"Szpital św. Anny", odc. 148. Stażystka przyłapała Kaję i Wiktora, Kaśka rozpoczęła nowy rozdział [STRESZCZENIE]
- Co wydarzyło się w 148. odcinku "Szpitala św. Anny"?
- "Szpital św. Anny". Kiedy i gdzie oglądać 4. sezon?
"Szpital św. Anny", odc. 148. Słynny ratownik górski na SOR-ze. Marta dobrze go znała
Ania Knapik (Alina Szczegielniak) przyjęła na SOR pacjenta w kryzysie bezdomności. Zaniepokoił ją twardy brzuch mężczyzny - uważała, że w tym stanie powinien on zwijać się z bólu, lecz tak nie było. Pacjentem zajął się Maciek (Piotr Stramowski). Wyniki tomografii były na tyle niepokojące, że musiał natychmiast operować przez ryzyko sepsy. Podczas zabiegu chirurg zauważył pęknięcie jelita.
Operacja zakończyła się pomyślnie. Wkrótce Bilewicz dowiedział się, z kim ma do czynienia. Kobieta, której mąż przebywał w szpitalu, rozpoznała pacjenta jako Adama Szostaka - ratownika górskiego, który niegdyś uratował jej życie. Zdradziła Maćkowi, że mężczyzna miał ksywkę Yeti i był znany na całym Podhalu. Nazwała go bohaterem, który nigdy się nie poddawał, nawet, gdy akcja została oficjalnie przerwana.
Maciek zadzwonił do Marty (Klaudia Koścista) i zapytał, czy zna pacjenta. Gdy Galica usłyszała, że Yeti trafił do ich szpitala, była w szoku. Mężczyzna zaginął 15 lat temu! Bilewicz powiedział swojemu pacjentowi, że wie, kim jest. Ten nie czuł się jednak bohaterem. Twierdził, że z jego winy zginęła rodzina z trójką dzieci. Wkrótce na sali pojawiła się Marta, nie mogła uwierzyć własnym oczom. Przedstawiła się jako Galicówna, a mężczyzna od razu ją rozpoznał i... poderwał się z łóżka. Niestety w efekcie pojawił się u niego płyn w jamie otrzewnej. Bilewicz musiał znowu operować.
Gdy Maciek opuścił blok, Marta opowiedziała mu o ostatniej akcji pacjenta. Ratownicy szukali zaginionej rodziny, a warunki były na tyle ekstremalne, że musieli przerwać akcje. Tylko Yeti został w górach, ściągnięto go dopiero siłą. Galica przyznała, że mężczyzna zawsze miał ponadprzeciętną wytrzymałość, a to dla Maćka było dość zagadkowe. Chirurg poprosił o konsultację neurologa. Badania potwierdziły, że Yeti ma podwyższone progi odczuwania bólu i temperatury, a dokładniej przewlekłą neuropatię czuciową małych włókien, która była rezultatem przewlekłego nadużywania alkoholu. Pacjent nie przejmował się swoim dalszym losem. Marta zawiadomiła jednak o wszystkim jego brata, który czekał na niego z całą rodziną. Pacjenta odwiedziła też kobieta, której ten lata temu uratował życie. Ostatecznie Yeti zgodził się wrócić do rodziny.
"Szpital św. Anny", odc. 148. Kaja i Wiktor nie stronili od czułości
Jedna z pielęgniarek zauważyła, że dr Knapik była na dyżurze od kilkunastu godzin. Ania wyjaśniła, że musi nauczyć się "ogarniać SOR", na którym nie czuła się jeszcze pewnie. Pod jej opiekę trafił 25-latek z objawami przypominającymi zawał, towarzyszyła mu dziewczyna. Mężczyzna skarżył się na duszności i ucisk w klatce. Zbadała go Kaja (Ada Szczepeniak). Lekarka nie widziała cech ostrego zawału, podejrzewała jednak zapalenie mięśnia sercowego i zabrała go na oddział. Tam mężczyźnie przyjrzeli się również stażyści - Natalia (Maja Szopa), Miki (Michał Kurek) i Wiktor (Dawid Ptak).
