"Szpital św. Anny", odc. 150. Wroński podjął ważną decyzję, Marta śledziła rodziców i... szybko pożałowała [STRESZCZENIE]
- Co wydarzyło się w 150. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- "Szpital św. Anny" - kiedy i gdzie oglądać 4. sezon?
"Szpital św. Anny", odc. 150. Kobieta walczyła nożem z niewidzialnym przeciwnikiem. Co było przyczyną?
Marta (Klaudia Koścista), Tomek (Piotr Nerlewski) i Artur (Artur Orawczyk) otrzymali kolejne wezwanie. Dziewczynka zgłosiła, że jej mama źle się czuje. Kobieta była zrozpaczona i wyraźnie kogoś się bała. Nie pozwalała się do siebie zbliżyć i trzymała w dłoniach nóż. Wszystko widziały jej dwie córki. Tomek namówił kobietę, by wypuściła z dłoni ostre narzędzie i opatrzył jej rękę.
Pacjentka musiała trafić do szpitala, nie było jednak nikogo, kto mógłby zająć się jej córkami. Zapytane o tatę dziewczynki nie chciały do niego dzwonić. Ich mama również reagowała nerwowo na samo wspomnienie o byłym mężu. Gdy kobieta była już w karetce, zjawił się jej mąż. Pacjentka krzyczała, że nie może zbliżać się do córek. Mężczyzna przekonał Martę, że kobieta ma problemy psychiczne, Galica widziała jednak, że dzieci się go boją. Policja szybko ustaliła, że mężczyzna ma zakaz zbliżania się do żony i dzieci. Ostatecznie policjanci zabrali dziewczynki.
Pacjentka wyznała, że były mąż bił ją i dzieci, bała się, że zabierze dziewczynki. Marta i Tomek próbowali ją uspokoić. Jaworski rozumiał lęk kobiety, podejrzewał jednak, że zażyła jakieś substancje - choć ona temu zaprzeczała. Na SOR-ze Ania Knapik (Alina Szczegielniak) zleciła toksykologię. Wyjaśniła też pacjentce, co wydarzyło się w jej mieszkaniu. Kobieta nie wiedziała, że walczyła nożem z niewidzialnym przeciwnikiem, a gdy zraniła się w rękę, jedna z córek wezwała pomoc.
"Szpital św. Anny", odc. 150. Marta spełniła prośbę pacjentki. Prawda wyszła na jaw
Pacjentka Ani przysięgała, że nigdy nic nie brała. Badania potwierdziły jednak obecność opioidów, kobieta była w szoku. Później próbowała uciec ze szpitala do dzieci, powstrzymali ją Marta i Tomek. Pacjentka błagała Galicę, by pojechała do jej mieszkania i sprawdziła leki znajdujące się na szafce przy łóżku. Sądziła, że były mąż mógł podmienić któryś z nich. Ania potwierdziła parze, że pacjentka i jej dzieci były ofiarami przemocy. Podejrzewała, że kobieta może nie radzić sobie z bolesnymi doświadczeniami. Marta postanowiła pomóc pacjentce, czuła, że tak trzeba.
W mieszkaniu Galica i jej narzeczony znaleźli m.in. syrop na kaszel. Gdy przekazali środki Ani na SOR-ze, ta znała już rozwiązanie zagadki. Okazało się, że pacjentka miała ataki kaszlu od leków na nadciśnienie i w związku z tym zażywała syrop, który przypadkowo przedawkowała. To on był przyczyną jej problemów.
"Szpital św. Anny", odc. 150. Daria wróciła do pracy. Nie mogła zostawić pacjentki
Krzysztof (Krzysztof Głuchowski) o poranku wyznał Darii (Marta Wierzbicka-Sokolik), że cieszy się każdą chwilę spędzoną z małą Różą. Znów zapytał lekarkę, czy może się wprowadzić, chciał cały czas być z nią i córką. Bursztyn nie była przekonana, czy to dobry pomysł. Wspomniała o niespokojnych nocach i porankach w jej domu oraz... za małej szafie. Rozmowę przerwał telefon od Łukasza (Jakub Świderski), który przypomniał ojcu o urodzinach wnuczki.
