- Jak wyglądały początki znajomości Dalidy i Alaina Delona
- Co łączyło Dalidę i Alaina
- Co sprawiło, że duet Delona z Céline Dion w 1991 roku okazał się kompletną klapą
Od miss Egiptu do kilkunastometrowego pokoju – tak zaczynała przyszła diva
Iolanda Cristina Gigliotti, znana później jako Dalida, przyjechała do Paryża z koroną miss Egiptu na głowie i wielkimi marzeniami w sercu. Rzeczywistość okazała się brutalna – zamiast czerwonych dywanów czekało na nią mikroskopijne mieszkanie i ciągłe odrzucenia na castingach. Reżyserzy nie chcieli jej dziwnego akcentu ani egzotycznej urody, która nie pasowała do francuskich standardów piękności.
Kiedy wydawało się, że kariera aktorska to zamknięta droga, los postawił obok niej współlokatora, który również walczył o swoje miejsce w show-biznesie. Młody, nieznany jeszcze Alain Delon wprowadził się do sąsiedniego mieszkania. W ciasnych korytarzach paryskiej kamienicy zrodziło się coś więcej niż znajomość – podobno to właśnie wtedy przeżyli krótki, intensywny romans.
Przystojny uwodziciel i królowa sceny
Gdy Delon stał się ikoną męskiego piękna, nie krył swojej fascynacji sobą. Nad łóżkiem trzymał zdjęcie – własne. Jego partnerki opowiadały, że budziły się nocami tylko po to, by móc podziwiać śpiącego obok boga. Miał wszystko: urodę, sławę, legendę łobuza z marginesu, która czyniła go jeszcze bardziej pożądanym.
Dalida stała się królową estrady, ale sukces okazał się pułapką. Publiczność widziała w niej spełnioną gwiazdę, tymczasem ona marzyła o czymś zupełnie zwyczajnym – domu pełnym dzieci, spokoju, normalności. Tego nie dostała. Pół miliarda sprzedanych płyt i status legendy nie zastąpiły jej tego, czego naprawdę pragnęła.
Muzyczny hit, który skradł serca na całym świecie
Kiedy w 1973 roku stanęli przed mikrofonem, by nagrać „Paroles, paroles", oboje doskonale rozumieli, o czym śpiewają. Ona – kobieta, która już nie wierzy w puste obietnice. On – uwodziciel, który wymruczał swoje wyznania z seksownym urokiem zawodowego amanta. To było idealne połączenie.
Ale fani czekający na wspólny koncert czekali na próżno. Prawda była zaskakująca – gdy Dalida występowała na scenie, głos Delona puszczano z magnetofonu. Nigdy nie stanęli razem na żywo, by wykonać swój największy przebój. Magia istniała tylko w studiu nagraniowym.
Lata później, w 1991 roku, Delon próbował powtórzyć sukces z Céline Dion. Nie wyszło. Iskry nie było, chemii zabrakło. Okazało się, że „Paroles, paroles" działa tylko wtedy, gdy śpiewają je dwoje ludzi, którzy naprawdę rozumieją, czym są puste słowa rzucane na wiatr – i którzy razem przeszli drogę od nędzy do blasku reflektorów.
Kelly Osbourne zaskoczyła wyglądem! Internauci przecierają oczy ze zdumienia
Autorka/Autor: MK
Źródło zdjęcia głównego: Getty Images