Mikołaj Mielnik nie żyje. Co dalej z jego ukochanym synem Emilem?
Kilka dni temu w Siedlcach pożegnano Mikołaja Mielnika – mężczyznę, który jeszcze za życia zdążył poruszyć całą Polskę swoją bezgraniczną miłością do syna i bohaterską walką o jego przyszłość. To była historia ojca, który zamiast myśleć o sobie, każdego dnia myślał o tym, co będzie z jego 9-letnim Emilem, gdy go już zabraknie. Mimo postępującej choroby, mimo bólu i słabości, nie przestał walczyć – nie o siebie, lecz o bezpieczeństwo i godne życie swojego dziecka. Teraz kiedy Mikołaj odszedł, wielu zadaje sobie pytanie: co stanie się z chłopcem, który w tak krótkim czasie stracił oboje rodziców?
"Na razie żyję, bo mam cel w życiu. Bardzo kocham Emila i wszystko dla niego oddam. Zrobię dla niego wszystko, żeby zabezpieczyć mu przyszłość" – mówił kilka miesięcy temu Mikołaj Mielnik w "Uwadze!".
I zrobił. Do samego końca podejmował decyzje, które miały dać jego synowi szansę na dalsze życie – mimo choroby, mimo żałoby, mimo cierpienia.
Walka do ostatniego tchu
– Ostatnie dni były bardzo ciężkie. Mikołaj walczył do końca. Walczył o to, żeby Emil trafił do rodziny zastępczej, którą sam wybierze i będzie pewny, że syn będzie zaopiekowany. Na szczęście udało się nam – mówi w rozmowie z "Uwagą!" radca prawny Rafał Leszczyński, który towarzyszył panu Mikołajowi w tej drodze.
Udało się – bo Emil już dziś jest pod opieką ludzi, których znał i których zdążył zaakceptować. To rodzina mieszkająca w Siedlcach, z którą chłopiec od dawna miał kontakt. Jak mówi Rafał Leszczyński, "są to wspaniali ludzie", a co najważniejsze – nie są chłopcu obcy. Zanim Mikołaj odszedł, wiedział, że jego syn nie zostanie sam. Wiedział, że w tym trudnym świecie Emil nie będzie zagubiony.
Emil od najmłodszych lat zmaga się z poważnymi problemami zdrowotnymi – urodził się z jedną, niewydolną nerką. Lekarze z Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie prowadzą przygotowania do przeszczepu.
"W tej chwili intensywnie przygotowujemy Emila do kolejnych etapów choroby. Chcemy wykonać transplantację bez konieczności dializoterapii" – wyjaśnia dr Jolanta Antoniewicz, neurochirurg i transplantolog w rozmowie z magazynem "Uwaga!".
Oprócz walki z chorobą chłopiec mierzy się z bólem po stracie obojga rodziców. Jego mama zmarła niespodziewanie półtora roku temu. Wkrótce potem pan Mikołaj usłyszał swoją diagnozę - zaawansowany rak płuc. Emil – choć nie był obecny na pogrzebie taty, zgodnie z jego wolą – ma teraz szansę na nowy początek.
"Emil był świadomy cierpienia swojego taty" – mówi Rafał Leszczyński.
Decyzja, by chłopiec nie uczestniczył w uroczystościach pogrzebowych, zapadła wspólnie z rodziną zastępczą. Chodziło o to, by zachował w pamięci ojca takim, jakim był w lepszych chwilach – kochającym, troskliwym, pełnym determinacji.
Nowy dom Emila
Nową rodzinę Emila stanowi małżeństwo z dwoma synami, młodszymi od niego. Są spowinowaceni z rodziną zmarłej mamy chłopca, która była Ukrainką. Oni również pochodzą z Ukrainy i od trzech lat mieszkają w Polsce. Emil ich znał, wielokrotnie się spotykali. To nie było dla niego wejście w nieznane.
"To nie są osoby obce, to nie jest kolejna trauma dla chłopca, który musiałby zmieniać miejsce zamieszkania" – tłumaczy Przemysław Grzegrzółka z Miejskiego Ośrodka Pomocy Rodzinie w Siedlcach.
"Postanowienie sądu zapadło kilka dni przed śmiercią pana Mikołaja. Od naszych pracowników usłyszałem, że chyba tak miało się poukładać – że pan Mikołaj żył do momentu, kiedy najważniejsze kwestie zostały uregulowane".
Choć sytuacja Emila jest niezwykle trudna, to nie jest sam. Otrzymał wsparcie psychologiczne, dzięki czemu łatwiej będzie mu przejść przez proces żałoby i adaptacji w nowej rzeczywistości. Wsparcia udzieliła także Fundacja TVN, której chłopiec jest obecnie podopiecznym. Pieniądze, jakie udało się zebrać dzięki ludziom dobrej woli, pomogły m.in. spłacić kredyt za mieszkanie – to właśnie w nim Emil zamieszka z nową rodziną.
Autorka/Autor: Aleksandra Głowińska
Źródło zdjęcia głównego: Uwaga! TVN