Co Tomasz Kot myśli o Sylwestrze?
Tomasz Kot nie ukrywa, że klasyczne sylwestrowe szaleństwa nigdy go nie pociągały. Wspomina, że przez lata w jego domu obowiązywała zupełnie inna filozofia ostatniej nocy roku.
Uprawialiśmy antysylwestramówił aktor
Aktor tłumaczy, że nie potrafił zrozumieć zbiorowej ekscytacji 31 grudnia. - Każdy ma zamieszanie: ja nie mam co ubrać, gdzie idziemy. Nerwy kilkumiesięczne, bo ta jedna noc. To było dla mnie zawsze absurdalne – opowiadał.
Jak Tomasz Kot spędza Sylwestra?
Kot zwraca uwagę na kulturową sprzeczność, która od lat go bawi.
- Dlaczego z wielką radością ogłaszamy nowy rok, a od jutra udajemy, że go nie ma? Nie pytamy już o datę urodzenia, jakby tego nie było - powiedział.
Do tego dochodzą postanowienia noworoczne, które tylko potęgują presję. Z tego wszystkiego narodziła się zasada antysylwestra: o północy robi się coś absolutnie zwyczajnego.
Mnie zawsze uspokajało mycie naczyń. Cały zlew był pełen, więc za dwadzieścia dwunasta wchodziłem do kuchni i mówiłem: świetnie się czuję, że mogę to zmyć
W tym samym czasie ktoś siedział w telefonie, ktoś grał, a znajomi umawiali się, że noc upłynie im na czynnościach kompletnie odklejonych od szampańskiej atmosfery miasta.
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA