Muniek Staszczyk o wyrzuceniu Sidneya Polaka. "Nikogo bez powodu nie zwolniłem". Ujawnił kulisy decyzji

Muniek Staszczyk
Muniek Staszczyk o wyrzuceniu Sidneya Polaka z zespołu. "Kuba Wojewódzki 20" odc. 3
Muniek Staszczyk w rozmowie z Kubą Wojewódzkim wrócił do głośnej sprawy rozstania z Sidneyem Polakiem. Lider T.Love przyznał, że sposób zakończenia współpracy nie był najlepszy, ale podkreślił, że decyzja miała swoje powody. Wokalista przytoczył pewną sytuację.

"Kuba Wojewódzki 20" odc. 3. Dlaczego Muniek Staszczyk zakończył współpracę z Sidneyem Polakiem przez SMS-a?

Podczas 3. odcinka 20 sezonu "Kuby Wojewódzkiego" prowadzący nie owijał w bawełnę i wprost zapytał Muńka Staszczyka o kulisy wyrzucenia Sidneya Polaka z zespołu. Dziennikarz przytoczył treść SMS-a, sugerując, że muzyk został zwolniony w bardzo bezpośredni, a wręcz brutalny sposób.

Kuba Wojewódzki dopytywał również, czy wiadomość została napisana samodzielnie przez lidera zespołu, ironicznie odnosząc się do formy komunikacji.

Muniek Staszczyk nie zaprzeczył, że komunikacja odbyła się właśnie w ten sposób. Przyznał, że nie była to idealna forma, ale, jak tłumaczył, wynikało to z trudnych emocji i okoliczności. Dodał, że unikał bezpośredniego spotkania, m.in. ze względów zdrowotnych i zaleceń lekarzy, które dotyczyły ograniczenia stresujących sytuacji.

Jarek jest emocjonalnym człowiekiem, bardzo wrażliwym, ale też nie chciałem spotkania, bo po prostu lekarze mi zabronili takich spotkań, gdzie jest za dużo emocji, bo to było bardzo trudne. 10 lat temu bym to może inaczej załatwił. I rzeczywiście tak się komunikuje. Nie było to może najlepsze, ale po prostu... czasami jest trudny związek.
- opisał Muniek Staszczyk.
Muniek Staszczyk
Muniek Staszczyk

"Kuba Wojewódzki 20" odc. 3. Muniek Staszczyk przerosił Sidneya Polaka

Muniek Staszczyk wyjaśnił, że decyzja o rozstaniu nie była nagła ani bezpodstawna. Jak podkreślił, Sidney Polak wcześniej otrzymał od niego "koło ratunkowe" - miał czas, by rozwiązać konflikt z innym członkiem zespołu.

Nigdy nikogo bez powodu nie zwolniłem. Sidney, mówiąc krótko, dostał koło ratunkowe ode mnie dwa miesiące wcześniej, bo narozrabiał z jednym z kolegów. Mieli niezałatwioną pewną sprawę. Powiedziałem, że musi to załatwić
- wyjaśnił.

Muzyk użył określenia "syndrom łodzi podwodnej", opisując wieloletnią relację w zespole. Jak tłumaczył, 35 lat wspólnego grania i przebywania ze sobą może prowadzić do napięć, które z czasem stają się trudne do rozładowania. Lider T.Love podkreślił, że jako osoba decyzyjna w grupie musi brać odpowiedzialność za takie wybory. Przyznał, że "bierze to na klatę" i nie unika konsekwencji swojej decyzji.

Decyzję podjąłem ja. Ja biorę wisienki, ale też muszę wziąć na klatę, bo jestem po prostu tym prezydentem. Mimo wszystko muszę to trzymać w kupie
- powiedział.

Pod naciskiem Kuby Wojewódzkiego odniósł się również do kwestii przeprosin. Choć nie cofnął samej decyzji, zaznaczył, że żałuje formy, w jakiej została przekazana. Wprost przeprosił za sposób rozstania, przyznając, że mógł rozwiązać to inaczej.

Za formę przepraszam, bo forma nie była najlepsza, ale ja się tak w ogóle komunikuję. Zresztą znasz mnie, do ciebie też pisałem.
- podsumował wątek Muniek Staszczyk.
Muniek Staszczyk u Kuby Wojewódzkiego
Muniek Staszczyk u Kuby Wojewódzkiego

Czytaj też: Sidney Polak trudno znosi decyzję Muńka. "Mam żałobę po odejściu z T.Love"