Jan Komasa o niebezpieczeństwie na planie. Główny bohater był uwiązany na łańcuchu! "Wystarczy małe poślizgnięcie i jest koniec"
- Co było najtrudniejsze w pracy nad "Dobrym chłopcem"?
- Jak udało się zaangażować międzynarodową obsadę?
- Do jakiego twórcy jest porównywany Jan Komasa?
Jan Komasa zdradza, co było najtrudniejsze w pracy nad "Dobrym chłopcem"
"Dobry chłopiec" na pierwszy rzut oka wydaje się filmem o surowym wychowaniu, Jan Komasa idzie znacznie głębiej. Reżyser porównuje sytuację głównego bohatera do losu zwierzęcia, które siłą zmusza się do bycia "lepszym". To opowieść o syndromie sztokholmskim, którą twórca nazywa przewrotnie "listem miłosnym do tyranii".
"Good boy mówi się trochę jak do psa. On jest trzymany na łańcuchu jak taki pies ze starych czasów podwórkowy. Ta rodzina próbuje z niego siłą zrobić lepszego człowieka, co jest sprzeczne z tym, czego go uczątłumaczył reżyser
Komasa przyznał, że choreografia ruchu bohatera uwięzionego na łańcuchu była ogromnym wyzwaniem. Choć stosowano zabezpieczenia, praca z metalem owiniętym wokół szyi Ansona Boona niosła ze sobą realne ryzyko. Najgorsza okazała się jednak... rutyna.
Największą trudnością było przyzwyczajenie się. Po paru dniach łańcuch stał się częścią planu, przestaliśmy go zauważać. To rodziło niebezpieczeństwa. Tu jest bardzo newralgiczne miejsce, wystarczy małe poślizgnięcie i jest koniecwspominał Komasa
Jak udało się zaangażować międzynarodową obsadę?
Jak polskiemu reżyserowi udało się ściągnąć na plan takie nazwiska jak Stephen Graham czy Andrea Riseborough? Okazuje się, że Komasa nie musiał nikogo przekonywać – światowa sława jego poprzednich dzieł zrobiła swoje. Aktorzy z pierwszej ligi docenili fakt, że reżyser, pochodząc z artystycznej rodziny, rozumie ich jak nikt inny.
Ja uwielbiam pracować z aktorami, mój tata jest aktorem, pochodzę z rodziny aktorskiej. Poświęcam dużo czasu, żeby wykreować przestrzeń z aktorem. Nawet czasem sam się czuję częścią trupy aktorskiej na planie, o co czasem pretensje mają do mnie producenci, że za bardzo powinienem być częścią ekipy, a nie częścią aktorówwyznał reżyser
Czy kino Komasy jest podobne do Lanthimosa?
W kuluarach już słychać porównania "Dobrego chłopca" do kultowej "Mechanicznej pomarańczy" czy dzieł Jorgosa Lanthimosa. Reżyser przyjmuje te głosy jako ogromny komplement, choć podkreśla, że jego podejście jest nieco bardziej "ludzkie" i osadzone w emocjach, a nie tylko w chłodnej formie.
To jest kino, które mnie bardzo stymuluje. (...) Ja staram się te rzeczy myśleć od strony psychologicznej pracy z aktorem. Pomyślałem, że tu się nadarza okazja, żeby połączyć klasyczne podejście dramatyczne, które ja reprezentuję, z tym nieortodoksyjnym i niesztampowym podejściem. W 'Dobrym Chłopcu' jest zarówno psychologia, jak i trochę wywrotowy koncepttłumaczył Komasa
Autorka/Autor: Małgorzata Czop