- Kim jest Anna Polony?
- Czy Anna Polony miała męża?
- W kim zakochana była Anna Polony?
- Dlaczego Anna Polony nie związała się z Konradem Swinarskim?
Nie związała się z miłością życia. Anna Polony wiedziała o sekrecie Konrada Swinarskiego
Anna Polony to jedna z najwybitniejszych polskich aktorek teatralnych, której talent zapisał się w historii krakowskiego Starego Teatru. W latach 60. była ulubienicą Konrada Swinarskiego - reżysera, który obsadzał ją w ośmiu spektaklach w latach 1965-1970, m.in. w "Nie-boskiej komedii", "Fantazymie", "Poskromieniu złośnicy" czy "Śnie nocy letniej". To właśnie praca z nim była dla kobiety doświadczeniem, które miało ogromny wpływ na jej dalszą przyszłość.
Bez niego nie byłoby Anny Polony. Rozwibrował mnie emocjonalnie- cytuje jej słowa portal Plejada.
Anna Polony (ówczesna żona Marka Walczewskiego) nie ukrywała, że na widok reżysera jej serce zabiło mocniej. Wspólna przyszłość nie była im jednak pisana, ponieważ mężczyzna - mimo bycia żonatym z Barbarą Witek-Swinarską - miał okazywać zainteresowanie mężczyznom. Ta tajemnica krążyła w środowisku teatralnym i z miejsca przekreśliła jakiekolwiek szanse na związek.
Podkochiwałam się w nim, ale do romansu między nami nie doszło- dodano.
Anna Polony długo nie mogła pozbierać się po śmierci Konrada Swinarskiego. "To był najgorszy etap mojego życia"
W 1974 roku Anna Polony i Marek Walczewski rozstali się. Przyczyną ich rozwodu nie były różnice osobowościowe, lecz odejście mężczyzny do Małgorzaty Niemirskiej. Rok później, w życiu aktorki wydarzyła się kolejna tragedia. Dokładnie 19 sierpnia 1975 roku Konrad Swinarski zginął w katastrofie lotniczej w drodze do Iranu.
To był najgorszy etap mojego życia. Rok przed śmiercią Konrada przeżyłam rozwód z Markiem, co mnie dotknęło i emocjonalnie, i ambicjonalnie. Śmierć Konrada rozwaliła mnie psychicznie. Rozchorowałam się. Dopadła mnie silna nerwica wegetatywna. Trwało to kilka lat- cytuje jej słowa portal Plejada.
Po rozwodzie z mężem oraz śmierci miłości życia, Anna Polony nie otworzyła się na ponowną miłość. Jak twierdziła - jej temperament i osobowość nie sprzyjały budowaniu klasycznego związku.
Cała para poszła w artystyczny gwizdek. Jestem za silna, za drapieżna, za bardzo apodyktyczna, za nerwowa, zbyt spontaniczna i narzucająca swoje zdanie. Partner tego nie wytrzymuje. Musiałabym mieć za towarzysza uległego mężczyznę, a tacy mnie kompletnie nie interesowali. Kochałam się zakochiwać, ale też kłóciłam się z facetami okropnie- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Dlaczego czas ma tak duże znaczenie dla przyszłości i rozwoju Polski?
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA