Andrzej Krzywy miał zaskakujący pomysł na uniknięcie służby wojskowej. "Udawałem chorego psychicznie"
- W jaki sposób Andrzej Krzywy próbował uniknąć wojska?
- Dlaczego Andrzej Krzywy udawał chorego psychicznie?
- Jakie działania podejmował Andrzej Krzywy, by przekonać komisję, że ma problemy psychiczne?
Jakie działania podjął Andrzej Krzywy, by uniknąć służby wojskowej?
W latach 80. obowiązkowa służba wojskowa była dla wielu młodych Polaków przykrym obowiązkiem. Dla Andrzeja Krzywego oznaczała jednak coś więcej - przerwanie rozwijającej się kariery muzycznej oraz całkowite odejście od ideologii, która była mu bliska.
Muzyk wspominał, że gdy jego zespół zaczynał zdobywać popularność, wojsko zaczęło upominać się o niego. Inspirujący się twórczością Boba Marleya artysta nie wyobrażał sobie kilku lat spędzonych w koszarach.
Zdecydował się więc na desperacki krok - zaczął symulować problemy psychiczne. Najpierw zgłosił się do psychiatry, skarżąc się na depresję, co pozwoliło mu na pewien czas uniknąć powołania. Gdy jednak wojsko ponownie się o niego upomniało, Andrzej Krzywy kontynuował swoją "grę", licząc, że zostanie uznany za niezdolnego do służby.
Poszedłem do psychiatry, żaliłem się na depresję i dzięki temu trafiłem do szpitala. Przez chwilę miałem spokój. Po roku jednak wojsko się o mnie upomniało. Znowu udawałem chorego psychicznie i odpuścili. Przy kolejnym podejściu lekarz wojskowy stwierdził, że jestem symulantem. Dostałem bilet do wojska. Uznałem, że pójdę tam, zacznę świrować i szybko mnie wypuszczą. Koledzy z zespołu powiedzieli mi jednak, że nie dam rady. Zniszczą mnie i albo oni mi coś zrobią, albo sam coś sobie zrobię, bo nie wytrzymam- zdradził Plejadzie.
Andrzej Krzywy upozorował próbę samobójczą, by nie iść do wojska
Sytuacja stała się jeszcze bardziej dramatyczna, gdy lekarz wojskowy uznał, że muzyk symuluje. Andrzej Krzywy postanowił wtedy odegrać jeszcze bardziej przekonującą rolę.
Za radą znajomego lekarza upozorował próbę samobójczą, zażywając tabletki nasenne i pozostawiając przy sobie puste opakowania po silnych lekach. W efekcie trafił na oddział psychiatryczny, gdzie spędził około półtora miesiąca.
Poprosiłem więc kumpla, żeby przejechał mi delikatnie nogę swoim busem. Stwierdził wtedy, że jestem nienormalny, bo zmiażdży mi nogę i potem już nikt nie będzie chciał grać z kulawym gitarzystą. Doradził mi, żebym pojechał do szpitala do znajomego lekarza. On dał mi kilka pustych opakowań po silnych lekach znieczulających i jeden listek tabletek, które miałem zażyć, żeby zapaść w głęboki sen. Obiecał, że nic mi się nie stanie, a wszyscy będą myśleli, że chciałem popełnić samobójstwo. Wróciłem więc w nocy do domu, obudziłem mamę i powiedziałem, że będę się zabijał- opowiedział Plejadzie.
Na początku przebywał na oddziale zamkniętym. Aby jego historia była bardziej wiarygodna, przez pierwszy tydzień niemal całkowicie odmawiał jedzenia. Jak wspominał po latach, pielęgniarki szybko zorientowały się, że udaje, ale starały się mu pomóc. Ostrzegły go jednak, że jeśli dalej będzie głodował, zostanie podłączony do sondy, co mogłoby uszkodzić jego struny głosowe.
Wszyscy już mnie wtedy znali, bo piosenka "W moim ogrodzie" Dabbu hulała w rozgłośniach radiowych. Ludzie pokochali ten numer i przy okazji polubili mnie. Pielęgniarki wiedziały, że udaję i starały mi się pomóc. W pewnym momencie powiedziały mi, że muszę zacząć jeść, bo inaczej będą zmuszone założyć mi sondę, która może zniszczyć mi struny głosowe. Oczywiście po kryjomu jadłem cały czas suchy chleb w kiblu, ale robiłem to tak, żeby nikt nie widział. To był cyrk! Ale udało mi się- opisał.
Andrzej Krzywy był bardzo zdeterminowany i pewny tego, że wojsko negatywnie wpłynie na jego karierę. Trudno uwierzyć, że wokalista posunął się do tak radykalnych kroków, jednak, jak się okazało, było warto.