Kabaret Ani Mru-Mru odwołał występy z powodu stanu zdrowia Michała Wójcika
Kabaret Ani Mru-Mru to jedna z najpopularniejszych tego typu grup w Polsce. Od 1999 roku zespół występuje w niezmienionym składzie: Marcin Wójcik, Michał Wójcik i Waldemar Wilkołek. W najbliższym czasie kabaret miał ruszyć w kolejną trasę po kraju, promując swój nowy program "Mniej więcej".
Artyści w najbliższym czasie mieli odwiedzić Wrocław, Zieloną Górę, Kalisz oraz Katowice. Niestety jednak wszystkie zaplanowane na luty 2026 roku występy zostały odwołane. Kabaret Ani Mru-Mru wydał w tej sprawie oświadczenie. Okazało się, że Michał Wójcik ma problemy ze zdrowiem.
Kochani! Niestety z powodu problemów zdrowotnych, musimy odwołać wszystkie zaplanowane występy. Przymusowa przerwa potrwa co najmniej do końca lutego. Przykro nam i przepraszamy za wszelkie z tym związane niedogodności. Michałowi życzymy zdrowia i mamy nadzieję, że uda nam się szybko powrócić do tego, co kochamy najbardziej... do spotkań z Wami podczas spektakli na żywo!- czytamy.
Michał Wójcik z Ani Mru-Mru przeszedł rodzinną tragedię
Michał Wójcik z Kabaretu Ani Mru-Mru osiągnął wielki sukces, jednak w życiu prywatnym miał spore problemy. W 2020 roku partnerka aktora otrzymała dramatyczną diagnozę – okazało się, że choruje na raka. Kabareciarz intensywnie wspierał ją w walce z chorobą, zbierając środki na leczenie i wierząc, że razem uda im się przezwyciężyć trudności. Niestety, kobieta zmarła w kwietniu 2023 roku w wieku zaledwie 37 lat.
Żegnając ukochaną, Michał Wójcik przyznał, że "wszystko, co zrobił i czego dokonał, straciło znaczenie". Na chwilę zerwał wówczas ze sceną. Na szczęście Michał Wójcik zdołał się pozbierać po tej tragedii.
Wiele dla mnie znaczyła, wiele dla niej zrobiłem, ale chcę iść do przodu. Pracuję nad tym mocno, by żałoba się skończyła, tym bardziej że jestem taką osobą, a nie inną. Jestem od tego, żeby ludziom przekazywać pozytywną energię, więc muszę oczyścić swoją głowę i źródło energetyczne. Życie pokazuje, że im większy upadek u mnie, tym większa energia i bardziej się podnoszę. I do tego dążę w tej chwili. Płaczę, bo to jest smutna sytuacja, ale ten płacz mnie bardzo dopinguje i oczyszcza- mówił w wywiadzie dla "Świata Gwiazd".
Po kilku miesiącach 52-latek wrócił do pracy, a później w wywiadzie wyznał, że to dzięki nowej miłości, Ani, udało mu się odnaleźć siłę i zacząć na nowo.
To osoba, bez której bym się nie podniósł, po tym, co się ostatnio stało. Pilnuje mnie. Stoczyłbym się, a może jeszcze dalej, bo bywały sytuacje destrukcyjne. Był to dla mnie potężny cios i szok. Takie jest życie.
Autorka/Autor: AP
Źródło zdjęcia głównego: KAPiF