- Który z braci Kacperczyk był ministrantem?
- Dlaczego zabierał pieniądze z puszki?
- Czy rodzina Kacperczyk jest religijna?
Paweł Kacperczyk był kiedyś ministrantem
Paweł i Maciej Kacperczyk pojawili się w podcaście Kuby Wojewódzkiego i Piotra Kędzierskiego, gdzie rozmowa szybko zeszła z muzyki na sprawy prywatne. Kuba Wojewódzki zwrócił uwagę na dość nieoczywisty fakt z przeszłości jednego z braci - Paweł Kacperczyk przez jakiś czas służył do mszy jako ministrant. Sam muzyk przyznał, że decyzja nie była efektem głębokiego powołania, a raczej wynikała z rodzinnych realiów. Wychowywali się bowiem w bardzo katolickim domu, gdzie niedzielna msza była oczywistością.
Nie wiem, skąd się wzięła decyzja, żeby być ministrantem, ale nasza rodzina jest bardzo katolicka- zaznaczył Paweł Kacperczyk.
Jak opowiadał Paweł Kacperczyk, chodzenie do kościoła szybko zaczęło go jednak nużyć, a bycie ministrantem nie stało się dla niego czymś, co chciał kontynuować. Z czasem poczuł, że ta rola przestała być mu potrzebna i po prostu z niej zrezygnował. Podkreślił przy tym, że nie spotkało go w Kościele nic złego - była to raczej naturalna zmiana i odejście wynikające z własnych odczuć.
Nic złego mnie nie spotkało. Przestałem czuć potrzebę- podkreślił.
Paweł Kacperczyk zabierał pieniądze z puszki dla ministrantów?
Choć religia była obecna w ich domu, bracia Kacperczyk zgodnie zaznaczyli, że duchowość i wiara z czasem przybrały u nich bardziej refleksyjny, a nie instytucjonalny wymiar. Maciej Kacperczyk przyznał, że określiłby się dziś jako "wierzący, zastanawiający się bardziej", dodając, że do kościoła nie chodzi.
W rozmowie pojawiły się też lżejsze, anegdotyczne wątki. Bracia wspominali święta w rodzinnym domu, gdzie to rodzice i dalsza rodzina śpiewali kolędy, a oni sami raczej trzymali się z boku. Jak żartował Maciej Kacperczyk, jedyny moment, gdy dali się namówić na granie kolęd, był związany z obietnicą drobnego wynagrodzenia. To właśnie wtedy po raz pierwszy poczuł, że granie "za pieniądze" może być całkiem przyjemne.
Paweł Kacperczyk z kolei opowiedział historię z czasów ministranckich, gdy podczas kolędy zbierał datki do własnej puszki. Część pieniędzy miała być przeznaczona na wyjazdy ministrantów, z których sam nigdy nie korzystał, więc, jak przyznał z uśmiechem, część tej kwoty traktował jak własne kieszonkowe.
Ksiądz chodzi po kolędzie, a ministrant idzie obok z własną puszką i zbiera na wyjazd na ferie. Połowa tego, co zebrałem, była przeznaczona na wyjazd dla ministrantów, ale ja nie jeździłem na te wyjazdy i połowę swojej części zabierałem dla siebie- wyznał Paweł Kacperczyk.
Czytaj też: Zalia wyraża siebie poprzez muzykę i modę. Jej stylizacje wpisują się w najnowsze trendy
Autorka/Autor: MO