Tomasz Jaros nie żyje. Miał 63 lata
Jego głosu nie dało się pomylić z żadnym innym. Tomasz Jarosz przez dekady towarzyszył widzom w najbardziej kultowych animacjach, filmach i serialach. Jego talent, choć często ukryty za kreskówkową postacią, był niepodważalny - a wkład w polską kulturę nie do przecenienia.
"Scooby-Doo", "Spongebob", "Rick i Morty", "Ben 10"," Batman", "Samuraj Jack", "Pinky i Mózg" — lista produkcji, do których Jarosz użyczył swojego głosu, to właściwie katalog naszych ulubionych wspomnień z ekranu. Pracował także przy gigantach takich jak "Gwiezdne wojny", "Avatar", "Diuna: Część druga" i produkcje Marvela, w tym "Kapitan Ameryka: Nowy wspaniały świat".
Wzruszające pożegnanie
Jako pierwszy o śmierci Tomasza Jarosza poinformował Dariusz Kosmowski z Dubbingpedii. We wzruszającym wpisie pożegnał aktora z wielkim szacunkiem i nostalgią:
"Lubił grać, ale drugi plan mu odpowiadał. To ten typ osoby samoświadomej, takich ludzi lubię najbardziej - świadomy siebie i świadomy świata wokół siebie. Niejeden raz opowiadał mi o różnych rzeczach, których doświadczył jako aktor dubbingowy, był świadkiem zarówno różnych konfliktów, ale i miłych sytuacji. Opowiadał o słynnych gwarach do "Przyjaciół" polegających na nagrywaniu śmiechów przez wiele godzin. Nigdy nie zapomnę, jak podniósł mnie na duchu, gdy z przyczyn osobistych jeden aktor odmówił grania u mnie. Szybko przyszedł go zastąpić, świetnie zagrał i jeszcze pocieszył. Po raz kolejny opowiedział, jak to w najntisach i dwutysięcznych w dubbingu bywało. Jaki to był wrażliwy i mądry człowiek... W zeszłym roku miałem okazję spotkać się z nim po raz ostatni. Nagrał młodego Pingwina w "Człowieku-Latawcu". Ech, kto by pomyślał, że będzie to nie tylko moje pożegnanie z uniwersum Harley Quinn, ale przede wszystkim moje pożegnanie z kochanym Tomkiem. Trzymaj się tam. Szkoda, że wybrałeś się w tę podróż tak szybko".
Choć najczęściej słyszeliśmy go zza mikrofonu, Tomasz Jarosz pojawiał się również przed kamerą — w epizodycznych rolach w filmach i serialach. Ale to właśnie głos był jego znakiem rozpoznawczym i czymś, co pokochali widzowie w każdym wieku.
W "Pokemonach" wcielił się w Butcha, jedną z bardziej pamiętnych postaci, a jego ostatnie projekty dowodzą, że pozostawał aktywny zawodowo niemal do końca życia.
Choć nie zawsze widzieliśmy jego twarz, jego głos towarzyszył nam w najpiękniejszych i często najzabawniejszych momentach przed ekranem.
Dziś polski dubbing milknie na chwilę w geście szacunku. Tomasz Jarosz pozostawił po sobie nie tylko imponującą filmografię, ale przede wszystkim - emocje zapisane w dźwięku.
Autorka/Autor: Aleksandra Głowińska
Źródło zdjęcia głównego: PixaBay