Andrzej Banaszak z kontuzją w "Hotelu Paradise 12". Co mu się stało?
Andrzej Banaszak podczas ostatniej konkurencji w "Hotelu Paradise 12" nabawił się kontuzji. Trening odbywał się na placu przed hotelem i początkowo przebiegał bez żadnych problemów. Wszystko zmieniło się w chwili, gdy Andrzej spróbował wykonać jeden z ruchów nogą. Wtedy rozległ się wyraźny, niepokojący trzask, który od razu zapowiadał kłopoty. Sam Andrzej wyglądał raczej na zaskoczonego i przestraszonego tym, co właśnie poczuł, niż na osobę odczuwającą silny ból.
Natychmiast przerwał ćwiczenia i usiadł, próbując się pozbierać. Po chwili spróbował wstać, jednak szybko stało się jasne, że coś jest nie tak – nie był w stanie normalnie się poruszać i zaczął wyraźnie kuleć. Nie ukrywał przy tym przygnębienia - wizja opuszczenia ważnej konkurencji z powodu kontuzji była dla niego bardzo trudna.
Magda przekonała partnera, by jak najszybciej skonsultował się z lekarzem. Andrzej na chwilę opuścił hotel, a pozostali mogli jedynie zastanawiać się, czy to tylko chwilowe przeciążenie, czy uraz, który na dobre wykluczy go z dalszej rywalizacji.
Andrzej Banaszak z "Hotelu Paradise 12" wyjaśnia, co się stało. Opuści program?
Teraz Andrzej zabrał głos na Instagramie i powiedział, co się stało.
"Słuchajcie, wyjaśniam sprawę odnośnie mojej nogi. Kontuzja, jaką tutaj widzieliście, ten strzał, to nie jest nic kręcone, w sensie podkręcane i w ogóle. Tak faktycznie było. Coś stało się z pachwiną, nie wiem czy to jest dwójka, czy to jest krawiecki. I musi zobaczyć to lekarz. Czy dalej będę w programie, czy nie. Musicie zobaczyć sami na własne oczy. Ja nie będę wam tutaj nic zarazował szczegółów, ale sprawa jest dosyć poważna. Cały dzień nie miałem żadnej kontuzji" - wyznał.
Dalej dodał:
"Czy to na sportach walki, wiadomo, nieraz obita gęba, tam pluło się krwio, normalka, siłka, pospinane mięśnie. To jest normalne. Ale coś takiego zdarzyło mi się pierwszy raz w życiu. I to jeszcze w "Hotelu Paradise", i to jeszcze w Tajlandii. No nie, na takim wyjeździe. Powiem wam, to jest taki pech. Myślałem, że już po prostu gorzej trafić się nie może. Ale co będzie dalej ze mną, no zobaczcie sami" - powiedział.
Autorka/Autor: AC