Joanna Opozda w piątek na InstaStories opublikowała serię nagrań, w których zwróciła się o pomoc do Rzecznika Praw Dziecka w związku z zabezpieczeniem widzeń jej syna z babcią, które - zdaniem jej i psychologa - mogą zafundować traumę trzyletniemu dziecku.
Joanna Opozda prosi o pomoc Rzecznika Praw Dziecka
Joanna Opozda w piątek na InstaStories opublikowała serię nagrań, w których zwróciła się z prośbą o pomoc do Rzecznika Praw Dziecka. Chodzi o zabezpieczenie kontaktów jej syna z babcią.
"Postanowiłam jeszcze dzisiaj poruszyć bardzo ważną kwestię, którą żyję od kilku miesięcy, o której nie mówiłam, ale nie mam wyboru. Czuję, że stoję pod ścianą, a do mnie strzelają, do mnie i do mojego dziecka, którego prawa są łamane. I dlatego zaraz powiem wam, co się takiego wydarzyło w życiu moim i Vincenta. Będę tutaj również oznaczać Rzecznika Praw Dziecka, mimo że już napisałam pismo z moimi prawnikami, czekam na odzew, ale w tym kraju wszystko się ciągnie. Postanowiłam wykorzystać swoje social media, swoje zasięgi, bo czuję już po prostu, że nie daję rady, że nie wiem, co robić i po prostu potrzebuję pomocy, najzwyczajniej w świecie, jako matka" - zaczęła.
Aktorka ma zastrzeżenia co do sposobu, w jaki mają odbywać się widzenia.
"Spotkania mają odbyć się w ten sposób, że ja mam raz w miesiącu jechać do wskazany przez nią adres i zostawić tam mojego trzyletniego synka, bez żadnego spotkania zapoznawczego. Po prostu tam pojechać, zostawić Vincenta jak worek kartofli i powiedzieć: "Synu, będziesz teraz z babcią. Nie znasz tej pani, ale zostawiam cię na 2 godziny. Tak że nie płacz. Ja po ciebie wrócę". I mam go zostawić kuratorowi, który ma doprowadzić moje dziecko do babci. Wyobrażacie sobie taką sytuację? Żeby takie piekło i taką traumę zafundować trzylatkowi, który w ogóle nie będzie wiedział, co się dzieje? Nie wie, kim są ci ludzie, nie wie, co to za miejsce. Nie ma jeszcze pojęcia czasu".
W dalszej części wypowiedzi wyznała, że prosiła o opinię psychologa.
"Powiedział, że jest to fundowanie traum na całe życie dziecku. Panie w przedszkolu również napisały mi, jak wyglądał proces adaptacyjny. Jak bardzo Wincent zżyty jest ze mną i moją mamą, jak długo musiałyśmy siedzieć w przedszkolu, żeby on nas czuł i widział, zanim poczuł, że ta przestrzeń jest bezpieczna. I to jest normalne" - powiedziała.
Joanna Opozda reaguje na plotki
W dalszej części nagrań Joanna Opozda zareagowała na plotki, które do niej dotarły. Znajomy przekazał jej, że usłyszał, że "Opozda jest straszna, zabrania kontaktów ojca z dzieckiem". Aktorka twierdzi, że jej były partner nie widział syna dwa i pół roku.
"Ja jak będzie trzeba, pokażę w końcu SMS-y, jak wielokrotnie próbowałam się dogadać z Antkiem poza sądem, bo w sądzie to wszystko trwa długo, chociaż Antek wcale nie wnosił o widzenie, nie walczył o opiekę naprzemienną nad Vincentem, tak jak opowiadał w wywiadach niejednokrotnie. To jest wszystko absolutna bzdura. Ale ja, chcąc wyjść mu naprzeciw, zaproponowałam, że spotkamy się z adwokatami, weźmiemy notariusza i spiszemy wszystko i uregulujemy spotkania ojca z synem, żeby dziecko w końcu ojca poznało, bo nie widział syna 2 i pół roku" - powiedziała na InstaStories.
Joanna Opozda twierdzi również, że Antoni Królikowski odmówił spotkania z synem podczas jego pobytu w szpitalu.
"Byłam w szoku, jak to wszystko się odwróciło. Nie mogę uwierzyć, że kłamstwo powtarzane wielokrotnie staje się faktem w tym kraju. Nie ma na to mojej zgody. Jestem ponad to. Jeśli chodzi o spotkania ojca z dzieckiem, absolutnie nie tworzę problemów, wręcz przeciwnie - zachęcam do nich. Teraz, jak byliśmy w szpitalu, 10 dni, też napisałam do ojca dziecka. Odpisał mi, że nie ma czasu przyjechać do dziecka, bo musi pracować, żeby zarobić na nasze wybujałe oczekiwania".
Próbowaliśmy skontaktować się z Małgorzatą Ostrowską-Królikowską i Antonim Królikowskim. Do momentu publikacji artykułu nie udało nam się uzyskać komentarza w sprawie.
Autor: Aleksandra Głowińska
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA