- Jak z opiniami ludzi radzą sobie Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz?
- Czy Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz doświadczają hejtu w codziennym życiu?
- Jaka sytuacja spotkała Agnieszkę Kaczorowską w jednej z aptek?
Agnieszka Kaczorowska i Marcin Rogacewicz szczerze o cenie popularności. Padły mocne słowa
Choć od wiadomości o związku Agnieszki Kaczorowskiej i Marcina Rogacewicza minęło już kilka miesięcy, fani wciąż bacznie przypatrują się ich codziennym perypetiom. Para współpracuje także na płaszczyźnie zawodowej, czego dowodem jest ich udział w nowym projekcie Audioteki - audioserialu "ZBÓJ - zemsta Janosika", gdzie wcielą się w rolę Janosika i Maryny.
W najnowszym odcinku podcastu "Dobrze powiedziane" zakochani podkreślili, że ich praca ściśle wiąże się z oceną innych ludzi. Już w tym momencie są gotowi na opinię ich świeżego udziału w projekcie.
Wybraliśmy taką robotę, która po prostu jak już zaczynasz coś robić, no to ktoś to będzie oceniał. I bardzo dobrze, niech mówi szczerze, co myśli. Chętnie się dowiemy- wyznał Marcin.
Tancerka podkreśliła, iż doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji bycia osobą publiczną. Wybór aktywnego życia zawodowego automatycznie wystawia ją na komentarze - zarówno te życzliwe, jak i negatywne. Jednocześnie zwróciła uwagę na ważny aspekt społeczny, który jej zdaniem wciąż wymaga pracy - umiejętność konstruowania konstruktywnej krytyki.
Wszystko, co robimy, jest oceniane. Możemy siedzieć w domu, na kanapie, nic nie robić i wtedy nikt tego nie będzie oceniał. Ale jeżeli decydujesz się coś robić, czyli realizować siebie, no to musisz być gotowy na ocenę, opinię. Aczkolwiek, też duży wykrzyknik, ja zawsze powtarzam, że my w ogóle jako społeczeństwo, myślę, powinniśmy się nauczyć opiniować- dodała.
Agnieszka Kaczorowska opowiedziała o sytuacji w jednej z aptek. Ma pozytywne wspomnienia
W dalszej części rozmowy, Agnieszka Kaczorowska podzieliła się historią, która spotkała ją w jednej z aptek. Prosząc o lekarstwa, spotkała się z życzliwą reakcją pracownika.
Ludzie do nas podchodzą, mówią miłe rzeczy i to jest takie przyjemne. Kiedy jesteś na świeczniku, no to ma plusy i minusy, i czasami masz ochotę się schować, masz ochotę być "nonamem" i żeby nikt cię nie znał. Czasem jest taka ochota, ale potem zdarza się taka miła sytuacja, że w zwykłej aptece prosisz o lekarstwa i pani mówi: wszystkiego dobrego pani Agnieszko. Taka zwykła rzecz- wyjawiła.
33-latka zwróciła uwagę, że rozpoznawalność potrafi też przynieść zaskakująco ciepłe doświadczenia. Małe gesty - krótkie rozmowy, życzliwe słowa czy zwykłe "dzień dobry" wypowiedziane z uśmiechem - potrafią zrekompensować trudniejsze strony bycia osobą publiczną.
I z jednej strony nie masz do końca prywatności, ale z drugiej strony to wszystko, co miłe od ludzi się dostaje, można się poczuć, żyjąc w Warszawie, jakbym żyła w jakiejś małej wiosce, gdzie każdy siebie zna i mówi do siebie po imieniu. To bywa bardzo miłe- podsumowała.
CZYTAJ TEŻ: Najnowsze metody leczenia trądziku i blizn potrądzikowych. "Wcześniej wstydziłam się wychodzić"
Autorka/Autor: Aleksandra Piwowarczyk
Źródło zdjęcia głównego: MWMEDIA