Sidney Polak trudno znosi decyzję Muńka. "Mam żałobę po odejściu z T.Love"

Sidney Polak
Top of The Top Sopot Festival 2023: T.LOVE
Rozstanie z zespołem T.Love okazało się dla Sidneya Polaka doświadczeniem znacznie głębszym niż zwykła zmiana zawodowa. Po 35 latach wspólnego grania z Muńkiem Staszczykiem perkusista mówi wprost o żalu, smutku i konieczności przeżycia straty jak po pogrzebie. W najnowszych wypowiedziach nie ukrywa, że to koniec pewnej epoki - nie tylko w jego karierze, lecz także w życiu.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego Sidney Polak odszedł z T.Love?
  • Jak Sidney Polak został poinformowany o zakończeniu współpracy z zespołem?

Sidney Polak nie może pogodzić się z decyzją Muńka Staszczyka

Sidney Polak nie próbuje udawać, że decyzja o zakończeniu współpracy z T.Love przeszła po nim bez śladu. Jest wręcz przeciwnie - w audycji Polskiego Radia RDC przyznał, że przeżywa klasyczną żałobę. Jak sam mówi, ktoś bliski doradził mu, by potraktował to doświadczenie jak pożegnanie po śmierci: pozwolił sobie na smutek, przeżył go i dopiero potem ruszył dalej.

Mam żałobę po odejściu z T.Love
- przyznał perkusista.

Najbardziej bolesny okazał się dla niego sposób, w jaki dowiedział się o decyzji lidera zespołu. Według Sidneya Polaka to Muniek Staszczyk postanowił, że kończą współpracę. Informacja miała zostać przekazana SMS-em, bez rozmowy i bez możliwości pożegnania się z fanami ze sceny, była dla muzyka ciosem. Jeszcze dzień wcześniej grał koncert, przekonany, że przed zespołem jest dalsza wspólna droga, promocja nowej płyty i koncerty zaplanowane na kolejne miesiące.

Sidney Polak podkreśla, że był przekonany, iż T.Love w tym składzie dotrwa przynajmniej do końca 2026 roku. Tymczasem rzeczywistość okazała się zupełnie inna, a nagłe zerwanie współpracy sprawiło, że musiał zmierzyć się z poczuciem utraty stabilności i sensu, który przez dekady dawała mu obecność w zespole.

To jest totalny smutek. To jest po prostu żałoba, bo nie chcę zrobić z siebie jakiejś ofiary. (...) Ktoś mądry mi powiedział, że powinienem to przeżyć jak pogrzeb, po prostu przeżyć i iść dalej. Żałoba na tym polega. Słuchajcie, to naprawdę powoli, powoli zaczyna docierać do mnie, że to nowy rozdział. Byłem przekonany, że będziemy grać do końca w tym składzie T.Love'u, do końca 2026 r., bo płyta "Orajt" wychodzi w marcu. Ja tę płytę nagrałem i mieliśmy zapewnienia – i ja, i Janek Benedek, że gramy, promujemy tę płytę 
- wyznał.
Sidney Polak
Sidney Polak
Źródło: mwmedia

Sidney Polak o planach na przyszłość

Choć emocje wciąż są świeże, Sidney Polak coraz wyraźniej mówi też o tym, co dalej. W rozmowie z Onetem przyznał, że fala wsparcia od fanów, przyjaciół i ludzi, z którymi zetknął się na przestrzeni lat, była dla niego ogromnym wzmocnieniem. Setki wiadomości, wspólnych zdjęć i słów otuchy uświadomiły mu, jak wielki ślad zostawił w historii zespołu i w sercach słuchaczy.

Muzyk nie ukrywa, że po reaktywacji T.Love relacje wewnątrz grupy stopniowo się zmieniały. Z biegiem czasu coraz trudniej było mu odnaleźć się w nowym modelu komunikacji i w kierunku artystycznym zespołu. Otwarcie przyznaje, że bywał krytyczny wobec nowych pomysłów, co mogło nie podobać się liderowi. Jednocześnie zaznacza, że zawsze był szczery i nie udawał kogoś, kim nie jest.

Dziś Sidney Polak stara się patrzeć w przyszłość. Mówi o "otwierających się szufladkach" - nowych pomysłach, planach i projektach, które wcześniej schodziły na dalszy plan. Choć nie kryje żalu, podkreśla, że nie chce budować narracji ofiary. Traktuje rozstanie jak bolesny, ale nieunikniony moment przejścia. Jak sam przyznaje, świat, który znał, się skończył – ale to nie znaczy, że nie może powstać nowy.

Jan Benedek, Muniek Staszczyk i Sydney Polak
Jan Benedek, Muniek Staszczyk i Sydney Polak
Źródło: MWMEDIA

Czytaj też: Julia Wieniawa pierwszy raz wystąpiła z siostrą. "Też ma marzenia, żeby wejść w świat aktorski"