Dorota Szelągowska zdradziła, dlaczego nie poszła w ślady mamy. Odpowiedź zaskakuje [TYLKO U NAS]
- Czy Dorota Szelągowska czuje się spełniona?
- Co uważa za klucz do szczęścia?
- O jakim kolejnym sukcesie marzy?
- Czy planuje napisać książkę?
- Dlaczego woli krótsze formy literackie?
- Jakim gatunkiem byłaby historia jej życia?
Czy Dorota Szelągowska jest szczęśliwa?
Dorota Szelągowska od lat jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych twarzy polskiej telewizji. Ma na koncie liczne programy wnętrzarskie, sukces medialny, a już 27 września pojawi się w nowym formacie "Nowa Szelągowska". Podczas otwarcia jesiennego sezonu TVN Warner Bros. Discovery zapytaliśmy ją, czy przy tylu zawodowych sukcesach i satysfakcji w życiu prywatnym czuje się osobą spełnioną. Jej odpowiedź pokazuje, że do szczęścia podchodzi bardzo świadomie.
Słuchaj, ja w ogóle jestem naprawdę inaczej, bywam bardzo szczęśliwym człowiekiem, bo myślę, że poczucie szczęścia nie jest stanem permanentnympowiedziała.
Szelągowska uważa, że szczęście nie jest czymś, co można po prostu osiągnąć raz na zawsze. Jej zdaniem wymaga ono codziennej pracy i uważności.
To jest coś, co trzeba w sobie pielęgnować i to jest też coś, co się ćwiczy w jakimś sensie, docenianie tego, co się mawyjaśniła.
Czy Dorota Szelągowska pójdzie w ślady swojej mamy?
Choć projektantka nie ukrywa, że ma wiele powodów do wdzięczności, nie oznacza to, że zamierza spocząć na laurach. Wręcz przeciwnie. Zapytana o to, czego jeszcze chciałaby w życiu, szybko wskazała kolejny cel.
Ale tak, ale teraz, jeżeli pytasz, czego bym jeszcze chciała, to jeszcze jakiś taki nowy, spektakularny sukcesprzyznała.
Moja książka może być spektakularnym sukcesem nowa, na przykładdodała.
W rozmowie nie mogło zabraknąć tematu pisania. Dorota Szelągowska jest córką pisarki Katarzyny Grocholi, dlatego naturalnie pojawiło się pytanie, czy sama kiedykolwiek chciała pójść zawodowo w jej ślady. Choć Szelągowska od lat pisze, przyznaje, że stworzenie klasycznej, kilkusetstronicowej powieści nie jest czymś, w czym czuje się najlepiej.
Ja lubię pisać, tak jak w felietonach, wiesz. Ja jestem od czułych słówek, po prostupowiedziała.
Dziennikarka ma zresztą za sobą bardzo długą przygodę ze słowem pisanym. Jak sama zdradziła, w tym roku mija 28 lat jej pracy dziennikarskiej.
Wiesz co, ja w tym roku obchodzę tam 28-lecie pracy dziennikarskiej i ja również od wielu, wielu lat piszę felietonywspomniała.
Gdyby życie Doroty było książką...
Szelągowska nie ma wątpliwości, że pisanie jest jej bliskie. Jednocześnie nie czuje, że potrafiłaby stworzyć książki w takim stylu jak jej mama. Znacznie bliższe są jej krótkie, konkretne formy. To właśnie w nich czuje się najlepiej i w takim kierunku rozwijała również swoje wcześniejsze publikacje. Jak podkreśliła, bliżej jej do dziennikarstwa niż klasycznej literatury. Nie oznacza to jednak, że nie docenia umiejętności swojej mamy. Wręcz przeciwnie.
Bardzo jej tego zazdroszczę, tej umiejętności napisania książki, która ma wstęp, rozwinięcie i zakończenie i to wszystko na 350 stronach, ta historia się toczypowiedziała.
Szelągowska uważa, że sama nie posiada tej konkretnej umiejętności, ale doskonale wie, że potrafi pisać i przede wszystkim - sprawia jej to przyjemność.
To są umiejętności, których ja nie posiadam, ale na pewno kocham pisać, wiem, że umiem pisać i to też robiępodsumowała.
Na koniec rozmowy pojawiło się nieco bardziej nietypowe pytanie. Gdyby całe życie Doroty Szelągowskiej miało zostać zamknięte w książce, jaki byłby jej gatunek? Odpowiedź padła błyskawicznie.
Kur** science fictionzaśmiała się.
Jedno jest pewne: Dorota Szelągowska nie zamierza zatrzymywać się na tym, co już osiągnęła. Choć potrafi doceniać to, co ma, wciąż ma apetyt na kolejne wyzwania.