Anastazja Jakubiak wyznała, co zrobiła z rzeczami po Tomaszu Jakubiaku
Anastazja Jakubiak była gościnią programu "Dzień dobry TVN", gdzie otwarcie opowiedziała o codzienności po śmierci męża. W rozmowie poruszyła zarówno temat przechowywania pamiątek po Tomaszu Jakubiaku, jak i życia po stracie ukochanej osoby. Przyznała, że z niektórymi rzeczami wciąż nie potrafi się zmierzyć.
Wdowa po Tomaszu Jakubiaku zdradziła, że porządkowanie rzeczy należących do męża było dla niej długim i bardzo emocjonalnym procesem. Nie wszystko udało jej się jednak zamknąć. Podczas rozmowy z Ewą Drzyzgą nawiązano do wywiadu z Barbarą Stuhr, która wyznała, że dopiero po dwóch latach od śmierci Jerzego Stuhra była gotowa zajrzeć do jego rzeczy. Anastazja Jakubiak przyznała, że u niej ten proces również przebiega stopniowo.
"Na początku to dawkowałam to sobie, to były małe, drobne rzeczy. Przyznam się, że jego kosmetyczki nadal nie mogę rozpakować, bo to jest najmocniejsze dla mnie. Jeżeli chodzi o jego rzeczy, to są ładnie popakowane i wywiezione do miejsca, w którym je przechowuję. Na razie zastanawiam się, co zrobić, bo wiążę z nimi dalsze cele fundacyjne i charytatywne. Chcę, żeby dalej jego energia niosła się, chociaż w tych rzeczach, które po nim zostały
Jak wyjaśniła, nie chce, aby przedmioty należące do Tomasza Jakubiaka po prostu zniknęły. Ma nadzieję, że w przyszłości uda się wykorzystać je w działaniach charytatywnych i fundacyjnych, dzięki czemu nadal będą niosły pomoc innym.
Anastazja Jakubiak o nowym związku po stracie męża
W programie pojawił się również temat powrotu do życia uczuciowego po śmierci współmałżonka. Kilka dni wcześniej Anastazja Jakubiak zadała swoim obserwatorom na Instagramie pytanie o, to kiedy wdowa może ponownie się zakochać. W "Dzień dobry TVN" rozwinęła ten wątek i zwróciła uwagę na sposób, w jaki społeczeństwo postrzega osoby w żałobie.
Wydaje mi się, że wdowa, czy też wdowiec, jest taką niewygodną pozycją w społeczeństwie, bo my nie wiemy, jak się zachować: Czy możemy się śmiać? Czy możemy zaprosić? Czy na weselu nie powinno ich być? To wynika z naszych uprzedzeń. A chciałabym zaznaczyć, że nas — wdowców — trzeba pobudzić do życia, wtedy łatwiej nam będzie wrócić do normalności.
Dodała również, że decyzja o wejściu w nową relację jest indywidualną sprawą i nie powinna podlegać społecznej ocenie.
To może wynikać z jakiejś pruderii, że nie wypada nam związać się z innymi, bo "co ludzie pomyślą?". Ale każdy z nas jest człowiekiem i potrzebuje bliskości i czułości i to jest normalna kolej rzeczy i mamy prawo, kiedy jesteśmy gotowi, zdecydować się na relacje z kolejną osobą.