Kornelia Głaszcz z "Hotelu Paradise 3" choruje na stwardnienie rozsiane. Długo bagatelizowała objawy

"Hotel Paradise All Stars". Kornelia Głaszcz
Kornelia Głaszcz opowiedziała o swojej chorobie
Kornelia Głaszcz, znana z 3. edycji "Hotelu Paradise", od lat zmaga się z nieuleczalną chorobą – stwardnieniem rozsianym. Choć sama diagnoza nie jest już dla fanów nowością, influencerka po raz pierwszy zdecydowała się opowiedzieć, jak wyglądały okoliczności, w których dowiedziała się o chorobie.
Z artykułu dowiesz się:
  • Na co choruje Kornelia Głaszcz?
  • Co wyznała swoim fanom Kornelia?
  • W jakich okolicznościach dziewczyna dowiedziała się o swojej chorobie?

W jakich okolicznościach Kornelia dowiedziała się o chorobie?

Kornelia Głaszcz zdecydowała się podzielić z fanami szczegółami dotyczącymi choroby, z którą się mierzy. Na tik toku opublikowała poruszający story time, gdzie opowiada o stwardnieniu rozsianym. W nagraniu Kornelia wraca wspomnieniami do momentu, gdy zaczęły się pierwsze, niepokojące objawy. Jak przyznała, wszystko wydarzyło się w czasie bardzo intensywnej pracy zawodowej.

Zacznijmy od tego, że ja dowiedziałam się, że choruję 6 lat temu, czyli miałam 23 lata
powiedziała.

W tamtym okresie jej życie toczyło się w biegu – między kolejnymi zleceniami i planami zdjęciowymi.

Wszystko zaczęło się od tego, że w tamtym okresie ja bardzo dużo pracowałam na planach i tak naprawdę biegałam pomiędzy jednym a drugim zleceniem z walizką pełną kosmetyków
mówiła.

Pierwszym objawem był ból lewej ręki. Kornelia nie powiązała go jednak z niczym poważnym.

Od kilku dni bolała mnie lewa ręka, ale byłam przekonana, że to dlatego, że wiecie, ja dźwigam tą walizkę z kosmetykami i po prostu jest ta ręka przeciążona
dodała.

Kornelia przyznała, że w tamtym momencie zbagatelizowała swoją przypadłość.

Święta, szpital i dramatyczna decyzja

Sytuacja zmieniła się tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Gdy objawy nie ustępowały, Kornelia zgłosiła się do lekarza.

Jak już byłam w miejscowości rodzinnej i mi nie przechodziło, to stwierdziłam, że pójdę do lekarza
przyznała.

Lekarz rodzinny skierował ją do neurologa w Toruniu, gdzie wykonano tomografię komputerową. Dzień przed Wigilią zapadła decyzja o hospitalizacji.

Lekarz mi powiedział, to był dzień przed Wigilią, że jak zostanę w szpitalu, jutro rano będę miała zrobiony rezonans. Wjeżdżamy na oddział, a pani pielęgniarka mówi mi, że nie ma miejsca na oddziale, więc będę spała na korytarzu
powiedziała.

Jak dodała, szanse na wykonanie rezonansu w Wigilię były niemal zerowe.

Jest tyle osób na rezonans w dniu jutrzejszym, w dniu Wigilii, że na 99,9% się nie dostanę
skomentowała.

Dramatyczna sytuacja w szpitalu

Zmęczenie, frustracja i myśl o samotnych świętach w szpitalu sprawiły, że Kornelia podjęła emocjonalną decyzję.

To jest jedyna sytuacja w życiu, kiedy ja się kłóciłam z doktorem, ale byłam tak zmęczona, tak wściekła i czułam taką gigantyczną niesprawiedliwość
wyznała.
Mówię, że w dupie to mam, proszę mi zdjąć węflon i ja wychodzę ze szpitala
dodała.

Po świętach objawy ustąpiły, ale Kornelia zdecydowała się na dalszą diagnostykę.

Ręka mi ustąpiła po dwóch tygodniach, no ale poszłam na rezonans magnetyczny z mamą w Warszawie
powiedaziała.

To właśnie tam usłyszała diagnozę, która zmieniła jej życie. Kornelia zapytała też swoich obserwatorów, czy chcą usłyszeć szczegóły historii. Pojawiło się wiele twierdzących odpowiedzi, więc więcej na ten temat dowiemy się zapewne w najbliższym czasie.

Jej szczerość i otwartość spotkały się z ogromnym wsparciem ze strony fanów, którzy dziękują jej za poruszanie tak trudnego, a wciąż mało zrozumianego tematu, jakim jest stwardnienie rozsiane.