Dr Knapik przyjęła na SOR kobietę z bólem brzucha i zleciła konsultację ginekologiczną. Ginekolożka wykryła u pacjentki bardzo dużą torbiel i postanowiła się skonsultować z Darią, choć ta była na urlopie. Bursztyn poleciła jej zrobić laparoskopię - lekarka nigdy jednak nie przeprowadzała takiego zabiegu. W tej sytuacji Daria postanowiła przyjechać do szpitala. Kobieta w potrzebie była jej pacjentką, musiała jej pomóc. Ginekolożka, która zadzwoniła do Bursztyn miała wyrzuty sumienia - Daria miała przecież małe dziecko. Lekarka zapewniła jednak, że jej córka jest pod dobrą opieką. Różą zajmował się Krzysztof. Gdy Irena (Barbara Bursztynowicz) wpadła do domu między spotkaniami i usłyszała, że jej córka jest w pracy, nie była zaskoczona.
Daria pomogła w usunięciu torbieli u pacjentki, a ta była jej bardzo wdzięczna. Po zabiegu kobiecie się pogorszyło. Bursztyn zauważyła krwawienie z dróg rodnych, a w USG ciążę pozamaciczną. Pacjentka była przekonana, że rozpoczęła się u niej menopauza. Ostatecznie lekarze musieli przerwać ciążę, nie było szansy na jej utrzymanie. Pacjentka bardzo to przeżyła.
"Szpital św. Anny", odc. 150. Marta przyłapała rodziców w aucie. Była zszokowana tym, co zobaczyła
Marta miała dość rodziców, którzy zachowywali się jak dzieci. Poprosiła Tomka, by zarezerwował stolik w restauracji, a następnie zadzwoniła do matki. Skłamała, że to ojciec zaprasza ją do knajpy. Chwilę później kazała Tomkowi zadzwonić do jej ojca i również namówić go na przyjazd. Po pracy Galica i Jaworski zjawili się pod lokalem, w którym mieli spotkać się rodzice Marty. Przez okno zobaczyli gawędzących małżonków, którzy wyglądali na bardzo zakochanych.
Galica odebrała telefon od Ani, która potwierdziła, że za stan pacjentki odpowiedzialny był syrop na kaszel. Nagle rodzice Marty wyszły z restauracji. Uradowana ratowniczka chciała powiedzieć im, jak bardzo się cieszy i ruszyła w kierunku samochodu. Przez okno zobaczyła jednak coś, czego nie chciała. Zszokowana pozwoliła rodzicom kontynuować czułości, kazała Tomkowi szybko odjechać i nigdy więcej jej o to nie pytać.
"Szpital św. Anny", odc. 150. Wroński przestanie walczyć o Asię? Podjął ważną decyzję
Wroński, Asia (Joanna Pocica) i Daniel (Mateusz Kmiecik) spotkali się w sali zabaw w związku z urodzinami Julki. Radecki wziął od partnerki skarpetki dziewczynki, a Łukasz... wyrwał mu je z ręki i sam założył je córce. Julcia zapytała nawet ojca, czemu jest tak niemiły dla wujka, a ten stanowczo zaprzeczył. Później Julka zwróciła jego uwagę na Asię, która stała z boku razem z Radeckim. Zauważyła, że mama "ładnie się uśmiecha". Łukasz musiał przyznać jej rację.
Po wyjściu Wroński zapakował córkę do auta. Przed odjazdem podeszła do niego Asia, chciała porozmawiać o rozwodzie. Łukasz w końcu się zgodził, zapewniając, że nie będzie robił problemów. Krzysztof odwiedził dom Wrońskiego, by wręczyć prezent wnuczce. Gdy zostali sam na sam, zapytał syna, co u niego, a ten powiedział mu o swojej decyzji. Widział, że Asia jest szczęśliwa. Krzysztof przekonywał syna, by nie rezygnował z walki. Poprosił go także, aby przyjął go do pracy w szpitalu! Łukasz zaznaczył, że nie ma odpowiedniego stanowiska, Krzysztofowi wystarczyła jednak posada szeregowego chirurga.