- Dlaczego Ewa Minge zmagała się z kryzysem bezdomności?
- Jak wyrzucenie z domu wpłynęło na dzieci Ewy Minge?
- Jak Ewa Minge wspomina tamten czas?
Ewa Minge doświadczyła kryzysu bezdomności
Na przełomie lat 90. i 2000. nazwisko Ewy Minge było symbolem sukcesu. Pokazy zagraniczne, uznanie w świecie mody i zaproszenie do zaprezentowania kolekcji na Schodach Hiszpańskich w Rzymie świadczyły o jej pozycji. Jak się okazuje, ten spektakularny rozwój kariery odbywał się równolegle z dramatem, który rozgrywał się za zamkniętymi drzwiami.
W podcaście Małgorzaty Ohme projektantka otwarcie mówiła o przemocy psychicznej, fizycznej i ekonomicznej, której doświadczyła ze strony byłego męża. Choć posiadała majątek i kilka nieruchomości, wraz z rodziną mieszkała w domu formalnie należącym do niego. To właśnie tam wychowywała dzieci i planowała przyszłość, wierząc w zapewnienia o bezpieczeństwie i stabilizacji.
Jak relacjonowała 58-latka, wszystko runęło w jednej chwili. W Dzień Dziecka do domu, w którym przebywała z babcią i dwoma synami, zapukała policja. Okazało się, że muszą natychmiast opuścić nieruchomość. Projektantka zabrała jedynie dokumenty i rodzinne kosztowności. Reszta życia została za drzwiami.
W takim domu mieszkaliśmy, który akurat należał do niego, bo jego rodzice mu ten dom wybudowali jeszcze przed ślubem. Tam się dzieci wychowały, tam w tym domu zarządzaliśmy całym światem. Mieliśmy się lada moment przenieść do nowego. (...) Dostaliśmy pozwolenie mieszkania do końca życia w tym domu. Ale to trwało niecały rok, bo na Dzień Dziecka przyszedł pan z policji, gdzie była moja babcia 70-letnia, dwóch moich synów, ośmiolatek i jedenastolatek. Policjanci nie wiedzieli, o co chodzi. Pokazał akt własności, że mamy się wynosić- wyznała Ewa Minge.
Dzieci Ewy Minge przeżyły traumę
Szczególnie poruszające były słowa starszego syna Ewy Minge, który po raz pierwszy opowiedział o tamtych wydarzeniach z perspektywy dziecka. Wspominał pierwszą noc spędzoną nad stodołą, na prowizorycznych siennikach, oraz późniejsze dni w wynajętym mieszkaniu, gdzie cała rodzina spała na podłodze, bo musieli oddać nawet łóżka.
Pamiętam, że pierwszą noc spędziliśmy śpiąc nad stodołą, na siennikach. A potem żeśmy wynajęli mieszkanie. Nie zdążyliśmy kupić mebli. Z moją babcią siedemdziesięcioparoletnią spaliśmy na podłodze. Bo kazał nam oddać łóżka- powiedział syn Ewy Minge Oskar.
Projektantka nie ukrywała, że skutki tamtych wydarzeń były długofalowe. Jej synowie, mający wówczas 8 i 11 lat, wymagali pomocy psychiatrycznej. Jak sama przyznała, była to konsekwencja nie wychowania, a "tresury" i permanentnego życia w strachu. Dla niej samej był to moment graniczny, który na zawsze zmienił jej podejście do bezpieczeństwa, relacji i siły psychicznej.
Dziś Ewa Minge mówi o tamtych wydarzeniach bez upiększeń, ale też bez poczucia wstydu. Podkreśla, że opowiadanie tej historii to nie rozdrapywanie ran, lecz świadectwo tego, że nawet z najciemniejszego momentu można się podnieść - choć cena bywa ogromna.
Czytaj też: "The Traitors. Zdrajcy" - Tomasz Wiśniewski uczestnikiem 3. edycji
Autorka/Autor: MO
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA