Jakie lata 30. zobaczymy w "Piekle kobiet"?
Anna Maliszewska stanęła za sterami najnowszego serialu HBO Max "Piekło kobiet". Reżyserka od początku zaznacza, że jej celem nie było stworzenie muzeum na ekranie. Reżyserka chce, aby widzowie utożsamili się z bohaterami, odnajdując w nich współczesne emocje. Zamiast wygładzonych wizerunków z dawnych fotografii, stawia na autentyczność doznań.
Chcemy spojrzeć na ówczesnych ludzi nie jak na kartkę z przeszłości czy starą fotografię, tylko jak na żywych ludzi, którzy też się kochali, mieli problemy, byli dzicy i smutni. Nie robimy z nich pomnikówpowiedziała Maliszewska
O czym jest "Piekło kobiet"?
Dla Maliszewskiej historia Heleny Wróblewskiej to przede wszystkim zapis walki o podmiotowość, która wciąż napotyka opór.
Ta historia jest dla mnie o tym, kto tak naprawdę ma prawo do ciała kobiety. Ta walka toczy się od początku naszej historii i się nie zakończyła. Ciało kobiety, ze względu na prokreację, jest elementem gry politycznej, a tak naprawdę ono jest nasze. To dla mnie najbardziej pole walkipowiedziała reżyserka
Twórcy postawili na „mięsisty i soczysty” język filmowy, który ma ożywić dawną Warszawę – od eleganckich willi po duszne kabarety i cyrkowe areny. Każdy fragment scenografii i kostiumu został zaplanowany tak, by wspierać emocjonalną stronę opowieści, a nie tylko pełnić funkcję dekoracji.
Maliszewska wierzy, że dzięki takiemu podejściu „Piekło kobiet” stanie się opowieścią bliską współczesnemu widzowi. To historia o poszukiwaniu prawdy i próbie odzyskania kontroli nad własnym życiem w świecie pełnym narzuconych schematów.
Autorka/Autor: Małgorzata Czop
Źródło zdjęcia głównego: crab