Mateusz Banasiuk szczerze o wychowaniu syna: "Nie ma tableta, nie ma telefonu"

Mateusz Banasiuk
playerlove: Mateusz Banasiuk w rozmowie z Małgorzatą Czop
Źródło zdj. gł.: MWMEDIA
Mateusz Banasiuk podczas rozmowy z reporterką Pudelka na premierze filmu "Wartość sentymentalna" otworzył się na temat wychowania syna. Aktor opowiedział o emocjach, jakie przyniosło mu ojcostwo, o podejściu do męskich łez oraz o tym, dlaczego razem z Magdaleną Boczarską chronią wizerunek syna Henryka w mediach społecznościowych.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Jak nazywa się syn Mateusza Bansiuka?
  • Jakie podejście do sharentingu ma Mateusz Banasiuk?
  • Jak wychowuje syna Mateusz Bansiuk?

Mateusz Banasiuk dba o emocje syna

Aktor w rozmowie z Simoną Stolicką nie ukrywa, że narodziny syna były dla niego momentem przełomowym. Przyznał, że przez lata - wychowany w przekonaniu, że "chłopaki nie płaczą" - tłumił w sobie emocje. Dopiero ojcostwo sprawiło, że się "odblokował".

Mateusz Banasiuk podkreślił, że dziś nie wstydzi się łez i uważa je za coś oczyszczającego. Jak mówi, to właśnie tej otwartości na uczucia chce uczyć syna Henryka. Zależy mu, by potrafił mówić o trudnych przeżyciach i nie bał się wrażliwości. Aktor zaznaczył też, że relacja z własnym ojcem zyskała nową jakość - męskie rozmowy stały się bardziej świadome i szczere.

Moment, kiedy stałem się ojcem spowodował, że coś się we mnie otworzyło, bo przez wiele lat byłem dość zblokowany emocjonalnie ze względu na to,  że żyjemy w dość męskim świecie, gdzie łzy, męskie łzy nie były czymś normalnym.  Chłopcy się tego wstydzili, ja również, i teraz z wiekiem nauczyłem się, że jednak łzy też są potrzebne, są bardzo oczyszczające
- zdradził Mateusz Banasiuk w rozmowie z Pudelkiem.

W jego podejściu do wychowania widać wyraźny sprzeciw wobec stereotypów. Zamiast "zaciskania pięści" i duszenia emocji - rozmowa, bliskość i autentyczność.

Mateusz Banasiuk
Mateusz Banasiuk
Źródło zdjęcia: MWMEDIA

Mateusz Banasiuk szczerze o sharentingu i dostępie do ekranów dla dzieci

Henryk Banasiuk dorasta w świecie teatru i filmu - bywa na planach, zna kulisy pracy rodziców i naturalnie interesuje się ich zawodem. Mateusz Banasiuk przyznaje, że syn dopytuje o aktorstwo i lubi być blisko tego świata. Nie wyklucza, że kiedyś mógłby pójść w ślady rodziców, ale podkreśla, że na razie to temat przyszłości.

Najważniejsze jest dla niego coś innego - normalność. Syn uczęszcza do państwowej szkoły podstawowej, a rodzice dbają o to, by miał zwyczajne dzieciństwo, bez presji i medialnego szumu.

Aktor jasno tłumaczy również, dlaczego nie pokazują twarzy Henryka w mediach społecznościowych. Choć chłopiec chciałby być bardziej obecny w sieci, rodzice uznali, że dla tak małego dziecka media społecznościowe niosą więcej zagrożeń niż korzyści. Mateusz Banasiuk mówi wprost o hejcie, presji i okrucieństwie rówieśników w internecie. Zwraca uwagę, że skoro dorośli często nie radzą sobie z krytyką, to tym bardziej trudno byłoby dziecku.

Nasz syn bardzo chciałby być również pokazywany w mediach społecznościowych, ale doszliśmy do wniosku, że media społecznościowe dla tak małego dziecka raczej wiążą się z większą ilością negatywnych rzeczy niż pozytywnych. Tak naprawdę nie wiem, co on w tym momencie miałby na tym zyskać, a wydaje mi się, że bardzo dużo może stracić. (...) Chcielibyśmy jednocześnie, żeby syn dorastał jak każde inne dziecko, bez oceniania w sieci, gdzie dzieci, często rówieśnicy, potrafią być bardzo okrutne, gdzie mogą zderzyć się z hejtem i mały człowiek może sobie nie poradzić z tak dużą presją. 
- powiedział.

W domu obowiązują też ograniczenia dotyczące ekranów. Aktor stara się, by syn nie spędzał czasu przy telefonie czy tablecie, obawiając się przebodźcowania. W świecie pełnym hałasu, obrazów i reklam chce dać mu przestrzeń na spokojne dojrzewanie - takie, jakie sam pamięta z czasów sprzed ery internetu.

Nie ma tableta, nie ma telefonu, na razie nie może dotykać naszych urządzeń elektromobilnych. (...) Staram się nie puszczać mu żadnych bajek ani filmików, bo wydaje mi się, że małe dzieci, kiedy zbyt dużo czasu spędzają przy małych ekranach, są bardzo mocno przebodźcowane, a w dzisiejszym świecie, gdzie jest mnóstwo dźwięków, obrazów,  gdzie jesteśmy atakowani z każdej strony reklamami, chaosem, jeszcze dorzucanie tak małemu dziecku intensywnych doznań bardzo blisko oczu, moim zdaniem to może nie być dla niego korzystne. Póki co staramy się unikać kontaktu z małymi ekranami. 
- podsumował aktor.

Choć nie ocenia innych rodziców, konsekwentnie podkreśla jedno: prywatność syna jest dla niego wartością nadrzędną. I dopóki może, zamierza ją chronić.

Czytaj też: Akop Szostak rozstał się z narzeczoną. "Zbyt dużo mojego prywatnego życia było już publiczne"

Autorka/Autor: Monika Olszewska