Wnuczka Grzegorza Laty usłyszała dramatyczną diagnozę: "To był ból nie do opisania"

Grzegorz Lato
The Traitors. Zdrajcy. Nowy sezon w nowym zamku
Źródło: TVN
Weronika Lato, wnuczka legendy polskiego futbolu Grzegorza Laty, w młodym wieku stanęła twarzą w twarz z diagnozą, która mogła przekreślić jej sportowe i prywatne życie. Radykalna operacja i długie miesiące walki o sprawność - dziś 25-latka wróciła do windsurfingu i mówi wprost, że wygrała najważniejszą walkę. W rozmowie z Plotkiem opowiedziała o chorobie, rodzinie i niezwykle bliskiej relacji ze znanym dziadkiem.
Z tego artykułu dowiesz się:
  • Na co zachorowała wnuczka Grzegorza Laty?
  • Jak Grzegorz Lato zareagował na chorobę wnuczki?
  • Czym zajmuje się Weronika Lato?

Weronika Lato usłyszała druzgocącą diagnozę

Weronika Lato jest mistrzynią Polski w windsurfingu, ale jeszcze kilka lat temu jej sportowa przyszłość zawisła na włosku. Diagnoza: złośliwy rak kości. Jak wspomina w wywiadzie dla Plotka, dzień, w którym usłyszała te słowa, pamięta aż nazbyt dokładnie. Z gabinetu lekarskiego zapamiętała pojedyncze hasła: choroba nowotworowa, operacja, możliwy koniec kariery.

Szok był tak silny, że młoda sportsmenka nie potrafiła powstrzymać emocji. W tamtej chwili nie wyobrażała sobie życia bez sportu i windsurfingu, który od dziecka był jej pasją i tożsamością. Pierwsze tygodnie po operacji były dla niej fizycznym i psychicznym koszmarem - ból, utrata samodzielności i strach, że już nigdy nie wróci do dawnej formy.

Z całej rozmowy dotarły do mnie tylko pojedyncze słowa: rak kości, złośliwy, radykalna resekcja, koniec windsurfingu. W jednej chwili osunęłam się na podłogę. Wpadłam w histerię, nie mogłam złapać oddechu, dusiłam się od natłoku emocji. Lekarz i mama próbowali mnie uspokoić, ale ja miałam wrażenie, że całe życie przelatuje mi przed oczami. W tamtym momencie wypowiedziałam słowa, które wiem, że bardzo zraniły moją rodzinę: że nie chcę żadnej operacji, że wolę wiedzieć, ile mam czasu, i spędzić każdą ostatnią minutę na desce. To było okrutne i samolubne, ale wtedy - szczere
- wyznała w rozmowie z serwisem Plotek.

Weronika Lato opisała również, jak wiele fizycznego bólu musiała przeżyć, by wrócić do zdrowia. Dla osoby, która na co dzień jest aktywna było to jeszcze trudniejsze.

Pierwszy miesiąc po operacji to był ból nie do opisania. Poruszenie jakąkolwiek częścią ciała, nawet o milimetr, wydawało się niemożliwe. Dla osoby wysportowanej, samodzielnej i przyzwyczajonej do pełnej kontroli nad własnym ciałem był to ogromny szok. Nagle nie byłam w stanie sama pójść do łazienki, ubrać się, usiąść ani nawet wygodnie się położyć
- opisała.

Dziś mówi wprost: najtrudniejsze było pogodzenie się z tym, że choroba nie jest karą ani konsekwencją błędów - po prostu się zdarza.

Grzegorz Lato wspierał wnuczkę w najcięższych momentach

Nazwisko Lato w Polsce kojarzy się jednoznacznie - z wielką piłkarską legendą. Dla Weroniki Grzegorz Lato przez lata był jednak przede wszystkim kochającym dziadkiem, a nie ikoną sportu. Jak podkreśla, w domu nie mówiło się wiele o piłce nożnej, a wspólne chwile z dziadkiem kojarzą jej się raczej z czasem spędzonym razem, rozmowami i drobnymi przyjemnościami z dzieciństwa.

"Dziadek zawsze był dziadkiem. W domu nie rozmawialiśmy raczej o piłce, choć pamiętam, że w tle na telewizorze zawsze leciał jakiś mecz" - wspomniała.

Dopiero z wiekiem zrozumiała, jak wielką postacią jest jej dziadek dla kibiców. To jednak nie przerodziło się w presję - raczej w inspirację. Grzegorz Lato nigdy nie narzucał wnuczce sportowej drogi, za to konsekwentnie uczył ją pokory, konsekwencji i wiary w siebie.

Nasze rozmowy były dla mnie bardzo cenne. Dziadek nigdy nie owijał w bawełnę, potrafił słuchać i dawał mi cenne rady, nie tylko dotyczące sportu, ale też życia. Uczył mnie pokory, konsekwencji i wiary w siebie. Do dziś mamy bliski kontakt - regularnie rozmawiamy, a on nadal jest dla mnie ogromnym autorytetem, ale w moim sercu zawsze będzie dziadkiem. (...) Dziadek nigdy nie wywierał na mnie presji, wręcz przeciwnie, od początku mówił, jak ciężkim kawałkiem chleba do zgryzienia jest kariera sportowa.
- zdradziła.

Gdy usłyszał o jej chorobie, bardzo to przeżył, choć, jak wspomina Weronika Lato, starał się być przede wszystkim wsparciem. Powtarzał, że da radę i że wyjdzie z tego silniejsza. Dziś ich relacja pozostaje bardzo bliska, a dla niej dziadek wciąż jest przede wszystkim autorytetem i bezpiecznym punktem odniesienia.

Dziadek bardzo przejął się moją diagnozą - widziałam i czułam to, ale robił wszystko, żeby tego nie pokazać, by być dla mnie wsparciem psychicznym. Od samego początku byłam bardzo załamana i trudno mi było zrozumieć, co się dzieje. Grzesiu konsekwentnie powtarzał, że wszystko będzie dobrze, że jestem silna i sobie poradzę. W tamtym momencie trudno mi było w to uwierzyć, ale miał rację. (...) Jestem ogromnie wdzięczna dziadkowi, że nigdy we mnie nie zwątpił i zawsze podnosił mnie na duchu
- powiedziała wnuczka Grzegorza Laty.
Grzegorz Lato
Grzegorz Lato
Źródło: KAPIF

Czytaj też: Nowy etap śledztwa ws. śmierci Katarzyny Stoparczyk. Zespół biegłych zbada sprawę