Helena Englert szczerze o hejcie
Helena Englert od dłuższego czasu znajduje się w centrum zainteresowania. Każdy kolejny projekt artystyczny młodej gwiazdy wywołuje szeroką dyskusję, a wraz z nią pojawiają się także krytyczne opinie. W ostatnim czasie szczególnie dużo mówiło się o jej udziale w pożegnalnym spektaklu Jana Englerta w Teatrze Narodowym. W sieci pojawiły się wtedy komentarze sugerujące, że aktorka korzysta z rodzinnych koneksji.
Niedługo później Helena Englert zaprezentowała publiczności swój pierwszy solowy utwór "Pani domu", który stał się jednym z najczęściej komentowanych tematów w mediach społecznościowych i nie wszystkim przypadł do gustu.
Teraz Helena Englert w rozmowie z Polskim Radiem RDC została zapytana o to, jak radzi sobie z falą negatywnych komentarzy. Aktorka przyznała, że nie ignoruje zjawiska hejtu, ale nauczyła się funkcjonować mimo jego obecności.
Mam to szczęście, że mam fantastyczną siatkę wsparcia. Wydaje mi się, że hejt jest bardzo niską ceną, którą płacę za pracę, którą wykonuję. Wykonując ją, narażam się na ocenę i na opinię, i muszę się z tym liczyć. Wiem, że nie każdy mnie polubi. To jest tak samo, jak z byciem obgadywanym. Czy to jest miłe? Nie. Czy da się tego uniknąć? Nie. Można po prostu wybrać, czy się tym przejmujemy, czy się tym nie przejmujemy- powiedziała.
Helena Englert wyznała, co najbardziej ją boli
Artystka zwróciła uwagę, że najbardziej poruszają ją sytuacje, w których inni angażują się w obronę jej osoby. Jak podkreśliła, sama wypracowała sposoby radzenia sobie z trudnymi emocjami i chciałaby, aby jej sympatycy nie czuli obowiązku odpowiadania na każdy atak.
Najbardziej jest mi przykro, kiedy ludzie mnie próbują bronić, bo myślę sobie: mam narzędzia do tego, żeby sobie z tym poradzić i liczę na to, że wy też je macie, ale nie wiem tego. Apeluję do wszystkich. Bardzo dziękuję za wsparcie, ale naprawdę nie trzeba mnie bronić- dodała.