Dlaczego Beckhamowie milczą po oskarżeniach syna? Ekspertki tłumaczą

GettyImages-2257253007
Dawid Karpiuk "No time to die"
Rodzinny konflikt Beckhamów zyskał w ostatnich tygodniach globalny rozgłos po emocjonalnym oświadczeniu Brooklyna Beckhama. Najstarszy syn Davida i Victorii publicznie oskarżył rodziców o manipulacje, niszczenie jego małżeństwa i wykorzystywanie wizerunku rodziny do celów biznesowych. Choć internauci i media oczekiwali natychmiastowej reakcji, Beckhamowie postawili na całkowite milczenie. Ekspertki od wizerunku są zgodne: to nie przypadek, lecz świadoma decyzja.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego Beckhamowie nie odpowiadają na oskarżenia?
  • O co chodzi w konflikcie Beckhamów?
  • O co Brooklyn Beckham oskarżył rodziców?

O co chodzi w konflikcie Beckhamów?

Brooklyn Beckham, od lat próbujący zbudować własną tożsamość poza cieniem sławnych rodziców, 19 stycznia opublikował na Instagramie obszerne oświadczenie. Zarzucił w nim Davidowi i Victorii Beckhamom m.in. ingerowanie w jego związek z żoną Nicolą Peltz, manipulowanie mediami oraz presję biznesową przed ślubem, która miała dotyczyć praw do jego nazwiska.

W tle od dawna pojawiały się plotki o napięciach po głośnym ślubie Brooklyna Beckhama i Nicoli Peltz w 2022 r. - od rzekomego konfliktu o suknię ślubną, przez kontrowersje wokół tańca na weselu, aż po nieobecność młodej pary na 50. urodzinach Davida Beckhama. Oświadczenie Brooklyna Beckhama było jednak pierwszym tak bezpośrednim i publicznym atakiem na rodziców.

Co istotne, mimo presji mediów, Victoria i David Beckhamowie nie odnieśli się bezpośrednio do zarzutów syna.

Brooklyn Peltz-Beckham z rodzicami
Brooklyn Peltz-Beckham z rodzicami
Źródło: Darren Gerrish/Getty Images

Dlaczego Beckhamowie nie odpowiadają na oskarżenia syna?

Decyzję o milczeniu rodziny Beckhamów poparła cytowana przez brytyjskie media ekspertka od PR Jane Owen. Jej zdaniem każda publiczna odpowiedź tylko dolewałaby oliwy do ognia.

"Żadnych odpowiedzi. Żadnych oświadczeń. Żadnych cytatów w stylu: 'kochamy naszego syna'. Żadnych przyjaciół wypowiadających się w ich imieniu" - podkreśliła Jane Owen. Jak tłumaczy, nawet najłagodniejsza reakcja medialna uruchamia mechanizm dalszej eskalacji i zamienia rodzinny dramat w publiczną wymianę ciosów.

Ekspertka zaznaczyła, że cisza w takim przypadku nie jest oznaką ignorowania problemu, lecz jedynym sposobem, by nie pogłębiać konfliktu.

Każda reakcja publiczna, nawet łagodna, podtrzymuje to i zamienia w wymianę zdań. Cisza nie jest tu zimna - jest pełna szacunku. To jedyna rzecz, która nie zaognia sytuacji. Jeśli istnieje szansa na uzdrowienie, nie przyjdzie ona od prasy. Nie przyjdzie z Instagrama. Przyjdzie po cichu, jeśli w ogóle, za zamkniętymi drzwiami, bez publiczności. Nie chodzi o obwinianie. Chodzi o czas i konsekwencje
- dodała.

Jane Owen zwróciła też uwagę, że szczerość Brooklyna Beckhama, choć zrozumiała emocjonalnie, może mieć długofalowe konsekwencje.

Smutna prawda jest taka, że to oświadczenie będzie się za nim ciągnęło. Stanie się częścią jego historii, niezależnie od tego, czy tego chce, czy nie. A teraz, kiedy wciąż próbuje odkryć, kim jest poza rodziną, to dla niego ogromny ciężar
- oceniła Jane Owen cytowana przez portal Mirror.

Podobnego zdania jest polska ekspertka od wizerunku Magdalena Chorzewska, która w rozmowie z serwisem Plotek zauważyła, że publiczne konflikty rodzinne zawsze dzielą otoczenie. Część ludzi dystansuje się "prewencyjnie", inni czekają na rozwój wydarzeń, a jeszcze inni opowiadają się po stronie osoby, z którą są emocjonalnie bliżej związani.

Na razie jedyną pośrednią reakcją był komentarz Davida Beckhama w programie CNBC, gdzie bez odnoszenia się do zarzutów syna stwierdził jedynie, że "dzieci mają prawo popełniać błędy". To zdanie przez wielu odebrane zostało jako chłodne, przez innych - jako próba zachowania klasy i spokoju.

Jedno jest pewne: milczenie Beckhamów nie jest przypadkowe. To świadoma strategia, która ma ograniczyć szkody wizerunkowe i pozostawić otwartą furtkę do ewentualnego pojednania - już poza światłami reflektorów.

Nicola Peltz, Victoria i Brooklyn Beckhamowie
Nicola Peltz, Victoria i Brooklyn Beckhamowie
Źródło: Getty Images
Beckhamowie na ściance
Beckhamowie na ściance
Źródło: Getty Images

Czytaj też: Brooklyn Beckham wyznał, że matka ukradła mu pierwszy taniec z żoną. "Czułem się upokorzony"