"Hotel Paradise 12". Andrzej był graczem? Odpiera zarzuty
Magda i Andrzej to para, która w 12. edycji Hotel Paradise może pochwalić się najdłuższym stażem. Oboje pojawili się w programie od samego początku i już podczas pierwszego Rajskiego Rozdania stworzyli duet, który przetrwał kolejne tygodnie w willi. Między uczestnikami nie brakowało czułości, bliskości i deklaracji, które dla wielu widzów były dowodem na rodzące się uczucie.
Ich relacja od początku wzbudzała jednak ogromne emocje. W sieci regularnie pojawiały się komentarze sugerujące, że Magda i Andrzej bardziej niż na miłości skupiali się na strategicznej grze. Część fanów programu miała poczucie, że para mocno kalkuluje swoje ruchy i konsekwentnie idzie po finał oraz zwycięstwo.
Iga Kugiel, dziennikarka tvn.pl, zapytała Andrzeja wprost, czy był graczem, bo nawet wtedy, kiedy kamery ich nie dosięgały, starał się zbliżyć do Magdy.
"No i widzisz, tu jest ta duża różnica, której widzowie nie rozumieją. Mimo że ja sobie zdałem sprawę z tego, że nie jestem w stanie ułożyć tam sobie z kimkolwiek pary, to robiłem wszystko, żeby Magda czuła się tam komfortowo i dobrze. Żeby czuła się tam po prostu dobrze. Moje wymijające pytania na Pandorach broniły naszą relację i w jakiś sposób każdy z nas tam grał. To nie jest tak, że każdy z nas był czysty. Nie, tak nie było. W jakiś sposób też musiałem to wdrożyć tutaj w życie, ale moje intencje i wszystkie moje gesty, moje zachowania i tak dalej, wszystko było szczere" - powiedział i dodał:
Jeżeli chodzi o to, jeżeli czułem, że ona potrzebuje przytulenia w momencie, kiedy jest jej przykro, wiedziałem, że tego potrzebuje, sam też bym tego potrzebował. Kiedy był moment, w którym chciałem, żeby ona też poczuła się lepiej, żeby była ta bliskość, też ją dawałem. Wiele razy robiłem coś więcej, aniżeli mi się wydaje, a i tak czasami właśnie słyszałem, że jestem wycofany i tak dalej.
Andrzej z "HP 12" uderza w Magdę. "Stała się dla mnie strasznie aseksualna"
Andrzej z "Hotelu Paradise 12" wyznał, że faktycznie było tak, że w pewnym momencie uczucie do Magdy po prostu prysło. Wyjaśnił, dlaczego tak się stało:
"A dlaczego byłem wycofany w pewnym momencie? Dlaczego to wszystko przygasło? Mimo tego, że wiedziałem, że i tak nie stworzymy relacji, ale chciałem, żebyśmy oboje w tym wszystkim dobrze się bawili i czuli. Niestety muszę to powiedzieć, to jest troszkę przykre, ale w całym swoim zachowaniu i w tym zatraceniu się w grze i tak dalej, Magda stała się dla mnie strasznie aseksualna" - wyznał.
W dalszej części wypowiedzi przyznał, że w prawdziwym życiu nie związałby się z Magdą.
"Nie jest dla mnie to typ kobiety, z którą w normalnym życiu stworzyłbym, jeżeli chodzi o wygląd wizualny, na którą spojrzałbym i powiedziałbym, że to jest mój ideał, bo tak nie jest. Ale na początku mocno zaimponowała mi swoją dorosłością i swoim charakterem. I byłem pewny, że przez to, że my jesteśmy zbliżeni wiekiem, to się po prostu dogadamy. I na samym początku, owszem tak było i widzowie też to zauważyli, że Magda była totalnie inną osobą. I właśnie tym jej imponowała, tą swoją kobiecością i tym, że jest taka dorosła".
Andrzej poruszył również temat, który jakiś czas temu widzowie wzięli na tapet. Chodzi o moment, w którym podniósł głos na Magdę i dostał łatkę "toksyka".
"Z czasem zaczęło to wszystko tak eskalować, że ja po prostu już nie wiedziałem raz, że co zrobić, a dwa, że nie miałem na to siły. I w momencie, kiedy ja przez cały sezon byłem wyrozumiały, a raz pamiętam, że podniosłem głos na Magdę, widzowie np. zarzucili mi to, że wyszło ze mnie jakieś toksyczne zachowanie. No ale w takim momencie wychodzi człowieka zachowanie. Wtedy, kiedy przekracza się jego granica już do tego stopnia, że nie wie co ma zrobić. I opadają mu ręce. Czy to jest człowiek toksyczny, czy to jest człowiek, który dał od siebie tak dużo, że nie powinien i po prostu ma już dosyć?" - zakończył, pytając retorycznie.
Jestescie zaskoczeni?