- Jak powstał utwór "Sing-Sing"?
- Co zainspirowało Marylę Rodowicz do stworzenia "Sing-Sing"?
Jak powstał utwór "Sing-Sing"?
Początek historii "Sing-Sing" sięga 1976 roku, kiedy Maryla Rodowicz usłyszała instrumentalną kompozycję Jacka Mikuły stworzoną pierwotnie dla Programu III Polskiego Radia pod roboczym tytułem "Ruch pozorny". Melodia natychmiast ją zaintrygowała - była inna niż wszystko, co do tej pory śpiewała: pulsująca, z wyraźnym jazzowym nerwem, balansująca między ragtime’em, boogie-woogie i bossa novą. Maryla Rodowicz wiedziała, że ten temat musi stać się piosenką.
Do współpracy zaproszono Agnieszkę Osiecką. Przez kilka dni cała trójka pracowała w domu Jacka Mikuły w Zabrzu, gdzie w intensywnej, niemal zamkniętej sesji twórczej powstała pierwsza wersja utworu. Agnieszka Osiecka, znana z barwnej wyobraźni i literackiej swobody, pisała tekst inspirowany opowieściami Maryli Rodowicz, a Jacek Mikuła dopracowywał muzykę. W efekcie narodził się utwór, który od początku miał w sobie coś filmowego i niepokojącego.
"Sing-Sing" został nagrany z orkiestrą pod dyrekcją Jana Ptaszyna Wróblewskiego i trafił na album o tym samym tytule. Już wtedy było jasne, że nie jest to zwykła piosenka estradowa, lecz miniaturowa opowieść z wyraźnym dramatycznym finałem.
Maryla Rodowicz przyznała, że inspiracją do "Sing-Sing" była prawdziwa historia
Tekst "Sing-Sing" opowiada o fascynacji niebezpiecznym mężczyzną - charyzmatycznym "bandytą z wdziękiem", żyjącym na granicy prawa i emocji. Kobieca narracja pełna jest nadziei, poświęcenia i wiary, że miłość może uratować nawet najbardziej nieprzewidywalnego bohatera. Kulminacją utworu są strzały, które przez lata rozpalały wyobraźnię słuchaczy. Maryla Rodowicz po latach wyjaśniła, że w jej interpretacji to bohater piosenki sam oddaje strzały, niejako pieczętując swój los.
Wokalistka przyznała, że historia opisana w tekście w dużej mierze była inspirowana jej własnymi przeżyciami. To ona opowiedziała je Agnieszce Osieckiej, a poetka, jak miała w zwyczaju, nadała im literacki kształt, miejscami je koloryzując. Dzięki temu "Sing-Sing" stał się utworem jednocześnie bardzo osobistym i uniwersalnym.
Zakochałam się w takim bandycie z wdziękiem. (…) Tak, to moja historia, opisana przez Agnieszkę Osiecką. Ona ją usłyszała ode mnie i opisała. Agnieszka lubiła koloryzować, więc nie wiem, ile jest prawdy w historii, którą mi opisała. Napisała do mnie, że była w Bielsku u koleżanki, wzięła taksówkę i jechała do Zabrza, gdzie mieszkał wtedy Jacek Mikuła. Jechała tą taksówką i napisała, ale już w połowie drogi pożałowała tych pieniędzy, które będzie musiała wydać na taksówkę. W końcu dotarła do Zabrza, Jacek zamknął ją podobno w pokoju i ona przez trzy dni napisała chyba siedem, czy osiem utworów do jego muzyki. Jacek ją karmił, podawał talerze przez drzwi. Według Agnieszki zamykał ją na klucz, ale to na pewno nieprawda- zdradziła w rozmowie z Chilli Zet.
Piosenka szybko zyskała ogromną popularność. Doczekała się kilku wersji - m.in. nagrania do filmu telewizyjnego "Hak" oraz późniejszych reedycji. W 1991 roku Maryla Rodowicz nagrała ją ponownie na potrzeby kompilacji "Full", a niemal pół wieku po premierze utwór otrzymał nowe życie. W 2024 roku artystka zaprezentowała "Sing-Sing" w duecie z Mrozem, udowadniając, że emocje zapisane w tej historii wciąż są aktualne.
Czytaj też: Kobieta, która tworzyła sercem. Agnieszka Osiecka umiłowała mężczyzn, podróże i słowo pisane
Autorka/Autor: MO
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA