- Marta i Michał Wiśniewscy - jakie dziś mają relacje?
- Mandaryna o rozwodzie z Michałem Wiśniewskim
- Mandaryna o programie "Jestem, jaki jestem"
Marta i Michał Wiśniewscy - jakie dziś mają relacje?
Ich związek od początku funkcjonował w warunkach, które trudno uznać za sprzyjające spokojnemu budowaniu relacji. Ogromne zainteresowanie mediów, szybkie tempo życia i presja związana z popularnością sprawiły, że codzienność szybko zaczęła przypominać nieustanny rollercoaster.
Mandaryna przyznaje, że ich małżeństwo było obciążone wieloma czynnikami. Najważniejsze jest jednak to, że mimo niepowodzenia byli partnerzy wciąż potrafią w przyjaźni kroczyć przez życie.
"Wiesz, byliśmy wtedy młodzi. Dużo adrenaliny, dużo ludzi wokół. Dla nas chyba najważniejsze jest to, że teraz się przyjaźnimy. Teraz jest miło i fajnie" - powiedziała artystka w wywiadzie dla "Super Expresu".
Dziennikarz podczas rozmowy zasugerował również, że Marta Wiśniewska w programie "Jestem, jaki jestem" wypadła lepiej od byłego męża. Na te słowa piosenkarka zareagowała żartobliwie.
"No wiesz, po prostu w tej relacji to ja byłam tą fajniejszą!" - powiedziała.
Marta Wieśniewska o "Jestem, jaki jestem" i relacji z byłym mężem
Jakiś czas temu Marta Wiśniewska udzieliła wywiadu Dagmarze Olszewskiej-Banaś z cozatydzien.tvn.pl w którym otworzyła się na temat relacji z Michałem Wiśniewskim i jego obecną żoną - Polą.
- Poznałyśmy się [ z Polą - przyp. red.] i znamy się, natomiast jakoś tak się nie widujemy. Tak jak mówiłam: jesteśmy znajomymi, natomiast nie przyjaźnimy się tak, że jeździmy do siebie na kawkę. Natomiast jak tam gdzieś się nasze drogi przecinają, to jest bardzo miło. Nie miałam też okazji poznać najmłodszego synka Michała [przyp.red]. Znam jednego synka przed najmłodszym, ale tego najmłodszego jeszcze nie.
Mandaryna w rozmowie jednoznacznie zaznaczyła też, jak obecnie ocenia swoje życie.
- Jestem szczęśliwa. Lubię swoje życie, kocham swoje dzieci, jest mi dobrze tu, gdzie jestem. Już nie pędzę, tak jak pędziłam. Raz sobie troszkę podbiegnę, raz troszkę zwolnię. W sumie robię w życiu to, co lubię i mam szkoły tańca, więc je prowadzę. Taniec jest po prostu moim całym światem i cieszę się, że też moje dzieci na tyle są już dorosłe, że mogą ze mną prowadzić te szkoły. Gram koncerty, uwielbiam ludzi, uwielbiam ich energię, po prostu wspaniale się na nich bawimy.
Gdyby była jedna rada, której Marta Wiśniewska mogłaby udzielić samej sobie, sprzed lat...
- Gdybym zaczęła sobie udzielać rad, to pewnie nie zrobiłabym wielu rzeczy, które zrobiłam. Te dwadzieścia parę lat temu towarzyszyła mi na pewno większa naiwność. Wydawało mi się, że skoro jestem szczęśliwa i nikomu nie robię krzywdy i spełniam się zawodowo i robię to, co kocham, to wszystkich innych też to będzie cieszyć. No a tak nie jest, więc to mnie trochę zawiodło, że jednak są ludzie, którzy gdzieś czyhają na to, żeby ci się noga podwinęła i wtedy świętują. Nie rozumiem tego, nie tylko w show-biznesie. Nie rozumiem tego też życiowo, nie zgadzam się z czymś takim i to jest mi dalekie. Może po tych dwudziestu paru latach jestem trochę bardziej ostrożna i trochę lepiej dobieram sobie współpracowników.
Jak po latach Marta Wiśniewska wspomina sławny program "Jestem, jaki jestem"?
- To taki wesoły happening i tam było mnóstwo zadziwiających rzeczy. Dla nas też takich, które wydarzyły się... Pierwszy raz mieliśmy do czynienia z tym, że byliśmy cały czas obserwowani. W stu procentach był to nasz pomysł. Było zabawnie, teraz patrzę na to, że to w sumie było miłe doświadczenie.
Autorka/Autor: D.O.
Źródło zdjęcia głównego: mwmedia