- Joanna Kołaczkowska nie żyje
- Gwiazdy żegnają Joannę Kołaczkowską
Joanna Kołaczkowska nie żyje
17 lipca kilka minut oo północy w mediach pojawiła się druzgocąca wiadomość. W wieku zaledwie 59 lat zmarła Joanna Kołaczkowska. Uwielbiana przez miliony Polaków aktorka kabaretowa.
"Z ogromnym bólem i smutkiem zawiadamiamy, że odeszła Joanna Kołaczkowska... Nasza Asia. Przyszło Jej zmierzyć się z najgorszym i najbardziej agresywnym przeciwnikiem. Walczyła dzielnie, z godnością, z nadzieją. My razem z Nią. Wyczerpaliśmy niestety wszystkie dostępne formy leczenia. Wierzyliśmy w cud. Cud nie nastąpił. Asia odeszła spokojnie, bez bólu. W otoczeniu najbliższych i przyjaciół – wśród tych, których kochała i którzy kochali Ją bezgranicznie. Zostawiła po sobie ogromną wyrwę, której niczym nie da się zapełnić. W nas – ludziach, którzy byli z Nią blisko, którzy dzielili z Nią scenę i życie. I w świecie sztuki, który był Jej przestrzenią, Jej domem, Jej oddechem., a Ona była jego najpiękniejszym uosobieniem. Jej talentu nie da się porównać – był zjawiskiem. Jej obecność – darem. Jej odejście – stratą nie do ogarnięcia. Dziękujemy Ci, Asiu. Za śmiech, za wzruszenie, za piękno i dobro, które nosiłaś w sobie i dawałaś światu. Za dobro. Zostajesz z nami – w każdym wspomnieniu, w każdym wersie, w każdej ciszy, która dziś boli bardziej niż kiedykolwiek. Wierzymy, że gdziekolwiek teraz jesteś – roześmiana, jasna, wolna – niesiesz innym swój śmiech, tak jak nam niosłaś nadzieję i radość, nawet w najciemniejsze dni" - podano w oświadczeniu na facebookowym koncie kabaretu Hrabi.
Gwiazdy i bliscy żegnają Joannę Kołaczkowską
Wielu przyjaciół i współpracowników artystki nie kryje wzruszenia.
"Zgasło Słońce... odszedł piękny i dobry człowiek… umarła wspaniała artystka… Joasiu. To był dla mnie zaszczyt ciebie znać, ciebie podziwiać, z tobą pracować" - napisał Piotr Gąsowski.
"Nie wierzę w to, że nie usiądziemy u Ciebie, i nie spytasz mnie, czy zrobić mi kawę. Nie wierzę, też w to, że zaraz nie przyjdzie Twój kot Stefan, a Ty się już nie zachwycisz, jak pięknie zeskoczył z parapetu. Asiu, dziękuję, że parę lat temu wpadłaś cudownie w moje życie. Dziękuję Ci za tę przyjaźń, którą mnie obdarowałaś, że te na nasze „Mówisiowe” chwile, za Twą szczerość, za Twój śmiech, za to, że mogłem być w Twoim kręgu i ogrzać się przy Twoim talencie. Widziałem Cię na scenie Asiu z Hrabi, i gdy grałaś Pączka. Twój talent był pozaziemski, kosmiczny, po prostu KOŁACZKOWSKI! Nie wierzę, też w to, że piszę „był”. On po prostu ciągle jest. Jest z nami. Dałaś nam tym szczęścia Asiu. Tyle uśmiechu. O tylu złych rzeczach dzięki Tobie nie myśleliśmy" - napisał przyjaciel aktorki, Szymon Majewski.
Kabaret Młodych Panów, z którym Joanna była przez lata związana, w poruszającym wpisie dodał:
"Nie chcemy się z tobą żegnać, bo dla nas to nie jest koniec. To tylko przerywnik w naszej przyjaźni".
"Mówi się, że nie ma ludzi niezastąpionych. Są, i to jest właśnie Aśka. Przepiękna, ciepła, skromna osoba, na scenie zaś wulkan energii, czysta charyzma. Biła od niej taka siła, że wydawała się nie do zatrzymania. Mistrzyni! Nie taką wiadomość miałam nadzieję usłyszeć. Dla mnie jesteś i zawsze będziesz. Przytulam Cię mocno i dziękuję za wszystko" - napisała Edyta Bartosiewicz.
Na długi i emocjonalny wpis zdecydował się też Bartek Jędrzejak, który jeszcze w marcu tego roku oglądał Joannę Kołaczkowską na scenie.
"Ostatnie uśmiechy wymieniliśmy w marcu 2025. Ty na scenie, Ja na widowni. Nagranie zachowam na zawsze. Jestem pusty. W środku wszystko się przewala. Chciałbym coś, mądrze ale nie jestem w stanie zebrać myśli. Łzy płyną mi po policzkach. Boję się bo nie widzę w tym żadnego sensu. Smutek… Zaraz potem ogromna złość i znowu pytanie Dlaczego? Jeszcze w marcu z ekipą w Krakowie oklaskiwaliśmy z widowni. Siedzieliśmy w pierwszym rzędzie, przebrani za Hrabi. Zauważyłaś. Śmiałaś się, komentowałaś że sceny. Ja śmiałem się tak, że spadłem z fotela. Nasze drogi przecinały się od lat. To nie była przyjaźń, dobra znajomość po prostu przecinka dwóch ludzi którzy mieli życiową mijankę. [...] Pomogłaś mi w najtrudniejszych chwilach. Kiedy choroba zamknęła mnie w domu. Bałem się wyjść i wszystko stanęło a smutek rządził oglądałem Twoje, Wasze skecze. Od Hrabiny Pączek, przez egzamin Profesorzu Wydup. Mnie też oplutł wąż a kury skakały po oczach. Śmieje się teraz przez łzy. Cudowna Aśka, tyle dobra, tyle śmiechu, tyle pozytywnej energii. Nie musiałaś nic mówić. Wystarczy że byłaś. Na twarzy pojawiał się uśmiech. Żałuję, że przecinając się z Tobą po prostu nigdy tego nie powiedziałem. Jestem rozsypany na kawałki. Totalnie mnie pozamiatało. To miał być inny dzień, inne plany, inne działania. Nie będzie. Nie jestem w stanie sobie wyobrazić co czują Twoi najbliżsi i chłopaki z kabaretu. Najbardziej w życiu boję się bólu, choroby i śmieci. Ty przeszłaś to tak godnie, tak dzielnie. Boję się trochę mniej. Jeśli faktycznie niebo istnieje, w takich chwilach wątpię, to się zobaczymy. Do zobaczenia Asiu" - napisał.
Autorka/Autor: DO
Źródło zdjęcia głównego: kapif