- Dlaczego Ilona Wrońska i Leszek Lichota zdecydowali się na edukację domową dzieci?
- Jakie korzyści w edukacji domowej wskazywali Ilona Wrońska i Leszek Lichota?
Dzieci Ilony Wrońskiej i Leszka Lichoty edukowały się w domu. "To jest fantastyczna sprawa"
Dokładnie 2 października 2025 roku świat internautów obiegła niespodziewana wiadomość dotycząca Ilony Wrońskiej i Leszka Lichoty. Po ponad 20 latach podjęli decyzję o definitywnym rozstaniu. Choć ich codzienność nie będzie się już krzyżować, wciąż wspólnie wychowują dwójkę dzieci - Nataszę (ur. 2006) i Kajetana (ur. 2008).
Nie wszyscy wiedzą, że w 2015 roku para zdecydowała się na edukację domową dla swoich dzieci. W trosce o komfort i jakość nauki dzieci, postanowili zrezygnować z tradycyjnego modelu kształcenia.
Staramy się dzieciakom uświadomić, że nie wszystko, czego wymagają od nich z podręczników, w życiu się przyda. To jest fantastyczna sprawa i dla dzieciaków i dla nas. Jeżeli ktoś ma tylko czas na to i możliwości, to gorąco polecam. Daje to też dużo możliwości. Tego, że nie trzeba kalendarzem szkolnym się kierować, tylko można coś sobie zaplanować: jakiś wyjazd, jakąś ciekawą wycieczkę w dowolnym czasie- mówił Lichota w rozmowie z Plejadą.
To dlatego dzieci Ilony Wrońskiej i Leszka Lichoty uczyły się w domu. Prawda wyszła na jaw
Ilona Wrońska nie ukrywała, że edukacja domowa okazała się prawdziwym strzałem w dziesiątkę. Dzieci nauczyły się samodzielnie zarządzać swoim czasem, rozwijać pasje i działać w zgodzie z własnym rytmem dnia.
Natasza i Kajtek po ósmej klasie mieli epizod szkolny, jednak zdecydowali się wrócić do edukacji domowej. Po ośmiu latach w takim trybie są przyzwyczajeni do zarządzania swoim czasem. Jeśli idziesz do szkoły, musisz się podporządkować wielu rzeczom, a oni przez te lata edukacji domowej mieli dużo wolności. Trudno więc jest zaakceptować fakt, że nagle nie ma się czasu na swoje pasje, bo dochodzą prace domowe, przygotowania do testów i sprawdzianów. To pochłaniacz czasu, który oni chcą spożytkować inaczej. Kontakt z rówieśnikami w szkole wpłynął na nich jak najbardziej pozytywnie, zyskali nowe znajomości. Problem tkwi jednak w systemie nauczania, który jest przestarzały i niedopasowany do dzisiejszych potrzeb- dodała w wywiadzie.
Aktorka podkreśliła, że system edukacji domowej daje młodym ludziom nie tylko większą elastyczność, ale też potrzebny oddech. W obliczu przeładowania materiałem szkolnym, możliwość określenia czasu nauki danego przedmiotu, jest wprost zbawienna.
Natasza i Kajtek planują sami, kiedy zaliczyć dany przedmiot i kiedy w ogóle zacząć się uczyć. Syn zdecydował, że wrzesień robi sobie wolny i zaczyna od października, trochę tak po studencku. Zresztą cały system zaliczania w edukacji domowej można porównać do tego, który jest na studiach. Zalicza się blokami, jest jeden egzamin roczny z każdego przedmiotu, więc można ustalić sobie terminy zaliczenia kilku przedmiotów, np. na grudzień i potem do nich nie wracać, tylko koncentrować się na następnych. Dzieci są przeładowane materiałem, więc trzeba dać im oddech i możliwość wyboru przedmiotów, których chcą się uczyć- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Sanah opublikowała czułe zdjęcie z mężem. Na co dzień bardzo chroni prywatność. "Moja miłość największa"
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA