Krystyna Janda przejmująco o śmierci męża. "Towarzyszyłam mu w umieraniu"

Krystyna Janda
"Autentyczni". Justyna Kowalczyk-Tekieli o trudnych sytuacjach w życiu. Jak poradziła sobie ze śmiercią męża?
Źródło: TVN
Krystyna Janda w najnowszym wywiadzie otworzyła się na temat śmierci ukochanego męża. Edward Kłosiński zmarł w 2008 roku z powodu raka płuc, a słynna aktorka trwała przy nim do samego końca. Krystyna Janda kilka miesięcy po stracie ukochanego wystąpiła w filmie Andrzeja Wajdy, co było dla niej formą terapii. Gwiazda napisała do produkcji przejmujący monolog, jednak jasno postawiła granice.

Krystyna Janda o nietypowej "terapii" po śmierci męża

Krystyna Janda w 2008 roku straciła ukochanego męża, z którym była przez ponad 30 lat. Edward Kłosiński był jednym z najbardziej cenionych operatorów filmowych. Mężczyzna zmarł w wieku 65 lat z powodu nowotworu płuc, co wstrząsnęło aktorką.

Krystyna Janda w momencie śmierci męża, grała w teatrze spektakl. Kilka miesięcy po jego stracie zdecydowała się na współpracę z Andrzejem Wajdą przy filmie "Tatarak". Udział w produkcji był dla gwiazdy czymś więcej niż rolą. Krystyna Janda wszystko bowiem potraktowała jako pewną formę terapii. Tym bardziej że reżyser w swoim scenariuszu znalazł miejsce na osobisty monolog, który napisała artystka. Krystyna Janda poruszyła w nim temat choroby i śmierci ukochanego.

Teraz gwiazda powróciła do tego tematu podczas rozmowy w Polskim Radiu.

Postawiłam jedyny warunek, że nie będę reklamować tego filmu. Do Berlina nie chciałam pojechać tym filmem. Powiedziałam, że ja to wszystko zrobię, zagram, napisałam i wszystko zrobię, co trzeba. Tylko nie każ mi potem tego filmu po prostu reklamować, bo ja nie będę w stanie, bo to nie jest dla mnie, dla mojej psychiki to jest nie do reklamy. I on to zrozumiał bardzo szybko. Nigdy nie poprosił mnie o żadną wypowiedź na temat filmu, o żadną obecność na żadnej promocji, żadnej premierze, o żaden ukłon w kinie przed ekranem, przed projekcją filmu czy po projekcji. Nigdy o nic
- mówiła Krystyna Janda.

Krystyna Janda była przy ukochanym do końca. Zdarzało się, że spała w szpitalu

Krystyna Janda wspierała męża w chorobie. Jak sama wspominała, często nocowała w szpitalu. Prowadzący rozmowę dopytywał o szczegóły powstawania monologu. Krystyna Janda wyznała, że nie miała problemu z doborem słów.

Tak, siadłam i napisałam. Tylko, że ja ten monolog gdzieś tam miałam w sobie już od dawna. To było pięć i pół miesiąca od śmierci mojego męża, a towarzyszyłam mu w tym umieraniu niestety też sześć miesięcy. Portier w szpitalu wiedział, kiedy się kończą moje spektakle, bo ja wchodziłam i on mówił: "a dzisiaj gra pani to, więc będzie pani w szpitalu o tej i o tej". Po godzinie, o której wchodziłam, wiedział, co grałam, bo przychodziłam po każdym spektaklu
- powiedziała Krystyna Janda.