Mateusz Szek z "Hotelu Paradise" - jak potoczyły się jego losy?
Matt Palmer, znany szerzej jako Mateusz Szek, zdobył rozpoznawalność dzięki udziałowi w pierwszej edycji programu "Hotel Paradise". Od samego początku dał się poznać widzom jako jedna z bardziej charakterystycznych postaci formatu, szybko zyskując ich sympatię.
Podczas pobytu w programie próbował zbudować relację z Anią, która pojawiła się także w edycji "Hotel Paradise All Stars". Choć ich znajomość rozwijała się na oczach kamer, nie przetrwała konfrontacji z codziennością po zakończeniu zdjęć. Po udziale w reality-show Mateusz Szek skupił się na rozwoju kariery muzycznej.
Dziś realizuje się jako artysta, mając na koncie kilka utworów, które spotkały się z dużym zainteresowaniem słuchaczy. Mateusz Szek publikuje swoje muzyczne dzieła między innymi w serwisie YouTube, gdzie wybrane teledyski odnotowały ponad dwa miliony wyświetleń.
Mateusz Szek z "Hotelu Paradise" ma problemy ze zdrowiem
Mateusz Szek nie tylko produkuje własną muzykę, ale także spełnia się jako influencer. Były uczestnik "Hotelu Paradise" jest bardzo aktywny w sieci i dzięki mediom społecnzościowym utrzymuje stały kontakt z fanami. Niedawno jednak Mateusz Szek zmartwił swoich obserwatorów, przyznając, że ma problemy ze zdrowiem.
"Rzadko kiedy przyznaję się publicznie do takich momentów i problemów ze zdrowiem, bo zazwyczaj wolę trzymać takie sprawy dla siebie i radzić sobie z nimi po cichu, sam ze sobą. Tym razem jednak pomyślałem, że skoro jest nas tu tylu, to może znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie realnie mi pomóc. Od kilku miesięcy mam ciągłe piszczenie w uszach o bardzo wysokiej częstotliwości. Na początku byłem przekonany, że to przez głośną muzykę, koncerty, pracę na słuchawkach itd., dlatego zrobiłem komplet badań – audiolog, laryngolog, rezonans magnetyczny – żeby wykluczyć jakiekolwiek zmiany neurologiczne. Wyszło lekkie uszkodzenie słuchu na jednym uchu, ale samo typowe szumy uszne ustąpiły, odkąd bardziej dbam o hałas i warunki pracy" - zaczął swój wpis.
Mateusz Szek wyznał, że mimo podjęcia starań pisk w uszach pozostał. Influencer słyszy go niemalże cały czas od około siedmiu miesięcy, co jest dla niego bardzo uciążliwe.
"Najbardziej daje się go zagłuszyć wtedy, gdy jestem czymś zajęty, słucham czegoś albo po prostu nie skupiam na tym myśli. Zauważyłem jednak coś bardzo ważnego: ruchy szyją praktycznie nie zmieniają tego pisku, natomiast w momencie, kiedy poruszam szczęką (wysuwam ją do przodu, cofam, ruszam na boki lub zaciskam), wtedy napięcie się wyraźnie zwiększa i piszczenie staje się bardziej odczuwalne. Do tego wszystko nasila się w momentach stresu. Dlatego coraz bardziej wygląda na to, że problem może być związany ze stawem skroniowo-żuchwowym, napięciem żuchwy, zgryzem albo napięciami mięśni w tej okolicy, a nie bezpośrednio z samym słuchem" - tłumaczył.
Na koniec Mateusz Szek zwrócił się z prośbą o pomoc do internautów.
Piszę to, bo może ktoś z Was miał bardzo podobny problem i jest w stanie coś podpowiedzieć: jaki specjalista realnie pomógł?Stomatolog od TMJ, fizjoterapeuta żuchwy, osteopata? Jakieś konkretne metody, które faktycznie przyniosły ulgę? Będę bardzo wdzięczny za każdą sensowną wskazówkę.
Autorka/Autor: AP
Źródło zdjęcia głównego: materiały prasowe