- Kim była Martyna Końca w programie "Ślub od pierwszego wejrzenia" z sezonu 3
- Dlaczego jej telewizyjne małżeństwo zakończyło się tak szybko
- Co wydarzyło się w życiu Martyny po zakończeniu programu TVN
- Dlaczego rok 2025 był dla niej najtrudniejszy
Jak wygląda życie Martyny Końcy po "Ślubie od pierwszego wejrzenia"?
Martyna Końca wzięła udział w 3. edycji programu "Ślub od pierwszego wejrzenia", licząc na to, że eksperci pomogą jej odnaleźć miłość. Niestety już przed wyjazdem w podróż poślubną poinformowała swojego programowego męża, że nie czuje, by między nimi mogło narodzić się coś więcej. Z każdym kolejnym dniem utwierdzała się w tym przekonaniu. Choć eksperyment się nie udał, los miał wobec niej inne plany. Jak się później okazało, miłość pojawiła się w jej życiu.
Po udziale w "Ślubie od pierwszego wejrzenia" Martyna Końca odnalazła miłość. To właśnie wtedy zaszła w ciążę i została mamą małego Frania. Przez pewien czas wydawało się, że jej życie wreszcie układa się po myśli. Skupiała się na macierzyństwie i nowym etapie, o którym wcześniej nawet nie marzyła.
Niestety, jak sama przyznała, nie wszystko potoczyło się zgodnie z planem. Z czasem musiała odnaleźć się w zupełnie nowej rzeczywistości. To doświadczenie wymagało od niej ogromnej siły i determinacji. Martyna rzadziej pojawiała się w mediach społecznościowych, co zaniepokoiło jej obserwatorów. Ostatnio dodała tylko wpis ze szpitala na początku 2025 r. Dopiero niedawno zdecydowała się wyjaśnić, co tak naprawdę działo się w jej życiu. Jej wyznanie okazało się niezwykle poruszające.
Czytaj też: Ci uczestnicy "Ślubu od pierwszego wejrzenia" już są rodzicami. Pamiętacie ich wszystkich?
Martyna Końca ze "Ślubu od pierwszego wejrzenia" szczerze o życiowym dramacie
Uczestniczka "Ślubu od pierwszego wejrzenia" opublikowała na Instagramie emocjonalny wpis, w którym podsumowała miniony rok.
"Właśnie skończył się mój najtrudniejszy rok. Dlatego było mnie tu tak mało, nie miałam na to ani siły, ani przestrzeni" – napisała.
Wyjawiła, że 2025 rok był dla niej pasmem trudnych doświadczeń.
"To był rok, w którym wypłakałam więcej niż przez całe życie" – dodała bez ogródek.
Martyna przyznała, że zamieszkała sama z dzieckiem i musiała wziąć na siebie pełną odpowiedzialność. W ciągu jednego roku aż trzy razy trafiła do szpitala.
"Rok, w którym życie kopało mnie częściej, niż jestem w stanie zliczyć. Rok, w którym zamieszkałam sama z dzieckiem i musiałam udźwignąć wszystko na własnych barkach. Rok, w którym byłam w szpitalu aż trzy razy" – czytamy w jej relacji.
Nie ukrywała, że zwątpiła w siebie jak nigdy wcześniej. Jednocześnie podkreśliła, że ten czas nauczył ją siły, nawet wtedy, gdy czuła się kompletnie rozbita. Wpis zakończyła jednak z nutą nadziei:
"Ale wracam do Was tutaj, z nową energią i z nadzieją, że będzie tylko lepiej".
Autorka/Autor: JK