Przejmujący wpis Pawła Małaszyńskiego. "Dwa lata temu umarł uśmiech"

Paweł Małaszyński
Usta Usta 5: Adam znajduje Magdę u Dominika. "Przyjdę, jak będę gotowa!"
Paweł Małaszyński po dwóch latach od odejścia z Teatru Kwadrat wrócił do tej decyzji w poruszającym wpisie w mediach społecznościowych. Aktor nie zdradza kulis rozstania, ale jego słowa pełne są goryczy, refleksji i jasno postawionych granic. To osobisty komentarz do momentu, który, jak sam przyznaje, zmienił go na długo.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Dlaczego Paweł Małaszyński odszedł z Teatru Kwadrat?
  • Jakie oskarżenia wytoczył Paweł Małaszyński przeciwko dyrekcji Teatru Kwadrat?
  • Kiedy Paweł Małaszyński odszedł z Teatru Kwadrat?

Paweł Małaszyński odszedł z Teatru Kwadrat dwa lata temu

Paweł Małaszyński przez 22 lata był jednym z filarów Teatru Kwadrat. Kiedy dwa lata temu ogłosił odejście, podkreślał, że była to decyzja trudna, ale konieczna. Wówczas mówił wprost o atmosferze, która przestała być dla niego do zaakceptowania, i o potrzebie zachowania godności oraz szacunku - wobec siebie i innych.

Teraz aktor wrócił do tego momentu w symboliczną rocznicę. W krótkim, lecz mocnym wpisie napisał, że "dwa lata temu umarł uśmiech", a następnie dodał, że rozpoczął etap życia, którego ani nie planował, ani nie rozumiał. Z czasem, jak przyznał, wiele rzeczy straciło dawny sens, inne natomiast zaczęły ciążyć bardziej, niż kiedykolwiek wcześniej.

Paweł Małaszyński nie kryje, że cena tej decyzji była wysoka. Napisał wprost, że czas nauczył go więcej, niż chciałby się nauczyć i odebrał mu więcej, niż był gotów oddać. Jednocześnie dał do zrozumienia, że mimo bólu nie żałuje swojego wyboru.

Decyzja o odejściu nie była łatwa, ale w zaistniałej sytuacji i atmosferze, jaka panuje w teatrze od zeszłego roku, uznałem, że nie mogę postąpić inaczej. Poszukiwanie wyjść i rozwiązań, przepuszczenie ich przez filtr mojej wrażliwości, pomogło mi zrozumieć i utwierdziło mnie w przekonaniu, że nie mogę i nie chcę być dłużej w tym miejscu. To było jak spojrzenie w lustro i szkło powiększające zarazem. Poza tym decyzja o moim odejściu ułatwiła mi zasypianie, bo jak napisał kiedyś Hłasko: "W każdej sprawie ludzkiej istnieje krąg, którego nie powinno się przekraczać. Lepiej odejść i ocalić chociażby wspomnienia. Szacunek. Godność"
- napisał dwa lata temu.
Paweł Małaszyński
Paweł Małaszyński
Źródło: MWMEDIA

Paweł Małaszyński nie żałuje swojej decyzji

Do emocjonalnego wpisu aktor dołączył niepokojące zdjęcie: siedzi na podłodze, z przekreślonymi ustami i dłońmi. Symbolika fotografii jest czytelna - milczenie, bezradność, brak sprawczości. W samym tekście Paweł Małaszyński jednoznacznie odnosi się do mechanizmu bierności, który jego zdaniem bywa formą cichej zgody.

Dwa lata temu umarł uśmiech… Charles Bukowski napisał kiedyś: "Wszystko, co kochasz, pewnego dnia cię opuści". Dwa lata temu zacząłem nowy etap w swoim życiu - taki, którego nie przewidziałem i którego wtedy jeszcze nie rozumiałem. Od tamtej pory wiele rzeczy straciło swoje dawne znaczenie, a inne nabrały ciężaru, którego wcześniej nie dostrzegałem. Czas nauczył mnie więcej niż chciałem się nauczyć i zabrał więcej, niż byłem gotów oddać
- napisał.

Aktor napisał, że jeśli coś rani, uwiera lub męczy, a mimo to nic z tym nie robimy, w pewnym sensie się na to godzimy - ze strachu, przyzwyczajenia albo wygody. On sam postanowił, jak podkreśla, "nie mylić trwania z życiem i milczenia ze spokojem".

Dziś już wiem, że jeśli coś nas uwiera, rani, męczy, a my nic z tym nie robimy, to w pewien sposób się na to zgadzamy. Może po cichu. Może ze strachu. Może z przyzwyczajenia… każdy z nas ma swoje powody - czasem wypowiedziane szeptem, czasem przemilczane. Ja postanowiłem nie mylić trwania z życiem i milczenia ze spokojem. Wyszedłem. Dziś, jak co roku, wypiję za nieobecnych przyjaciół, za stracone miłości, za starych bogów i za pory mgieł, które już nie wrócą
- zdradził Paweł Małaszyński

W ostatnich zdaniach wpisu Paweł Małaszyński sięga po ton niemal poetycki. Pisze o wzniesieniu symbolicznego toastu za nieobecnych przyjaciół, stracone miłości i "starych bogów", którzy już nie wrócą. To gorzka, ale świadoma puenta zamkniętego rozdziału - bez oskarżeń, za to z wyraźnym komunikatem o granicach, których nie chciał już przekraczać. Na koniec dodał frazę "Na pohybel", co jest bardzo stanowczym podsumowaniem, a dla fanów uniwersum "Wiedźmina" może kojarzyć się jednoznacznie...

Czytaj też: Maffashion gorzko o macierzyństwie. "Już nigdy nie chciałabym być połączona dzieckiem z żadnym mężczyzną"