Agata Steczkowska wychowała się w dużej rodzinie. Jest najstarsza z rodzeństwa
Rodzina Steczkowskich od lat kojarzona jest z muzycznymi talentami. Największą rozpoznawalność zdobyła Justyna Steczkowska, jednak artystyczną drogą podążyło także jej rodzeństwo. O tym, jak wyglądało dorastanie w tak licznej rodzinie, opowiedziała ostatnio najstarsza z sióstr, Agata Steczkowska.
Dyrygentka w podcaście "Przełomy" wyznała, że bardzo wcześnie przestała być wyłącznie dzieckiem. Jak tłumaczyła, obowiązki związane z opieką nad młodszymi siostrami i braćmi sprawiły, że jej własne potrzeby zeszły na dalszy plan.
Nie miałam swojego życia. Tylko od siódmego r.ż. stałam się osobą, która miała odpowiedzialność dorosłej osoby. Każdy najstarszy w rodzinie, szczególnie jeśli to jest dziewczyna, kobieta zawsze ma przechlapane. Opiekuje się młodszym rodzeństwem i wszyscy myślą, że tak powinno być. To jest norma. Moje potrzeby są nieistotne. Zawsze ustąp temu mniejszemu, zajmij się nim i tak dalej. I to jest normalne, ale nie na tylu płaszczyznach jak u mnie. Tak jak mówię, ja nie tylko byłam niańką, bezpłatną oczywiście, byłam też guwernantką.
Agata Steczkowska szczerze o relacjach z rodzeństwem
W dalszej części rozmowy Agata Steczkowska została zapytana o obecne relacje z rodzeństwem. Odpowiedź była szczera i daleka od idealizowania rodzinnych więzi. Wyjaśniła, że przez lata pełniła wobec młodszych sióstr i braci rolę osoby, która egzekwowała obowiązki i zastępowała rodziców w codziennych sytuacjach. Jej zdaniem mogło to wpłynąć na sposób, w jaki postrzegają ją pozostali członkowie rodziny.
Nie mam więzi z moim rodzeństwem, tak normalnie, jak się ma. Normalne dziecko nie pyskuje i nie skacze do rodziców, ponieważ się boi i ponieważ bez rodziców nie przetrwa. Ale do najstarszej siostry owszem. Więc wszystko, co złe, to na mnie. I oni mogą mieć słusznie takie urazy, że ja im coś kazałam zrobić. Nie są mi wdzięczni.
Najstarsza z rodzeństwa Steczkowskich przyznała również, że nigdy nie oczekiwała podziękowań za lata poświęcenia. Jednocześnie uważa, że młodsze rodzeństwo postrzegało jej zaangażowanie jako coś oczywistego.
Moje rodzeństwo nie jest mi wdzięczne, dlatego, że uważają, że to im się należało, bo ja byłam najstarsza. Oni nie uważają, że ja zrobiłam coś specjalnie dla nich, jakoś specjalnie poświęcałam. Ja nigdy na to nie zwracałam uwagę i nie proszę ich, żeby byli wdzięczni. To człowiek jakby naturalnie, szczególnie jak jest dojrzały, to rozumie takie rzeczy. Ale oni może nie dojrzeli do tego.
Na zakończenie tego wątku Agata Steczkowska podkreśliła, że uczucia wobec rodzeństwa są bardziej złożone, niż mogłoby się wydawać. Jak zaznaczyła, kocha swoje siostry i braci, ale to, czy ich lubi, jest już "zupełnie inną sprawą".