Chwilę później Piotrowska wydała swoim podopiecznym dalsze dyspozycje. Wiktora oficjalnie poprosiła o ustalenie tomografu dla pacjentki z urazem głowy, a chwilę później... wraz z nim udała się do szpitalnego składziku. Po krótkiej wymianie czułości Piotrowska powiedziała "stop" - ktoś mógł ich przyłapać.
Na oddziale zjawił się brat pacjenta Kai i chwilę później zemdlał. Lekarka miała więc pod opieką kolejnego pacjenta. Nieco później Wiktor dołączył do Kai w sali konferencyjnej. Oboje zasłonili żaluzje i pocałowali się. Nagle do sali wszedł Miki! Nie zauważył jednak pary, która w porę odsunęła się od siebie. Gdy do pokoju weszła Natalia, wszyscy przeanalizowali wyniki badań dwóch braci. Mężczyźni mieli podobne objawy, lecz Kaja nie wiedziała dlaczego. Natalia zauważyła jednego z pacjentów, gdy ten... całował dziewczynę swojego brata!
Kaja poprosiła kobietę o rozmowę, a ta przyznała, iż ma romans z bratem partnera. Piotrowska podejrzewała, że mogła ona zarazić czymś obu mężczyzn. Nagle jej partner stracił przytomność, potrzebna była defibrylacja. Kaja dostrzegła objawy ostrego zapalenia mięśnia sercowego i musiała zlecić dodatkowe badania.
"Szpital św. Anny", odc. 148. Kaja i Wiktor zostali przyłapani w szpitalu!
Okazało się, że obaj mężczyźni mają paciorkowca. Kaja oznajmiła, że najpewniej zostali zakażeni przez panią Anetę. Wówczas jeden z jej pacjentów dowiedział się o romansie swojej dziewczyny i brata! Gdy Kaja wyszła z sali, Wiktor poprosił ją o "pilną konsultację". Para znów udała się do składziku i dała się ponieść chwili. Przerwała im... Natalia, która nagle weszła do sali i zrobiła im zdjęcie! Kaja była przerażona, ona i Wiktor złamali zasady etyki oraz zapisy szpitalnego regulaminu, o które ona sama walczyła, by chronić ofiary naruszeń. Groziło jej nawet postępowanie dyscyplinarne! Wiktor próbował ją uspokoić, zapewniając, że porozmawia z Natalią. Kaja oznajmiła jednak, że natychmiast muszą zakończyć romans.
Po pracy Kaja poprosiła przyjaciółki o pilne spotkanie u niej w mieszkaniu. Tam wyznała, że Natalia nakryła ją i Wiktora. Była załamana.
"Szpital św. Anny", odc. 148. Kaśka rozpoczęła nowy etap
Kaśka (Joanna Liszowska) umówiła się z właścicielką wymarzonego domu, o czym poinformowała Maćka (Piotr Stramowski). Ich rozmowę przerwał syn lekarki, który przypomniał, że ich pies nie może przebywać w nowym domu. Kaśka zaproponowała wycieczkę, na którą miał pojechać również Lambo.
Na miejscu okazało się, że właścicielka domu kiedyś sama miała psa, który uwielbiał to miejsce. Podarowała nawet Wandzi i Igorowi tabliczkę, która niegdyś wisiała na ich płocie. Kaśka zaproponowała, by dzieciaki zawiesiły ją na nowym ogrodzeniu. Oznajmiła, że postara się przekonać ich ojca, by pozwolił psu tu przyjeżdżać. Postanowiła szczerze porozmawiać z dziećmi. Wyjaśniła, że ona musi się wyprowadzić, jednak nowy dom nie oznacza, że Wandzia i Igor stracą ten dotychczasowy. Zapewniła, że ona i Bartek bardzo ich kochają, a pieskowi z pewnością spodoba się też nowe loku.m Wandzia nie była przekonana.
Kaśka musiała powiedzieć właścicielce, że rezygnuje z zakupu, nie chciała robić nic wbrew dzieciom. Niespodziewanie jej pociechy zmieniły zdanie! Później Maciek i jego syn wpadli w odwiedziny. Kaśka oznajmiła, że podpisała umowę! Maciek był uradowany i pogratulował jej odwagi. Zauważył też, że dom pomieściłby nieco więcej lokatorów.