- Dlaczego Anna Jarosik zdecydowała się spędzić Wielkanoc poza domem rodzinnym?
- Czy Anna Jarosik spędza tegoroczną Wielkanoc z partnerem?
- Jakie jest ulubione danie wielkanocne Anny Jarosik?
- Jakie plany zawodowe na 2026 rok ma Anna Jarosik?
Anna Jarosik ujawniła plany na tegoroczne Święta Wielkanocne. Planuje podróż
Aleksandra Piwowarczyk, tvn.pl: Wielkanoc zbliża się wielkimi krokami. Jak będą wyglądały tegoroczne Święta Wielkanocne u Pani? Czy spędzi je Pani w rodzinnym domu czy może ma w planach podróż?
Z moją mamą mamy taką tradycję, że święta wielkanocne często spędzamy gdzieś wyjeżdżając. To dla nas moment w roku, kiedy wreszcie mamy więcej czasu tylko dla siebie. W tym roku jedziemy razem z mamą i moim partnerem do Sopotu, nad polskie morze – na całe święta, a nawet zostaniemy chyba jeden dzień dłużej. Bardzo się cieszymy na ten wspólny czas. Planujemy trochę odpoczynku, masaże, długie spacery nad morzem. Z moim partnerem jesteśmy dość aktywni i lubimy różne formy ruchu, więc kiedy tylko mamy okazję, chętnie spędzamy czas właśnie w taki sposób
Święta wielkanocne zawsze spędzała Pani poza domem, czy w tym roku będzie inaczej?
Kiedy żyła moja babcia, mama mojej mamy, święta zazwyczaj spędzaliśmy w domu i miały one bardzo rodzinną atmosferę. Babcia przygotowywała mazurka, jajka, żurek – wszystko było takie wyjątkowe. Niestety, babcia zmarła w 2012 roku w wieku 97 lat, a rodzina trochę się rozjechała. Większość naszych bliskich mieszka teraz w Częstochowie, więc już rzadziej odwiedzamy jej dom. Po jego sprzedaży, odkąd babcia odeszła, święta spędzamy albo u kogoś z rodziny, albo po prostu wyjeżdżamy
Jaki punkt świąt wielkanocnych jest dla Pani obowiązkowy? Czy to święcenie pokarmów w kościele, a może tradycyjny śmigus-dyngus w Poniedziałek Wielkanocny?
Najważniejszą tradycją zawsze było dla nas niesienie święconki do kościoła, a potem… śniadanie wielkanocne. Na stole nie mogło zabraknąć mazurka, żurku, kiełbasy – klasyki polskiej rodziny. Śniadanie miało dla nas ogromne znaczenie, czasami nawet jeździliśmy od jednego stołu do drugiego, żeby spróbować wszystkiego
A jeśli chodzi o święta w domu rodzinnym, kto wówczas był "szefem" wielkanocnej kuchni – babcia, mama Elżbieta, czy może Pani?
Babcia zdecydowanie była "szefową" świąt – uwielbiała gotować i robiła to naprawdę wyśmienicie. Nikt nie miał zamiaru jej w tym przeszkadzać. Jeśli chodzi o moją mamę, to zupełnie inaczej – gotowanie nigdy nie było jej pasją i nie czuła się w nim pewnie. Ja natomiast zawsze zajmowałam się malowaniem jajek, co dla mnie było jednym z najprzyjemniejszych elementów świąt
A Pani ulubione typowo wielkanocne danie to...?
Zawsze lubiłam mazurek, bo w trakcie roku praktycznie się go nie je. Nawet trudno go znaleźć. Musi być także żurek, bo to danie świąteczne i ja bardzo lubię kwaśne zupy. No i wiadomo, jajka kojarzą mi się z Wielkanocą
Anna Jarosik chroni swoją sferę uczuciową. Dlaczego nie decyduje się pokazać partnera?
Od jakiegoś czasu jest Pani w szczęśliwym związku, jednak nie pokazuje Pani twarzy partnera. Ten wyjątkowy czas również spędzicie razem?
Jesteśmy razem już prawie dwa lata. Postanowiliśmy jednak, że nie będziemy się pokazywać ani ujawniać, kim on jest – chcemy zostawić tę sferę życia w prywatności. Ale tak, jedziemy razem na święta i spędzimy ten czas razem
Mieszkamy razem, ale on nie jest osobą z branży, więc nie ma powodu, żeby wszyscy o tym mówili. Zwłaszcza że wiele portali wyłapuje drobne szczegóły i często przedstawia je w przesadzonej formie. Ostatnio bardzo się śmialiśmy, bo jeden z portali stwierdził, że jestem z pewnym reżyserem, a wydedukowali to, bo mój partner jest… łysy (śmiech). Nie wiem, skąd wzięli informację o reżyserze, ja nawet prywatnie tego człowieka nie znam, zwłaszcza że wspomniany reżyser ma żonę i dziecko. Dlatego uważam, że warto chronić swoją prywatność, szczególnie że zarówno ja, jak i mama jesteśmy osobami medialnymi
Anna Jarosik zdradziła zawodowe plany na 2026 rok. Jej kalendarz jest przepełniony
Wasze nagrania, które publikujecie z mamą w mediach społecznościowych, docierają do wielu osób i często poprawiają im humor, o czym świadczą komentarze. Czy taki był Wasz zamysł?
Bardzo dziękujemy. Jeśli udaje nam się poprawić humor albo dać coś do myślenia, to jest dla nas najważniejsze. Uważam, że prawda w dzisiejszych czasach jest bardzo w cenie. Lubimy pokazywać się bez makijażu, w zwyczajnej, codziennej przestrzeni
A jak wygląda Pani grafik po świętach? Czy czekają na Panią nowe projekty teatralne lub telewizyjne? Gdzie można Panią zobaczyć w najbliższym czasie?
Jeśli chodzi o teatr, mój grafik jest zazwyczaj zapełniony nawet do 2027 roku. Gram w kilku tytułach na stałe – między innymi w spektaklu "Boeing Boeing", który jeździ po Polsce, a także w trzech przedstawieniach w Teatrze Kamienica. Wraz z Joanną Szczepkowską wystawiamy spektakl "ADHD i inne cudowne zjawiska" – dowcipny, ale jednocześnie potrzebny pokaz dotyczący ADHD. Joanna sama ma ADHD i napisała go z własnego doświadczenia, więc jest to wiedza "z pierwszej ręki". Poza sceną prowadzę warsztaty i uczę wiersza w prywatnej szkole teatralnej, więc zawsze sobie znajduję sporo zajęć
Na koniec – czego życzyłaby Pani naszym czytelnikom z okazji Świąt Wielkanocnych?
Przede wszystkim odpoczynku, bo mam wrażenie, że coraz mniej potrafimy naprawdę odpoczywać. Życzę też spędzenia czasu z najbliższymi, z tymi, których kochamy lub lubimy, by skupić się na relacjach, rozmowach, spacerach. Nie na gotowaniu, sprzątaniu czy gonitwie, ale na spokoju, relaksie i wspólnym byciu razem
CZYTAJ TEŻ: Zalia wyraża siebie poprzez muzykę i modę. Jej stylizacje wpisują się w najnowsze trendy
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA