- Co się wydarzyło na wakacjach Bovskiej?
- Co zabrano Bovskiej?
- Jak przebiegło włamanie?
Bovska opisała dramatyczne sceny z kradzieży
Po premierze albumu "Jestem wierszem" Bovska postanowiła na chwilę zwolnić tempo. Spakowała walizki i wynajęła mieszkanie na Kanarach, licząc na regenerację i ciszę po intensywnym okresie promocyjnym. Niestety sielanka nie trwała długo.
Artystka poinformowała, że do jej wynajętego lokum włamał się złodziej, który wyrwał zamek w drzwiach i splądrował mieszkanie. Zginęły pieniądze, biżuteria oraz okulary przeciwsłoneczne. Najbardziej bolesna okazała się jednak utrata przedmiotów o wartości sentymentalnej - obrączki oraz pierścionka po babci. Jak zaznaczyła, dokumenty na szczęście nie zostały skradzione.
"Oto ja dziś - osoba, która wczoraj doświadczyła kradzieży. Złodziej wszedł do mieszkania, wyrywając zamek. Ukradł mi biżuterię, w tym taką o szczególnej wartości sentymentalnej. Oraz pieniądze i jedne jedyne super markowe okulary słoneczne, jakie posiadałam kiedykolwiek. Zostawił na szczęście dokumenty" - napisała.
Co się wydarzyło na wakacjach Bovskiej?
W relacjach opublikowanych w sieci Bovska nie kryła, że włamanie mocno nią wstrząsnęło. Podkreślała, że do tej pory czuła się na Wyspach Kanaryjskich bezpiecznie, a naruszenie jej prywatnej przestrzeni wywołało duży dyskomfort. Noc po zdarzeniu była dla niej wyjątkowo trudna - nie mogła zasnąć, a emocje długo nie pozwalały jej się uspokoić.
Choć artystka starała się zachować dystans i przypominała sobie, że to "tylko rzeczy", nie ukrywała, że strata pamiątek rodzinnych była dla niej szczególnie bolesna. Jednocześnie podkreśliła wdzięczność za to, że ani jej, ani jej bliskim nic się nie stało. Jak przyznała, mimo tego doświadczenia nadal chce zachować zaufanie do ludzi i świata, choć niektóre sytuacje - jak sama przyznała - po prostu się zdarzają.
"Nie jest to fajne uczucie, gdy widzisz, że ktoś wdarł się do twojej osobistej przestrzeni. Nie mogłam spać. Jakoś to przeżyłam. Wiem, że to tylko rzeczy, ale obrączka i pierścionek po babci to rzeczy nie do odzyskania. Niosę w sobie raczej zaufanie do wszechświata i ludzi, ale niektóre złe rzeczy po prostu się zdarzają. Cieszę się, że nic nie jest mi ani moim bliskim" - wyjawiła Bovska.
Przykra przygoda nie zmienia jednak faktu, że Bovska pozostaje w intensywnym, twórczym czasie. Artystka niedawno opowiadała, że nowa płyta jest dla niej formą osobistego zapisu emocji, pragnień i prób oswojenia lęków. Wakacyjna historia z Kanarów z pewnością zapisze się w jej pamięci jako jedno z tych doświadczeń, które uczą pokory - nawet w chwilach, które miały być wyłącznie czasem odpoczynku.
Autorka/Autor: Monika Olszewska
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA