"Szpital św. Anny", odc. 153. Marta naraziła się Gośce, Bartek na kolanach błagał Kaśkę o wybaczenie! [STRESZCZENIE]
- Co wydarzyło się w 153. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- "Szpital św. Anny". Kiedy i gdzie oglądać?
"Szpital św. Anny", odc. 153. Niebezpieczna sytuacja w karetce. Pacjent próbował uciec ratownikom!
Marta (Klaudia Koścista) powtarzała materiał do egzaminu do pogotowia lotniczego, który miał odbyć się za kilka dni. Irek (Tomasz Skoczek) był pewien, że sobie poradzi, lecz ona miała swoje obawy. Ratownicy zostali wezwani na miejsce wypadku samochodowego. Ucierpiała w nim młoda kobieta, której nie udało się uratować. Mąż zmarłej był zrozpaczony.
Marta zajęła się chłopakiem, który wraz z kolegami szalał na drodze i w efekcie spowodował wypadek. Miał złamane żebra, Galica podejrzewała też uraz wewnętrzny. W karetce chłopak dopytywał o wypadek, zdawał się bagatelizować całą sprawę, a nawet straszył Martę prawnikiem rodziców. Galica wytłumaczyła, że kobieta z drugiego samochodu nie przeżyła zdarzenia. Pacjent nagle zaczął skarżyć się na ból pleców i zbyt ciasne pasy. Poprosił Martę, by nieco je poluzowała, gdyż nie mógł oddychać. Gdy to zrobiła, zaczął się wyrywać. Irek zatrzymał karetkę, a pacjent uciekł. Galica ruszyła za nim. Chłopak po drodze upadł, więc udało się zabrać go z powrotem do karetki. Podczas transportu chłopak powiedział Marcie, by go nie ratowała, nie chciał iść do więzienia.
"Szpital św. Anny", odc. 153. Pacjent z zagrożeniem życia odmawiał operacji. Gośka musiała działać
Na SOR-ze pacjenta przejęła Gośka (Katarzyna Glinka). Marta opisała jej stan mężczyzny i wspomniała o próbie ucieczki z karetki. Gdy Abratowska usłyszała o sytuacji z poluzowaniem pasów, wprost oznajmiła ratowniczce, że była ona niedopuszczalna. Marta ostro zareagowała na słowa lekarki. Uważała, że siedząc na SOR-ze, Gośka nie ma prawa oceniać jej decyzji. To w końcu nie ona była wtedy w karetce. Abratowska była wyraźnie zszokowana jej słowami.
Pacjent Gośki miał pękniętą śledzionę. Na SOR-ze zjawił się pełnomocnik jego rodziny, który od razu zabrał się do pracy, podważając wartość dowodową ewentualnej toksykologii. Pacjent musiał przejść operację. Nie wyraził jednak na nią zgody, mimo iż groziła mu śmierć. Gośka postanowiła działać, nie chciała pozwolić, by chłopak zmarł na jej dyżurze, dlatego, że bał się więzienia. Zleciła test kasetkowy, uważała, że pacjent miał zaburzoną ocenę sytuacji. Badania wykazały obecność kokainy i alkoholu. Chłopak nadal nie zgadzał się jednak na zabieg. Gośka uznała, że ze względu na wykryte substancje odmowa jest nieważna, chirurg nie chciał jednak podjąć się operacji. Groziła mu grzywna lub nawet więzienie.
Gośka nie dała za wygraną - biorąc mecenasa na świadka, stwierdziła, że lekarz odmawia ratowania życia! Zasugerowała, że pozew od ojca chłopaka może być znacznie bardziej dotkliwy niż roszczenia pacjenta. Lekarz w końcu uległ. Abratowska poinformowała o wszystkim Jaworską (Dorota Segda). Prawniczka była zdania, że są w stanie wyplątać się z sytuacji, lekarka musiała jednak wszystko dobrze udokumentować.
"Szpital św. Anny", odc. 153. Gośka przekreśli marzenia Marty?
