. Dorota Segda nie zdecydowała się na zmianę nazwiska, ponieważ mąż przed laty uznał jej nazwisko za bardzo "plakatowe".
Ich miłość opierała się na wspólnym przeżywaniu świata. Jak przyznali w wywiadzie z magazynem "Viva!", oboje potrafili zatrzymać się nad drobiazgiem - obrazem w muzeum, detalem architektonicznym, krajobrazem. Dorota Segda wielokrotnie mówiła, że Stanisław Radwan uczył ją patrzenia na sztukę - wyłapywał szczegóły, które zmieniały sposób odbioru całego dzieła. Z kolei on podkreślał, że w rozmowach z żoną znajdował nowe perspektywy i inspirację.
Staś wciąż uczy mnie patrzenia na dzieła sztuki. Kiedy idę z nim przez jakieś muzeum albo kiedy oglądamy albumy, potrafi zwrócić uwagę na jakiś szczególik, dzięki któremu ten konkretny obraz staje się do końca życia "mój"- powiedziała Dorota Segda w rozmowie z "Vivą!".
Ich codzienność miała w sobie lekkość. Grali w scrabble, brydża, godzinami rozmawiali przy winie. Dorota Segda żartowała, że mąż miał skłonność do książkowych "nałogów" - z każdej księgarni wychodził z naręczem tomów. On z kolei z uśmiechem przyznawał, że żona potrafi być bardziej stanowcza, podczas gdy on miał trudność z odmawianiem innym.
Żona alkoholika sprawdza jego oddech albo schowki na małpki, a ja podejrzliwie sprawdzam, czy znowu będzie czytał do dziewiątej rano- zdradziła Dorota Segda w rozmowie z "Vivą!".
Pandemia stała się dla nich czasem szczególnym. Nagle mogli spędzać ze sobą więcej chwil niż kiedykolwiek wcześniej. Wspólne śniadania, wieczory z książką, marzenia o wyjazdach – to był dla nich "darowany czas", który jeszcze bardziej scementował ich relację.
Para nie doczekała się wspólnych dzieci. Aktorka zazwyczaj unikała odpowiedzi na pytania o tę kwestię, jednak w rozmowie z "Urodą życia" postanowiła poruszyć temat.
Nie ukrywałam nigdy, że walczyliśmy z mężem o własne dzieci. Zrobiliśmy wszystko. Ale się nie udało. (...) Nie wszystkie marzenia się spełniają i jakoś żyjemy. Nie rozpamiętuję porażek. Choć nie mówię, że nie płakałam. Płakałam sporo. Tak miało być. Inne piękne rzeczy się spełniają- wyznała.
Stanisław Radwan zmarł w 2023 roku
14 października 2023 roku Stanisław Radwan zmarł w wieku 84 lat. Wiadomość o jego śmierci poruszyła środowisko artystyczne w całej Polsce. Dla Doroty Segdy był to koniec blisko 30-letniej wspólnej drogi.
Kilka miesięcy później aktorka udzieliła poruszającego wywiadu, w którym przyznała, że po stracie męża trudno było jej odnaleźć sens. Mówiła jednak, że stara się bawić w życie, bo wierzy, że tego właśnie chciałby Stanisław Radwan. W dniu jego śmierci zagrała spektakl - jak podkreślała, była przekonana, że mąż oczekiwałby od niej wierności scenie.
Półtora roku temu, w dniu śmierci mojego męża, zagrałam przedstawienie. Zadałam sobie wtedy tylko jedno pytanie: co ja mam teraz zrobić? W obecności jego bliskich, sióstr, córki. I nikt nie miał wątpliwości, że powinnam zagrać. Zadałam to pytanie przede wszystkim jemu i on na pewno by mi odpowiedział, żebym poszła grać. I to nie w imię heroizmu. Tylko tego, że trzeba żyć. [...] Pogrążanie się w żałobie, odłączanie się od życia, nie jest chyba dla nas dobre. Zagrałam przedstawienie, które jest trudne. Jest o strasznej śmierci córki. Nigdy tak nie zrozumiałam tego przedstawienia, jak wtedy. Od tego dnia gram je na pewno inaczej, dużo głębiej- powiedziała w wywiadzie z TVN24.
Wspominała ostatnie chwile spędzone razem: czytanie książek, rozmowy, wspólne gry nawet wtedy, gdy Stanisław Radwan przebywał w szpitalu. Do końca towarzyszyła im bliskość i poczucie humoru. Dla wielu byli dowodem na to, że różnica wieku czy życiowe komplikacje nie przekreślają szansy na głębokie, partnerskie uczucie.