Magdalena Lamparska i Grażyna Wolszczak w "pytaniach od czapy"
W nowym odcinku cyklu „interAKCJA. Starcie pokoleń” Magda Lamparska i Grażyna Wolszczak sięgnęły po „magiczną czapę” i losowały pytania dotyczące ich pracy, emocji i aktorskiego życia. Choć rozmowa zaczęła się żartobliwie, szybko stała się bardzo osobista.
Na pytanie o największą lekcję pokory, Grażyna Wolszczak wróciła wspomnieniami do momentu, kiedy wyjątkowo zależało jej na jednej roli.
Raz w życiu chciałam zawalczyć o rolę, bo czułam, że wiem, jak to zagrać. Nie wyszło. I pomyślałam wtedy, że trzeba siedzieć w kącie – znajdą cię. Trzeba cieszyć się tym, co życie przynosi, choć to trochę dobre, a trochę beznadziejneprzyznała aktorka
Z kolei Magda Lamparska podkreśliła, że ciało aktora zawsze pamięta emocje przeżywane na planie.
Ciało zawsze pamięta. I wydaje mi się, że to jest w każdej roli. Jak to jest film, który ma 30 dni zdjęciowych i jest on skumulowany, to potem on ze mnie schodzi dwa tygodnie, miesiąc może. (...) Zawsze po premierach w teatrze mam takie bardzo fizyczne zmęczenie. A jak kończę jakiś plan, wracam do domu, usypiam dzieci i jeszcze lecą łzy. Napięcie, stres, wszystko się kończy, ale jeszcze mi tekst chodzi po głowie, wszystko mi jeszcze się kotłuje, nie wiem jeszcze kim jestem.powiedziała Magda Lamparska
Aktorka dodała również, że każdy musi znaleźć sobie sposób na radzenie sobie z tym napięciem i emocjami.
Wydaje mi się, że każdy musi sobie znaleźć jakiś taki sposób na to, żeby wracać. Ja pamiętam, że jak miałam 20 lat, to przeczytałam taki wywiad z Dorotą Kolak, że po prostu trzeba wrócić do domu i zrobić pomidorówkę. Nie ukrywam, że to gotowanie jest dla mnie jakąś formą terapii i konstytucji mojej osoby, że wracam do tej Magdy.powiedziała
Magdalena Lamparska i Grażyna Wolszczak o spojrzeniu na swój zawód
Wolszczak z kolei wspominała o swoim dawnym rozdarciu:
-Właściwie od początku najpierw mówiłam sobie, co to jest za beznadziejny zawód, gdzie człowiek się sobą tylko zajmuje. Zrób człowieku coś pożytecznego w życiu. Coś dla innych. (...) Zrozumiałam, że nasz zawód też jest dla innych. Ktoś przychodzi i współodczuwa.
Pod koniec rozmowy Lamparska opowiedziała o tym, jak ważne jest stawanie za sobą i odpuszczanie perfekcjonizmu.
– W tym zawodzie jesteśmy bardzo oceniani, tresowani. Dlatego trzeba wracać do czułości wobec siebie. Nie dostałaś roli? Kup sobie drożdżówkę, zrób coś dobrego dla siebie. Bo jedyne, na co masz wpływ, to na siebie – powiedziała z uśmiechem.
Obie aktorki zgodziły się, że ten zawód to ciągłe balansowanie między emocjami, pracą i wiarą w sens tego, co się robi.
– To zawód o człowieku. Zostawiasz serce na scenie i wierzysz, że ktoś to weźmie i coś w sobie zmieni – podsumowała Lamparska.
Autorka/Autor: Małgorzata Czop