Marta zwierzyła się Kai (Ada Szczepaniak). Uważała, że Gośka miała rację, nie powinna była poluzowywać pasów pacjenta. Żałowała też swojego zachowania wobec lekarki. Później Marta spotkała się z Gośką w sali konferencyjnej. Przeprosiła, wiedziała, że wcześniej przesadziła. Abratowska wyjaśniła ratowniczce, że w pogotowiu lotniczym trzymanie nerwów na wodzy to podstawa - jeden wybuch czy zła decyzja może mieć tragiczne skutki. Stwierdziła także, że nie widzi Galicy w tej jednostce. To wyraźnie przybiło ratowniczkę.
"Szpital św. Anny", odc. 153. Kaśka próbowała pomóc 11-latkowi. Martwił ją także jego ojciec
Kaśka (Joanna Liszowska) szykowała się do wyprowadzki. Bartek niespodziewanie próbował ją zniechęcić i zaproponował podział domu! Martwił się też o dobro dzieci, zarzucając lekarce, że myśli tylko o sobie! W szpitalu Kaśka zwierzyła się Zycie (Jolanta Fraszyńska). Czuła się dziwnie, opuszczając dom, w którym tyle przeżyła. Orłowicz uważała jednak, że dom tworzą ludzie, nie miejsce. Opowiedziała jej też o kondycji swojego ojca.
Na dyżurze Hajduk zajmowała się 11-latkiem z wysoką gorączką. Kaśka zdiagnozowała infekcję i poważne zapalenie płuc. Ojciec chłopca był bardzo przejęty i wyraźnie niespokojny. Twierdził też, że matka dziecka pracuje dla tajnej organizacji. Kaśka opowiedziała o całej sytuacji innemu lekarzowi, a ten pomógł jej porozmawiać z chłopcem sam na sam. Hajduk czuła, jakby to 11-latek był opiekunem ojca. Wyznała mu, że sama też zajmowała się kiedyś tatą, lecz była dorosła. Lekarka próbowała dowiedzieć się, czy mężczyzna byłby w stanie poradzić sobie sam. Gdy wspomniała o zakupach, syn bardzo się przejął. Przekonywał, że ojciec nie może iść do sklepu, gdyż wyda pieniądze na niepotrzebne rzeczy.
U chłopca pojawiły się problemy z oddychaniem. W końcu TK potwierdziło, że 11-latek ma wrodzoną malformację płucną, konieczna była operacja. Kaśka wyjaśniła ojcu chłopca, że należy usunąć zmienioną część płuca, istniało ryzyko sepsy. Ten był jednak pełen podejrzeń, myślał, że lekarze chcą wszczepić coś jego synowi. Kaśce udało się uspokoić mężczyznę. Lekarka zwróciła się do Jaworskiej - podejrzewała, że ojciec pacjenta może być chory, nie wiedziała, co robić. Jaworska uważała, że mężczyznę powinien natychmiast zbadać psychiatra.
Ojciec 11-latka nie chciał rozmawiać z wezwaną lekarką, ostatecznie syn przekonał go jednak, by posłuchał Kaśki. Okazało się, że mężczyzna ma chorobę afektywną dwubiegunową. Dr Hajduk udało się też zdobyć kontakt do matki pacjenta, która pracowała na wycieczkowcu. Kobieta miała wrócić do kraju przy najbliższej okazji.
"Szpital św. Anny", odc. 153. Bartek padł na kolana przed Kaśką!
Po pracy na Kaśkę czekała już ekipa od przeprowadzki Lekarce pomagał też Maciek (Piotr Stramowski). Niestety na horyzoncie pojawił się problem - okazało się, że Bartek zastawił swoim samochodem wyjazd z posesji! Gdy Kaśka próbowała z nim porozmawiać, Hajduk wyszedł z samochodu... z bukietem czerwonych róż! Po chwili padł na kolana i na oczach Maćka i ekipy zaczął błagać Kaśkę, by nie odchodziła! Lekarce zabrakło słów - przecież wcześniej Bartek sam chciał ją wyrzucić z domu!
- Wybacz mi, Kasia! - błagał Hajduk.
Bilewicz znalazł wyjście z sytuacji. Zaproponował wynajętym przez Kaśkę fachowcom, by razem przenieśli auto Bartka, oferując każdemu z nich po 100 złotych.