- Z jakim problemem mierzyła się Monika Richardson?
- Czy Monika Richardson wygrała walkę z problemem?
Monika Richardson otarła się o alkoholizm. Jej codziennością stał się kieliszek
Monika Richardson otwarcie przyznaje, że nieudane związki małżeńskie odcisnęły piętno na jej psychice. Szczególnie dotkliwy był okres relacji z trzecim mężem — Zbigniewem Zamachowskim. W jednym z ostatnich wywiadów dla portalu Kozaczek, dziennikarka ujawniła, że chętnie sięgała po napoje wysokoprocentowe, które w pewnym momencie wypełniały jej codzienność. Dopiero w czasie rozwodu z mężczyzną, stanęła na nogi.
Wstaję wcześnie, dobrze jem, mniej piję — bardzo pomógł mi tutaj mój rozwód. W okresie mojego trzeciego małżeństwa myślę, że ocierałam się o alkoholizm. Było życie ustawione pod 'kiedy jest następna okazja, żeby się napić'- wyznała.
Prezenterka podkreśliła, że w trudnym okresie zrozumiała, jak ogromnym problemem jest nadużywanie alkoholu. Według niej, zawsze znajdzie się okazja, by zajrzeć do kieliszka.
Ja to teraz obserwuję, patrząc na moich kolegów i koleżanki alkoholiczki: czasami to są bardzo małe ilości tego alkoholu, ale ustawiasz sobie życie. Tutaj kieliszek winka, tutaj napijemy się piwka, tutaj aperolek, a tutaj pójdziemy do sklepu spożywczego. Kupimy wódeczkę i nalejemy ją do soku pomarańczowego, ale będzie fajnie, a potem pójdziemy na plażę i będziemy, tak jak kiedyś, mili, weseli i będzie super. Alkoholicy są wśród nas, wiem to na pewno. Bardzo się cieszę, że mi Bozia oszczędziła tego wychodzenia z uzależnienia- dodała.
Monika Richardson ograniczyła spożywanie alkoholu. "Nie doprowadzam się do kaca"
W dalszej części rozmowy, Monika Richardson ujawniła, że mimo początkowych problemów, nie zdecydowała się na zupełne odstawienie alkoholu. Sięga po niego tylko okazjonalnie i chętnie zamienia go na zwykłą szklankę wody. Choć był czas, że kieliszek towarzyszył jej każdego dnia, teraz bierze odpowiedzialność za własne zdrowie i samopoczucie.
Ja piję jak najbardziej. Tylko po pierwsze, nie piję codziennie, a było w moim życiu tak, że piłam codziennie i trwało to kilka ładnych lat. Po drugie, nie upijam się do momentu posiadania kaca, bo w wieku 53 lat kaca się inaczej przeżywa, niż jak się miało 20. Nie doprowadzam się do kaca, nie planuję życia pod alkohol […]. Nie mam problemu z tym, że wszyscy dookoła piją alkohol, a ja piję wodę. Troszkę mi zajęło, żeby się nauczyć, że to nie jest wykluczenie, tylko moja mądrość i moja decyzja- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Te sprzęty gwarantują porządek w kuchni
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA