- Co Tomasz Kot opowiedział o kulisach pracy nad serialem "Niebo. Rok w piekle"?
- Co Tomasz Kot powiedział na temat pracy z kaskaderami?
Tomasz Kot szczerze o pracy z kaskaderami
W scenach zza kulis "Nieba. Rok w piekle", przeplatanych ujęciami buchającego ognia, Tomasz Kot opowiedział o pracy na planie i o tym, jak łatwo aktor daje się zwieść filmowej iluzji. Wspomina czasy "Bogów", gdy jeździł w pełni kontrolowanym przez kaskaderów ruchu ulicznym.
- Z aktorem jest tak, że jesteś najgorszym tancerzem w zespole, a kaskaderzy prowadzą cię tak, byś wyglądał jak najlepszy - mówił.
Podkreślił, że poczucie bezpieczeństwa potrafi być zgubne.
Pamiętam, że tak się przyzwyczaiłem do tego bezpieczeństwa, że w pewnym momencie nasz koordynator wziął radio i mówi: "Dobra, dosyć, Kot jest już na granicy", ponieważ człowiek wpada w taką iluzję, że nic się nie stanie. Tak samo jest za każdym razem z ogniem, dlatego bardzo dobrze, że chłopcy odpowiedzialni za ten departament bardzo tego pilnują.- zdradził Tomasz Kot odwołując się do planu "Bogów" i "Nieba"
Poczucie bezpieczeństwa potrafi być zgubne szczególnie w scenach z ogniem, które, jak przyznaje, zawsze niosą ze sobą adrenalinę. Choć ekipa pirotechniczna wytycza strefy bezpieczeństwa, Kot przyznaje, że było kilka momentów, gdy nawet "ta linia" okazała się zbyt blisko ognia.
Tomasz Kot o sekcie
Tomasz Kot opowiedział też o wysiłku fizycznym i warunkach atmosferycznych. W serialu jego postać chodzi boso niemal cały czas.
- Moja postać w zasadzie non stop chodzi boso – to nie jest dla mnie problem. Tym bardziej, że we Włoszech robiłem film, gdzie wręcz był wymóg, żeby postać, którą grałem, chodziła po ostrych kamyczkach boso, bo to była jej cecha – uwielbiała to - powiedział aktor.
Inaczej jest z pogodą. Najtrudniejsza była scena rozgrywająca się na rynku małego miasteczka, gdzie mróz spowodował, że musiał walczyć ze szczękającymi zębami. Mimo wcześniejszego rzetelnego przygotowania warunki podogowe znacząco wpłynęły na jakość gry aktorskiej.
- Czasami żałuje się, że warunki atmosferyczne wpływają na jakość. Wtedy trzeba się wznieść na wyżyny, żeby to nie było widoczne - przyznał.
Tomasz Kot zdradza też, że zdjęcia do "Nieba. Rok w piekle" nie są kręcone chronologicznie - przez co nosi w głowie sceny z przyszłych odcinków. Przy pracy nad produkcją szczególnie zapadły mu w pamięć relacje wewnątrz sekty, które badał podczas przygotowań.
Research, który zrobiliśmy, pokazał, że ludzie tam mówili, iż początkowe zderzenie było takie, że człowiek chciał z nimi zostać. To byli bardzo rozumiejący się, szanujący ludzie, z dużą tolerancją i wypornością na różne wybuchowe sytuacje. Na pewno był w tym jakiś czar. Ludzie nie są tutaj na siłę przymuszeni, zaszantażowani - może zmanipulowani, ale jednak mamy bardzo dużo do powiedzenia- przyznał
Czytaj też: Jak zaprojektować łazienkę? Funkcjonalne rozwiązania do każdej przestrzeni
Autorka/Autor: Monika Olszewska