To z nią zmierzy się Iga Świątek. Życie Amandy Anisimovej zmieniła rodzinna tragedia
To już pewne. W sobotę, 12 lipca Iga Świątek pojawi się na finale Wimbledonu. Jej rywalką będzie rówieśniczka Amanda Anisimova. Choć swoją karierę rozpoczęła dużo wcześniej niż Polka, rodzinna tragedia zrujnowała jej kolejne sportowe plany. W sierpniu 2019 roku tuż przed rozpoczęciem US Open, świat internautów obiegła nieoczekiwana wiadomość o śmierci jej ukochanego ojca - Konstantina Anisimova.
Mężczyzna, który odszedł w wieku 50 lat, od dłuższego czasu dbał o rozwój kariery córki. Pełnił funkcję jej trenera i bez zawahania jeździł na każdy turniej. Kiedy został znaleziony martwy w mieszkaniu, życie młodej tenisistki zatrzymało się.
"To oczywiście było najtrudniejsze, przez co musiałam przejść, jak i najtrudniejsze, co kiedykolwiek mi się przydarzyło. Nie za bardzo z kimś o tym rozmawiałam" - tłumaczyła na łamach "The New York Times".
Amanda Anisimova wycofała się z rywalizacji. Po latach wróciła silniejsza
Choć eksperci typowali ją na wielkoszlemową mistrzynię, Amanda Anisimova odsunęła się w cień. Zagrała kilka kolejnych meczów, jednak niestabilna forma i urazy dawały się we znaki. W maju 2023 roku ogłosiła przerwę w karierze zawodowej. To wtedy ujawniła, że musi zadbać o swoje zdrowie psychiczne.
"W tym momencie moim priorytetem jest dobre samopoczucie i chwila przerwy. Starałam się to przezwyciężyć. Doceniam wasze wsparcie" - napisała w oświadczeniu na Instagramie.
W styczniu 2024 roku Amerykanka wróciła na kort. Kilka miesięcy później dotarła do finału turnieju w Toronto. Jak sama przyznała, przerwa była dla niej nie tylko czasem fizycznej regeneracji, ale także głębokiej przemiany wewnętrznej.
"Kiedy wróciłam [po długiej przerwie - red.], odkryłam nową pasję do tenisa. To pasja, której wcześniej nie czułam, nawet jako nastolatka. Każde zwycięstwo jest teraz jeszcze bardziej wyjątkowe" - cytuje jej słowa portal dziendobrytvn.pl.
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images Europe